Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

x-szperacz: "Foska" czyli znak przynależności i wyraz świadectwa

 Nie wiem czy ktoś ostatnio spotkał się z osobą, która w widocznym miejscu miała znaczek Ruchu Światło-Życie (potocznie zwany foską)? Myślę, że nie byłoby takich osób dużo. Ja na UKSW widywałem jednostki (2-3) - choć oazowiczów jest wielu. Dzisiejszy styl życia, może trochę lęk, może wygoda - spowodował, że z ulic naszych miast znikają osoby z widocznym krzyżem animatorskim lub skórzaną foską na piersi. Co nie znaczy, że z naszych ulic zniknęli oazowicze (choć jest ich mniej niż przed laty). Gdzieniegdzie widać osoby z małą srebrną foską jako medalik lub ze znaczkiem (pin) wpiętym w koszulę, lub marynarkę. Nie jest dobrze, bo tak potrzebne dzisiaj świadectwo przynależności do Kościoła, a poza tym, widoczny znak, przez który dajemy wyraz wartościom jakimi się kierujemy. Zaczepiony "co oznacza to, co masz na szyi" mogę odpowiedzieć, to znak Ruchu Światło-Życie, mówi on o tym, że to co Boże na znaleźć właściwe sobie miejsce w moim życiu. Źle by było, gdyby taki obrazek należał już tylko do przestrzeni sentymentalnych wspomnień lub nierealizowanych marzeń.

Na wstępie pozwoliłem sobie wybrać kilka wypowiedzi z forum diecezji rzeszowskiej z 2007 r [ zob. www ].

  • Noszenie foski jest swego rodzaju wyznaniem wiary i świadectwem. A dlaczego nie widać fosek na szyjach oazowiczów...? Bo noszenie jej to również zobowiązanie do życia Chrystusem codziennie, do kroczenia za Chrystusem wbrew wszystkiemu, a to niestety nie jest popularne.
  • Nosimy krzyż. Tylko krzyż animatorski i rzemykowy uczestnika najbardziej widać - i tym ciężej je nosić. Zawsze podziwiam ludzi, którzy, będąc jeszcze uczestnikami, odważnie noszą foskę na piersi. To naprawdę podbudowuje! I wydaje mi się, ze w tym wszystkim właśnie chodzi o to ciężkie świadectwo. Foskę coraz częściej odwieszamy na ściany, bo dzięki niej dajemy świadectwo w bardzo młodym wieku, a więc często jesteśmy odrzucani i wykpiwani przez towarzystwo. Myślę też, że jeśli animator nie pokaże młodemu uczestnikowi celu noszenia takiego krzyża, to ten nie będzie widział sensu w noszeniu foski.
  • Chodzenie w fosce jest świadectwem Twojej przynależności do Ruchu i do Chrystusa...

 

       
    Foskę z tej fotografii dostałem na rekolekcjach ONŻ I st w Zbludzy w r. 2000. Była wizualizacją noszonego przeze mnie krzyża animatorskiego. Jest ona rysowana kredką.  [zdjęcie mojego autorstwa, moja ściana w Wilanowie] - ps. ponieważ puściłem zdjęcie w obieg bez notki o autorze, żyje ono swoim życiem, ja znalazłem je już na ok. 20 różnych stronach - jeśli je widziałeś i używasz - zmów Zdrowaśkę w mojej intencji :)
       
       

 

Oazowicz zawsze pozdrawiał słowem „Alleluja” i nosił foskę. Dawniej bez tego znaczka nie wychodziło się na ulicę, do szkoły, do kościoła ... Jeśli więc chodzi o jedną z możliwych odpowiedzi na pytanie: " dlaczego nie widać fosek na szyjach oazowiczów...?" to pierwszym skojarzeniem jest "wstyd" (pomyślą, że jestem z sekty), drugim "niewygoda" (ciężki, brudzi ...), trzecim - szeroko rozumiana "estetyka" (bo nie pasuje do ...), czwartym - źle rozumiana "pokora" (nie noszę bo powiedzą, że się lansuję albo wynoszę nad innych). Czy można z takimi postawami polemizować lub walczyć? Ja myślę, że jak zawsze, problem leży gdzieś zupełnie indziej. To znaczy, jeśli ktoś używa takich "wymówek" myślę, że nie do końca utożsamia się z Ruchem. Mówiąc obrazem kibiców - nie jest to jego drużyna. Tamci noszą szaliki z logo klubu, chodzą na mecze, żyją tym. A statystyczny oazowicz? Nie zawsze pojawia się na dniach wspólnoty, nie afiszuje się, że jest w oazie - prowadzi życie ciche i spokojne. Ale czy o takie życie chodzi?

Na stronie oazy z Sulejówka można wyczytać następujące wspomnienie ks. Główki:

"Chcemy w oazie, aby nasze życie było przeniknięte przez światło Pana Boga. Zastanawiamy się, co mówi do nas Chrystus przez Pismo Święte i nasze życie, aby lepiej się poczuć w Kościele jako wspólnocie. Za moich czasów, kiedy chodziłem do oazy, to noszenie "foski" spotykało się z dyskryminacją. Jak w szkole nosiłem krzyż oazowy, to byłem brany przez dyrekcję na dywanik. Tłumaczono mi, że to świecka instytucja i nie mam prawa nosić znaku religijnego. Za to noszenie krzyża o mało nie wyrzucili mnie z liceum! Patrząc na dzisiejsze szkoły widzę, że we współczesnych czasach oazowicze też są dyskryminowani, ale nie przez dyrekcję, tylko przez innych uczniów. Złotym pytaniem oazy jest: Kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus dzisiaj???" (zob. "http://cotam.info/archiwum/nr31/strona12.htm").

Podobne pytanie o cel noszenie foski zawarte jest w notce "Nasz znak - rachunek sumienia z - "foską""

 

 

 

To może moje świadectwo. Krzyż animatorki wraz z błogosławieństwem otrzymałem na COM-ie w 1998 r. Tematem roku było wtedy 'Świadectwo", byłem w III kl. LO. Od tamtego czasu krzyż nosiłem prawie codziennie. Kiedy skończyłem liceum dostałem się na studia do Warszawy - informatyka na PW. Nie powiem, był to dla mnie dość trudny czas. Wiele z moich wyobrażeń na temat wspólnoty i mojego bycia w Warszawie zostało szybko zweryfikowane. Moja ufność w siebie, ale i wiara dość istotnie osłabła - poleciała modlitwa. Jednak nie wiem dlaczego, nadal identyfikowałem się z Ruchem i nosiłem krzyż.

Właśnie znak Ruchu noszony przeze mnie uratował moją wiarę (pozwolił mi na nowo odkryć jej miejsce) - a dokładnie Jezus wykorzystując ten znak to zrobił. Po pierwsze taka mała drobnostka. Jak studiowałem na Politechnice Warszawskiej okazało się, że jeden z moich wykładowców na Wydziale Elektroniki jest z Ruchu. Zobaczył kiedyś moją foskę przypiętą do swetra i zapytał się z której wspólnoty jestem. Później był na tyle miły, że nie wpisał mi "2" w semestrze tylko pozwolił poprawić się w ciągu roku - dzięki temu nie wyleciałem z Politechniki po pierwszym semestrze. Druga interwencja, to kiedy miałem już totalnego doła i mega kryzys Jezus się o mnie upomniał. Musiałem po pierwszym semestrze wyprowadzić się ze stancji, bo niedoszły Świadek Jehowy strasznie uprzykrzał mi życie. Poszedłem więc do dziekanatu aby poprosić o akademik na przynajmniej jeden semestr. Udało się i dostałem przydział do DS Akademik nr 1 (zwany Alcatraz). Wszedłem do pokoju. Jeden z dwóch moich współlokatorów właśnie się pakował. Jechał do siebie do Lublina, aby tam kończyć pracę magisterską. Widząc mój krzyż animatorski powiedział "ooo, jesteś z oazy, a tu obok w kościele niedawno powstała wspólnota, spotykają się w poniedziałki". Taki to był "przypadek". Poszedłem na spotkanie. Była to wspólnota akademicka, która istniała od niecałego miesiąca przy parafii św. Jakuba Ap. I tak trafiłem do wspólnoty, w której miałem okazję, aby wiara moja odżyła. Byłem animatorem na dwóch oazach przeżywanych prawie w całości przez naszą wspólnotę i to w niej podjąłem decyzję, że idę do seminarium warszawskiego. A wszystko dzięki temu, że moja foska była widoczna. Jezus to wykorzystał, aby zaprowadzić mnie tam, gdzie mogłem doświadczyć Jego obecności i działania. Bóg był wierny przymierzu, nawet jeśli ja trochę zwątpiłem.

Noszony na wierzchu krzyż, był też częstą okazją do rozmowy. Przyjemnie też spotkać oazowicza na Przystanku Jezus, w pociągu, na ulicy, na uczelni, w szkole. Kiedyś w moich czasach oazowicze witali się słowem "alleluja" - brzmi lepiej niż hejka ;) nawet w Wielkim Poście. :P Więc odwagi!

 

Generalnie - noszenie foski zobowiązuje i powinien ją nosić ten, kto rozumie co ona oznacza i kto się z tym utożsamia - i jest gotowy do wyjaśnienia co i dlaczego. Foska to nie zwykłe logo i nie ozdóbka. Foską możemy dać piękne świadectwo naszej wiary.

 

 

 

 

To teraz troszkę o samej fosce.
Stwierdziłem, że zbiorę trochę informacji na jej temat.

 

 

Foska skórzana

 

Znakiem Ruchu Światło-Życie jest starochrześcijański symbol fos-zoe. Na przestrzeni czasu kształt skórzanej foski się zmieniał (zob. zdjęcie niżej). Powstawały czasem wersje dziwne, nazwijmy je "pirackie" (lokalne) - czyli takie, na których powstanie nie ma wpływu Centrum w Krościenku i których w Krościenku się nie da kupi (4, 3, 5, 6): 3 kupiłem w Kodniu (przypomina krzyż animatorski, bardzo cienka skóra, ale po sklejeniu dwóch jest ok, aha rzemyk był lichy i od razu się przerwał - przeglądając galerie zdjęć oazowych w internecie widać, że taka foska jest bardzo powszechna w diec. przemyskiej - obok tradycyjnej okrągłej), 5 i 6 w Ludźmierzu (liche bicie), 4 - nie pamiętam (znaczek musiałem poprawi długopisem, bo aż tak był słabo widoczny, ale było to z 15-20 lat temu).

Zdarza się, że jak u kogoś zobaczę nieznany mi kształt albo wzór foski podchodzę i pytam, skąd ma :) Bo to, że dla kogoś jest to oczywiste, wcale nie musi być dla kogoś np. z innej diecezji. Tak naprawdę ciekawy jest ten koloryt znaków oazowych, nawet jeśli wykraczają poza to, co dostępne w Centrum Ruchu. A już te lokalne tradycje (np. foska warszawska) są naprawdę urocze. Aż szkoda, że wiele z nich po prostu zanikło.

 

 

Mi najbardziej podoba się ta, gdzie znak Ruchu wpisany jest w słońce (1, 9, 10). Są to foski, które funkcjonowały oficjalnie pewnie w latach 70-80 - pewną ilość dostałem od p. Basi Danielskiej. Obecnie oficjalnym wzorem jest zdj. nr 2, króluje on pewnie gdzieś od lat 80-90 (to znaczy taką foskę kupiłem na moich pierwszych rekolekcjach). Oczywiście pełne "wyposażenie" foski wyglądało tak, że poniżej przymocowany był skórzany krzyżyk (zdj.8), nad foską skórzane imię tak zwany "imiennik"- coś ala zdj.1 (moje niestety zgubiłem), a nad imieniem obowiązkowo dziesiątka różańca. Taką jasną skórzaną foskę należało przyciemnić. Robiło się to albo naturalnie, przez noszenie, albo szybko np. mocząc w oleju roślinnym (podobno krem Nivea tez się sprawdzał).  Niestety z mojej pierwszej foski zagubiła się tabliczka z imieniem (imiennik) -  foska ocalała, bo przyszyłem ją do okładki mojej Biblii. A to dlatego, że otrzymałem krzyż animatorski i już go nosiłem. Ocalał też też mój skórzany krzyżyk. Taki krzyżyk znalazł się nawet tu: http://inprl.pl/relikt/1748/, w komentarzach często foska+krzyżyk są wspominane. Dziś da się kupić już tylko skórzane krzyżyk np. na straganach w Częstochowie, zaś imienniki można kupić w Krościenku,  ale imię trzeba na nich napisać samemu ręcznie jakimś pisakiem. Poniżej zdjęcie foski mojego brata ze wspomnianym starym imiennikiem. 

Zdarzało się, że do skórzanej foski przymocowywany był medalik maryjny, czasem znaczek KWC albo metalowa foska, bo np. animator przypiął ją do swojej starej foski skórzanej. .

 

 

Wiele jest stron, na których obecni i dawni oazowicze wspominają noszone przez siebie skórzane foski. Na archiwalnej stronie oazy wątek pojawił się np. tu"http://www.archiwalna.oaza.pl/dokument.php?id=697".  "Kinga była oazowiczka" wspomina: "Pewnie jeszcze jego mam. Ja nosiłam taki znaczek na rzemyku i był on ze skóry to były lata 1985r" podobnie "su" pisze tak "moja foska była skórzana ... pierwszą foskę założyłam w 1976 roku. Zrobiliśmy na rekolekcjach z metalowych blaszek" cokolwiek znaczy sposób wykonania. Przypuszczam, że chodzi o samodzielne wygniecenie foski metalową blaszką - coś podobnego to takiej "Emblemat oazowy".

W wielu diecezjach (np. Przemyskiej) zachował się zwyczaj "foskowania", czyli uroczystego otrzymania foski od księdza, przez co możesz czuć się bardziej członkiem i uczestnikiem Oazy [pdf: Obrzęd błogosławieństwa i nałożenia foski ].

 

Skąd pomysł na skórzaną foskę? Ks. Chowaniec wspomniał w rozmowie, że zwyczajnie jeden z księży (związany miejscowością Śnieżnica), który był góralem przygotował w jednym roku takie skórzane krzyże ze znakiem fos-zoe i później przekazał je do Krościenka. Tam wpisano znak w koło i powstała znana nam dziś foska. Podobno innym źródłem powstania skórzanych fosek są oazy warszawskie odbywające się w latach siedemdziesiątych w Murzascihlu i Czarnej Górze. Tak twierdził ksiądz, z którym kiedyś rozmawiałem. Inny z tropów mówiących o miejscu powstawania fosek prowadzi do Tylmanowej. Obojętnie, które źródło jest prawdziwe, to pewne jest, że źródła fosek ze skóry należy szukać u górali.

 


Moja foska, którą nosiłem przez wiele lat, zanim dostałem krzyż animatorski. Obecnie jest przyszyta do okładki mojego Pisma Świętego. Kupiłem ją na Dniu Wspólnoty w Leśnej Podlaskiej w 1994 roku. Byłem wtedy uczestnikiem ODB III st. w Hołubli. Chyba w Kazimierzu dokupiłem sobie do niej skórzaną tabliczkę z moim imieniem a w Garwolinie na odpuście skórzany krzyżyk. Dziś niestety tabliczki oraz krzyżyki są praktycznie nie do zdobycia. Kiedyś była na to moda i nawet oazowicz mógł z niej skorzystać. Az żałuję, że nie zrobiłem sobie zapasów :P

 

Ładny brązowy kolor foski można było osiągnąć na dwa sposoby. Po pierwsze przez noszenie jej pod koszulką - pot robił swoje - choć, z doświadczenia mówiąc - pożądany efekt jest co najmniej po roku. Drugi sposób jest łatwiejszy i szybszy. Wystarczy naoliwić foskę np. olejem słonecznikowym lub ja w oleju utopić. Działa zawsze. :) Słyszałem też, że najlepszy efekt daje moczenie w herbacie albo esencji herbaty, ale nie sprawdzałem :)

 

 

Nie tak rzadko skórzanej fosce towarzyszył wykonany przez górali krzyż z hufnali, czyli gwoździ do przybijania końskich podków. Na widok tego krzyżyka ktoś zareagował "to jakiś krzyż-obciążnik, aby się jeszcze bardziej umartwiać..?" :) :) Udało mi się zdobyć taki "oazowy zestaw". W jego skład wchodziła skórzana foska z krzyżem z hufnali, różaniec oraz foska na szpilce. Znalezisko okazało się swoistą kapsułą czasu, choć nie pochodziło od oazowicza. Zdobyłem to od pana kolekcjonującego starocie, a on kupił ten zestaw bardziej przez wzgląd na oryginalność krzyżyka, niż ze względu sentymentu do pamiątek oazowych. 

 

  

a tu wspomniany krzyż z hufnali zdobyty w pakiecie ze skórzaną foską:

 

Po zasięgnięciu języka dowiedziałem się, że "krzyże z klińców były robione w Brzegach ponieważ wielu tutejszych gazdów zajmowało się przewozami konnymi do Morskiego Oka więc i zarówno koni a co za tym idzie i gwoździ do podków był dostatek". Ponieważ jako miejsce na Centrum Ruchu wybrano Krościenko więc i materiałów promocyjnych trzeba było szukać wśród miejscowych produktów. W tym czasie w Krościenku powstała mini fabryczka Cepelii specjalizująca się w wyrobach skórzanych (Nowy Targ sukno, Biały Dunajec wyroby drewniane) Materiał na foski pochodził z odpadów a wytwarzali je stosunkowo tanio miejscowi chałupnicy zrzeszeni przy Cepelii.

 

 

Ostatnio dostałem od Weroniki  zdjęcia ciekawej i wyjątkowej foski. Jedna należała do jej mamy, druga - ta wyjątkowa - to jej taty.

 

 

Ale najładniejszą skórzaną foskę, jaką kiedykolwiek widziałem (pochodząca pewnie z czasów ks. Blachnickiego) znalazłem wiszącą w Carlsbergu. Należała do jednej z pań z Instytutu Niepokalanej. Z tej racji (sentymentalnej) nawet o nią nie prosiłem, tylko zrobiłem poniższe zdjęcie. Bo trudno wymagać, aby ktoś oddał coś wyjątkowego, co jednocześnie jest znakiem wybranej drogi i wprost odnosi się do korzeniu. Choć moja foska nie jest taka unikalna, to też jej bym nie oddał. :)

 

 

Szkoda tylko, że współcześnie te stare wzory fosek nie wracają. Bo cóż stałoby na przeszkodzie, gdyby wszystkie trzy wzory były współcześnie dostępne. Chyba nic poza dobrą wolą i chęciami.

 

A ta należy do innej pani z INMK. Zdjęcie zrobione w Krościenku.

 

 

 

 

Natomiast ten wzór widziałem na dniu wspólnoty w Krościenku. Miała taką foskę cała oaza, która przyjechała z diecezji tarnowskiej.

Powiedziano mi, że te foski ma też diec. rzeszowska. Zasięgnąłem języka pisząc do moderatora rzeszowskiego i tarnowskiego (ten ostatni nie raczył nawet odpisać). Odezwał się natomiast rzeszowski i powiedział, że te foski można było kiedyś kupić na Kopiej Górce, bo tak on zrobił. Ze swojego archiwum sprezentował mi dwa takie egzemplarze.

 

 

 

 

Na koniec ciekawa - znaleziona w wirtualnym muzeum - ręcznie robiona foska.

 

Jak dowiedziałem się od jednego księdza, widział on kiedyś krzyżyk wykonany ze skóry z wybitą na nim foską. Podobno któraś diecezja takie miała. Niestety nie był w stanie powiedzieć która. Ja osobiście na taką foskę się nie natknąłem. Może to był to jednostkowy przypadek.

 

 

 

Foska metalowa "pin"

 

Na przestrzeni lat powstało też wiele wersji foski metalowej na "pin" (miałem kiedyś jedną na szpilkę, ale mi się zawieruszyła). Pomysł na nią powstał w Krakowie, w Duszpasterstwie Służby Liturgicznej, a pomysłodawcą był ks. Jancarz. Projekt graficzny przygotował śp. p. Andrzej Dzięgielewski. Poniżej - jak widać - kilkanaście różnych znaczków w zależności od czasu wykonania czy partii. Wszystkie kupione w Krościenku na przestrzeni lat. Nic tylko przypinać je do koszuli, plecaka, marynarki czy torby. Na marginesie dopowiem, że noszony przeze mnie znaczek przypięty do swetra pozwolił mi zdać egzamin na Politechnice. Tyle mogę powiedzieć. :)

 

W niektórych diecezjach był zwyczaj, że taką metalową foskę otrzymywało się dopiero przy przyjmowaniu Drogowskazów na II ONŻ - wcześniej noszono skórzane.

Czasem można jeszcze gdzieś spotkać taki znaczek tylko na szpilkę. Gdzieniegdzie natrafiłem na wspomnienia, że ten znaczek na szpilkę nosili lektorzy (czyli też oazowicze), co gdy sobie uświadomimy, że w tamtych czasach Duszpasterstwo Służby Liturgicznej było powierzone Ruchowi Światło-Życie, nie dziwi. Później więc, gdy DSL "odebrano" Ruchowi znaczek zaczął jednoznacznie już tylko być kojarzony z oazowiczami.

Sam kiedyś taki znaczek zdobyłem, ale niestety zawieruszył mi się przy przeprowadzkach. Były podejmowane próby poszukiwań, ale to jak szukać szpilki w rupieciach tzn. igły w stogu siana.Więc jeśli znajdę to raczej przez przypadek i przy ogromnym szczęściu. Zostaje więc przeszukiwanie internetu i polowanie na kolejną sztukę. W sieci znalazłem trzy zdjęcia takich znaczków - jeden udało mi się zdobyć - pozostałe dwa niestety nie (poniżej zdjęcia tych, które nie udało mi się dostać). Pierwszy znalazłem w zbiorach na http://myvimu.com/ drugi na forum http://odkrywca.pl/.

Kiedyś ktoś ze starszych oazowiczów wspomniał w świadectwach na oazie, że zdarzało się, że kiedy MO lub SB zatrzymało oazowicza z taką foską, nierzadko była ona przez nich używana do tortur, czyli kutą nią szyję, palce. 

 

   

 

 

a tu ten, który zdobyłem, w pakiecie z skórzaną foską i krzyżem z hufnali:

 

A ten znaczek dostałem od mojego ciotecznego brata. Jest to również foska mocowana na szpilkę. Dostał ją w latach 80-tych.

 

 

 

Znaczek lektora (przynajmniej w Warszawie, za czasów ks. Bijaka) wyglądał kiedyś tak:

Otrzymywały go prawdopodobnie osoby po kursie lektorskim. Znalazłem dość duży zapas kiedy byłem na Wilanowie. To z czasów zanim Duszpasterstwo Służby Liturgicznej zostało formalnie oddzielone od Ruchu Światło-Życie. Warto pamiętać, że foska najpierw była znaczkiem lektorskim a dopiero później wyłącznie kojarzona z Ruchem, ale we wspomnianych czasach były to rzeczywistości tożsame. 

 

 

 

 

 Krzyż animatorski.

 

 

Oczywiście "najwyższym odznaczeniem" (piszę tak celowo, bo czasem wśród oazowiczów jest takie chore myślenie) jest krzyż animatorski, wspomniany w moim świadectwie (potocznie zwany blachą). Otrzymują go animatorzy, którzy ukończyli w swojej diecezji Szkołę Animatora, są po pełnej formacji i KODA, będący członkami Krucjaty Wyzwolenie Człowieka. Krzyże wręczane są w Krościenku podczas Centralnej Oazy Matki w niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Inną tradycję ma chyba tylko arch. krakowska, tam krzyże wręczane są na Powakacyjnym Dniu Wspólnoty w Kalwarii Zebrzydowskiej - ale to chyba dlatego, że kiedyś Krościenko należało do arch. krakowskiej i to w tej diecezji powstał krzyż. Innym powodem jest podobno duża liczba animatorów otrzymujących krzyża. Uważna czytelniczka dopowiedział mi, że taka praktyka jest również w diec. radomskiej. Tam krzyże animatorskie są również wręczane podczas Powakacyjnego Dnia Wspólnoty, który w tym momencie odbywa się w Radomiu (kiedyś jeszcze to było w Sanktuarium Maryjnym w Kałkowie - Godowie. Z tego co mi jeszcze wiadomo w Diecezji Sandomierskiej także jest taka praktyka (a przynajmniej do niedawna była). Obecnie również taki krzyż może też dostać osoba po ORD, która formalnie wstępuje do Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie. (zob. Dzień animatora - Patrycja Kulczewska "Wieczernik", 174 - wrzesień - październik 2010 - całość numeru można zobaczyć tu: http://www.wieczernik.oaza.pl/tematy/animator-174-1_id53 )

 

Udało mi się zadzwonić do Krakowa do ks. Chowańca (długoletniego moderatora Ruchu Światło-Życie w archidiecezji krakowskiej) i chwilkę porozmawiać o historii. Tak więc, sam pomysł na krzyż (i pierwsze wersje) powstał w archidiecezji krakowskiej. Początkowo krzyż projektowany był jako jednostronny (bez napisu agape) i miał być krzyżem dla ministrantów Słowa Bożego (lektorów) w archidiecezji krakowskiej. Ten pomysł księdzu Blachnickiemu pokazał ks. Franciszek Chowaniec. Ks. Blachnicki zasugerował, żeby krzyż nie był dla lektorów, ale dla animatorów i zaproponował przeprojektowanie wzoru krzyża do wersji jaką znamy z dzisiejszych czasów. Autorem projektu (podobnie jak foski na pin) jest p. Andrzej Dzięgielewski. Ks. Franciszek Chowaniec jako pierwszy zamawiał być może już w 1972 r. czyli od kiedy został Duszpasterzem Służby Liturgicznej. Wszystkie krzyże - także te rozdawane w Krościenku - przygotowywane (odlewane) są w Krakowie za pośrednictwem lokalnego duszpasterstwa (kiedyś były wykonywane też w Wrocławiu). Pojawiały się też "podróbki" przygotowywane przez grupy apostolskie, ale ostatecznie udało się Duszpasterstwu Służby Liturgicznej obronić cel dla jakiego powstał krzyż (zastrzeżony został wzór).

 

Są jeszcze dwa inne lokalne krzyże a mianowicie w archdiec. krakowskiej krzyż animatora muzycznego i liturgicznego.

 

 

Kiedyś w oazie michalickiej był srebrny krzyż animatorski (na jego rewersie jest napis Michael co znaczy "Któż jak Bóg"). Obecnie oaza michalicka otrzymuje krzyże w Krościenku, stąd te ich stare trudno spotkać. Na żywo widziałem go tylko raz, jak byłem w Krakowie na spotkaniu z Janem Pawłem II w 1999. Wtedy tylko mi mignął człowiek z takim krzyżem na szyi a ja nie zapytałem co i jak. Pomyślałem, że to takie działanie na własną rękę. Może uda mi się kiedyś taki krzyż sfotografować. (2017 - Karolina dodała komentarz o tym krzyżu - jest na dole strony).

 

Obecnie krzyże animatorskie wykonywane są w Krakowie. Otrzymują je osoby przyjmujące błogosławieństwo na animatora Ruchu. Mogą je też otrzymać osoby, które wstąpiły do "Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie", ale to już "załatwiane" jest z osobami odpowiedzialnymi za wstępowanie do stowarzyszenia. Kształt krzyży (stopy) co jakiś czas delikatnie się zmienia. Wynika to z tego, że matryca po jakimś czasie staje się mało wyraźna i należy wykonać kolejną. Np na zdjęciu poniżej jest mój krzyż z 2009 i obok z 1998.

 

 

Moje dwa krzyże - jeden dostałem kiedy otrzymałem błogosławieństwo na animatora Ruchu w 1998r, a o drugi poprosiłem (taki bardziej maszynowy) kiedy wstąpiłem do Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie.

 


Krzyż noszony przez animatora na rekolekcjach wakacyjnych

 


a te dwa to krzyże należą do mojego zaprzyjaźnionego małżeństwa (widać po obrączkach).

 

Krzyż animatorski w wielu miejscach stał się niejako oficjalnym znakiem Ruchu. Stąd często można go spotkać na grafikach, foskach wykonanych z drewna, naklejkach, stułach czy ornatach, itp. Kilka wzorów poniżej,

   

a grafiki  poniżej pod nr. 1 i 13

1.    13.  

 

 

 W kilku sanktuariach maryjnych widziałem krzyże animatorskie jako wota ofiarowane Maryi.

 

 

 

 

 

Foska warszawska

(drewniany krzyżyk)

 

W Warszawie przez długie lata funkcjonowała tzw. "foska warszawska" czyli drewniany krzyż z wyrzeźbionym znakiem Ruchu. Krzyże takie były wykonywane przez górala z Murzasichla, były to lata 1985-1990. Otrzymywał go każdy uczestnik w specjalnym obrzędzie podczas Oazy Nowego Życia I st, zaś skórzane foski były na niższych stopniach, i na 0 ONŻ. Krzyżyk taki był widoczny i naprawdę noszenie go wymagało gotowości dawania świadectwa. Wspomina o tym "Olsen" pod linkiem "http://www.archiwalna.oaza.pl/dokument.php?id=697", gdzie pisze tak a ja nosiłem krzyż drewniany z wyrytym napisem. Krzyż był robiony w Murzasichlu były to lata 1985-1990". Ponieważ moja formacja podstawowa nie odbywała się w Warszawie, o tych krzyżykach dowiedziałem się dość późno (jakoś w między czasie nie natrafiałem na warszawskich oazowiczów). A kiedy znalazłem się w Warszawie na studiach (na całą diecezję spotkałem tylko dwie osoby noszące taki krzyżyk) to zwyczaj ten - z braku krzyżyków - już zanikł. Jedną sztukę (zdjęcie poniżej) dostałem od ks. Andrzeja już jak byłem księdzem. Ta ostatnia partia charakteryzowała się krótszym fragmentem na szczycie krzyża - starsze krzyżyki były bardziej foremne. Zdjęcie takiego krzyżyka znajduje się poniżej.

Ks. Janusz Grygier był bezpośrednim świadkiem powstawania tego krzyżyka. Te z fotografii są starsze. Pierwszy był rzeźbiony z oby stron. Krzyżyk powstał w 1976 roku w Czarnej Górze, a jego wykonawcą w drzewie lipowym był Janek Trzop (tylko co do nazwiska pozostaje niepewność). Krzyżyk powstał na oazie. Miał swój wersję czarną i brązową - ostaczenie pozostała brązowa. Litera Omega na rewersie znalazła się bez większych argumentów teologicznych. Jak powiedział ks. Janusz "chcieliśmy aby coś było po drugiej stronie".

 

Krzyż ks. Arka właśnie z Czarnej Góry - widać niewielką różnicę w wykonaniu. Na uwagę zasługuje niebieski znak KWC (jest on na szpilce). Były one wtedy właśnie w dwóch kolorach - niebieskim i zielonym. Oraz powyżej inna wpinka (grawer) KWC ze znakiem światło-życie.

 

Stary krzyżyk warszawki, który dostałem jako ostatnią sztukę jaka pozostała.
Później znaleziono całą reklamówkę.

 

 

 

Poniżej krzyżyk rodziców jednej z naszych animatorek

 

 

oraz krzyżyk księdza, który dostał jeszcze jako animator

 

 

 

 


Stary krzyżyk warszawski wytrwale noszony przez animatora na rekolekcjach w Zbludzy.

 

Niestety dawno straciliśmy kontakt z góralem, który nam te krzyżyki rzeźbił. Dlatego w 2011 roku podjęliśmy w diecezji starania przygotowania nowego krzyżyka odwołującego się do tamtej warszawskiej tradycji. Powstał projekt, znaleźliśmy firmę i powstał poniższy krzyżyk. Nowy krzyżyk warszawski ma 3,5 cm wysokości i 3 cm szerokości. Pomysł spodobał się i został zaakceptowany. Pierwszy pokazowy model nosze na szyi od tamtego czasu. Sztuka nr dwa jest przy różańcu umieszczonym przy mojej Biblii.

Na początek zrobiliśmy coś ok. 300-400 sztuk. Pierwsza partia została odebrana 10 czerwca 2011 roku, tak aby krzyżyki zostały rozdane na najbliższych rekolekcjach. Czasem widać je na Warszawie, choć niestety nie w takiej ilości. Krzyżyk wykonany jest z drewna bukowego i jest drukowany przez fajną wypalarkę do drewna. Literki zostały zaczerpnięte z tej niebieskiej foski umieszczonej troszkę niżej (nr 7). Przepalenie litery "omega" jest celowe i nawiązuje do tego, że była na odwrocie naszego starego krzyżyka, a też ją uwydatniać. I choć w niedawno (2014) odnalezionej reklamówce znaleźliśmy około 200 takich starych krzyżyków, to jednak pozostaliśmy przy nowym wzorze. Nowe krzyżyki otrzymują podczas wakacyjnych rekolekcji wszyscy uczestnicy ONŻ Is jako zachętę do dawania świadectwa o swojej przynależności do oazy. I radością jest widzieć, że te krzyżyki są noszone w widocznym miejscu. Część też została przekazana do Wrocławia i tam też jest elementem ONŻ Ist.

 


Nowe krzyżyki przygotowane do rozdania na oazie w Ochotnicy Górnej.

 


Noszony przeze mnie nowy krzyżyk warszawski (potraktowany lakierem)

 


Odnalezione stare krzyżyki. Okazało się, że były w parafii, w której dawno temu rozpadła się wspólnota. Gdzieś się reklamówka zawieruszyła. Przy porządkach przekazano nam ją.

 

W 2016 w Diakonii Słowa w Krościenku pojawiły się krzyżyki w podobnej stylizacji. Niektórzy błędnie określają je jako "krzyżyki warszawskie". Jednak poza nawiązaniem do dawnego krzyżyka z warszawską oazą nie mają za wiele wspólnego.

 

 

 Ja postanowiłem nawiązać do starej tradycji skórzanej foski z krzyżykiem. Na co dzień noszę więc taką foskę. Przymocowany do niej krzyżyk to jeden z kilku "prototypów" (pokazówek) standardowego nowego krzyżyka warszawskiego. Ma wymiary 5 cm wysokości i 4 szerokości. Myśleliśmy czyby właśnie nowego krzyżyka nie powiększyć. Ostatecznie zostaliśmy przy starym rozmiarze, a te kilka sztuk "pokazówek"

 

 

 

O innych znaczkach i symbolach Ruchu (szczególnie znaku przymierza) możesz poczytać tutaj: leiturgia, diakonia, martyria (oazowe znaczki) .

 

 

 

 

 

 

Foski drukowane i on-line

 

Ponieważ notka bardzo się rozrosła, znaczną cześć przeniosłem no nowej:

x-szperacz - Foski drukowane i on-line

 

 

 

 

 

 

 

Nowe warszawskie i moje foski.

 

Nowocześniejsza wersja foski mazowieckiej. Stworzył ją kiedyś nasz (warszawski) Domowy Kościół. Wykorzystaliśmy ją na kamizelkach odblaskowych i pieczątce ewangelizacyjnej w związku z II Ogólnopolskim Kongresem Nowej Ewangelizacji w Warszawie. Jest też umieszczona na naszym oazowym namiocie, który używany jest przy okazji dni wspólnoty. Na naszej stronie są też ikony na pulpit "Oaza na skróty ;)". Mamy tez kilka oazowych flag.

 

 

 

z dodanym przeze mnie gradientem wygląda tak:

 

 

Zrobiłem też wersję odwołująca się do witraża z Kaplicy Chrystusa Sługi z Kopiej Górki w Krościenku.

 

 

 

Prezentuję też moją wersję foski mazowieckiej (wersja z czerwca 2015) - ramka stara a środek nowy.

 

 

 

 

 

 Więcej (całość) w:  "Foskowe pomysły - grafiki oazowe".

 

 

 

 

"Gadżety" ze znakiem fos-dzoe

- wybrane produkty.

 

Wiele współczesnych fosek (oficjalnych) można kupić w Diakoniach Słowa np. w Krościenku (skórzana, metalowa na "pin", wycinane i grawerowane z drzewa [tak jak nr 7 ze zdjęcia], naklejki, ...). Również związane z Ruchem "Wydawnictwo Emmanuel" proponuje  drewnianą FOSKĘ na sznurku-rzemyku czy "Natanael" proponujące srebrny medalik i krzyż ΦΩΣ-ΖΩΗ (oraz koszulki, naszywki, ...) - https://natanael-oaza.eu/home?page=shop.browse&category_id=24 Ta ostatnia propozycja, tj.  srebrny krzyżyk czy różaniec na palec, jest chyba dobrą propozycją dla wszystkich mówiących, że drewno czy skóra jest brzydka. Zatem zachęcam oazowiczów do odwiedzania Diakonii Słowa, tak aby, widać było zewnętrznie, że jesteśmy oazowiczami.
 

 

 

    

 

 

A że oazowicz nie może rozwijać się duchowo bez osobistego egzemplarza Pisma Świętego, tak więc użyteczne bywa etui z foską. Te tylko dostępne są w środowisku oazowym tj. czarne z "wygniecioną" foską można kupić w Krościenku i w Diakoniach Słowa lub z "wydrapaną" https://natanael-oaza.eu/home?page=shop.browse&category_id=16.

Oczywiście naturalnym jest, że foska znajduje swoje miejsce w przestrzeni liturgicznej. Wspomniałem już np. umieszczanie jej na tabernakulach. Dodam w tym miejscu trzy takie zdjęcia znalezione w sieci, bo fizycznie w tych kaplicach nie byłem, więc nie chcę, żeby wymieszały się moje i nie moje zdjęcia. I tak pierwsze to tabernakulum w ośrodku oazowym w Rzepedzi (arch. przemyska). Jak widać wzorowane jest na krzyżu animatorskim. Drugie tabernakulum, to nowe nowe tabernakulum do ośrodka oazowego w [zdjęcie znalazłem na fb i nie zapisałem miejsca]. Ładnie wykonane, oszczędne w formie, choć "fi" troszkę (jak dla mnie) za bardzo przypomina znaczek Poloneza. Tabernakulum było wyposażeniem kaplicy z Siedlisk-Bogusz a zostało przeniesione do Centrum Ruchu Światło-Życie EFEZ czyli Domu Ruchu Światło-Życie Diecezji Tarnowskiej. 

 

 

 

Trzecie - również proste w swej formie - znajduje się w ośrodku oazowym MAKSYMILIANUM w Bystrej (arch. krakowska). Podobnie zresztą jak czwarte, które nawiązuje do znanego z ORD schematu obrazującego charyzmat światło-życie (jest też znakiem diakonii jedności), który mówi, że w wychowaniu człowieka należy dążyć do doprowadzenia do jedności pomiędzy zasadami (światło), które on wyznaje i uznaje za słuszne, a jego postępowaniem (życie). To dążenie do jedności pomiędzy światłem a życiem obejmuje pięć płaszczyzn: 1. Rozum - wiedza (światło), którą człowiek zdobywa w ciągu swego życia ma stawać się dla niego mądrością (światło-życie), wiedzą o drodze, którą człowiek ma postępować; 2. Sumienie - wewnętrzna norma dobra i zła (światło), która powinna kierować życiem; 3. Słowo Boże - jest to światło słowa Bożego przyjmowane jako słowo życia; 4. Jezus Chrystus - jako żywa Osoba (Światło) jest ostatecznie Sam normą i wzorem życia i postępowania chrześcijan; 5. Kościół - Lumen Gentium (Światło narodów) - bliższa i bezpośrednia norma, regulująca postępowanie chrześcijanina, dba o nieskażony przekaz poprzednich źródeł światła oraz o ich właściwą interpretację w aktualnych sytuacjach.

 

 

 

Czy wreszcie ładne tabernakulum z kaplicy w Młodzieżowym Ośrodku Turystycznym "Brama Bieszczad" w Olchowej.

 

 

Równie piękne a zarazem tajemnicze jest tabernakulum z krakowskiego kościoła św. Józefa. Niestety nie udało mi się na dziś dzień dowiedzieć jak to się stało, że na nim jest foska.

 

I takie zwyczajne z ośrodka w Księżomierzy (Arch. Lubelska) - zdjęcie dostałem od Ani.

 

Piękne, chyba drewniane, tabernakulum. Zdjęcie znalazłem przez googla w odwołaniu do strony radio.oaza.pl więc nie wiem gdzie się to tabernakulum znajduje.

 

Oraz tabernakulum, które było w kościele Salezjanów w Lublinie, a obecnie jest w posiadaniu lubelskiego moderatora diecezjalnego.

 

Ostatnie tabernakulum - choć chronologicznie powinno być chyba pierwsze - znajduje się w parafii w Brzegach, gdzie istniał ośrodek oazowy, który przyjmował liczne grupy oaz rekolekcyjnych. W latach 70-tych planowano nawet utworzenie tu centrum oazowego – „Ruch Światło - Życie”, jednak nie doszło to do skutku. Ostatecznie wybór padł na Krościenko. Ale tabernakulum ze znakiem Ruchu pozostało do dziś.

 

 

Jakby się kto pytał, to żadnego z powyższych tabernakulów nie widziałem na żywo. Zdjęcia wyszperałem z sieci. Nie są to zatem wszystkie tabernakula, na których jest foska, bo kilka jednak widziałem na żywo. Przekopiuję ich zdjęcia tutaj, choć wspominam o nich w notce "Jedność Światła i Życia". I tak po kolei. Dwa tabernakula z Carlsberga, jedno z Lasek (wcześniej było w prywatnej kaplicy w Podkowie Leśnej) i jedno z Łodzi. Podpisów już nie przekopiowuję - odsyłam do wspomnianej notki.

 

 

Foskę można również znaleźć innych przedmiotach związanych z liturgią np. na świecznikach, kielichach, stułach, ornatach czy nawet mitrach.

 


Kadr. Wojtyła i ks. Blachnicki w Brzegach. Zdjęcie zrobione zrobiła Pani Jasia Gołąb gospodyni parafialna. Ja dostałem je od Jantka Gala. Jest ono też w książce "Godziny Taboru" (Carlsberg 1989) na str. 260. Podpisane jest "Wizytacja kard. Wojtyły w Brzegach 1 XI 1976". Jak widać foska jest zarówno na ornacie jak i na stule.

Zdjęcie z  tej samej uroczystości (ale z Ojcze nasz) jest w książce ks. Adama Wodarczyka "Prorok żywego Kościoła" (Katowice 2008).

 


A na tym zdjęciu ks. Blachnicki w podobnym ornacie. To jest drugi ornat, który ks. Blachnicki dostał od nieżyjącego już twórcy ludowego Stanisława Czernika. W sumie zrobił on o ile pamiętam (*JG) trzy albo cztery takie ornaty i kilka stół, jedną kapę, oprawki do mszału i ewangeliarza oraz w tym stylu palkę na kielich i obrus ołtarzowy. Trzeci ornat był prawdopodobnie dla ks. Zązla. Oczywiście wszystko było wyszywane ręcznie na suknie.

 

Jako przykład warto wspomnieć dary, jakie od oazowiczów otrzymał ks. Krzysztof Włodarczyk (biskup pomocniczy diec. koszalińsko-kołobrzeskiej), a mianowicie: krzyż pektoralny z wizerunkiem Chrystusa Sługi z przodu i greckim napisem FOS–DZOE z tyłu oraz mitrę z wizerunkiem Chrystusa Sługi.

 

  

 

Czy dwa krzyże pektoralne, a na nich znaki dobrze znane z nauczania księdza Blachnickiego: Chrystus Sługa, Fos–zoe oraz Agape, które otrzymał od oazowiczów z diec. przemyskiej bp. Adam Wodarczyk

 

 

 

 

Wielu księży identyfikujących się z Ruchem i charyzmatem "światło-życie" odwołuje się do tego znaku, dlatego często wspomniane przedmioty liturgiczne są unikatowe. Choć warto wspomnieć, że są też odwołania liturgiczne czerpiące z innych źródeł niż nasz Ruch (pisałem o tym tu "Jedność Światła i Życia"). Ręcznie robione oazowe stuły można kupić w Krościenku. Bywa, że na jakieś duże wydarzenia są przygotowywane jednakowe stuły (np. pielgrzymka Jana Pawła II do Krakowa 1997, pielgrzymka Ruchu na pl. Piłsudskiego w 2009).

 

 

 

Czasem jednak jakaś firma wypuści coś obok Ruchu jak np. dwie poniżej.

 

   

Bardzo dobrym pomysłem jest natomiast zamówienie sobie stuły czy ornatu u sióstr, które z takiej pracy się utrzymują. Ja zamówiłem taką stułę u karmelitanek, ale polecam również inne klasztory - szczególnie kontemplacyjne. Można wtedy przygotować swój własny unikalny wzór. Albo zrobić kilka stuł identycznych - my tak zrobiliśmy w Warszawie, więc jeśli jest potrzeba, to mamy jednakowe stuły. Np. ornat z oazowym haftem można kupić tutaj "http://www.rozaniecassistance.pl/pl/nasz-sklepik/produkt:62:ornat-oaza/". Haft ręczny czy maszynowy sprawdza się jak najbardziej.

 

 

Można ją znaleźć również na koszulkach (np. wyszyta https://natanael-oaza.eu/). Choć z tym jest trochę słabo. Bo choć znak Ruchu jest "zastrzeżony" (choć jeśli spojrzymy na sprzęt liturgiczny, to czasem ktoś się wyłamie i używa znaku Ruchu na własną rękę), więc może być rozpowszechniany przez środowiska oazowe a te raczej nie działają na szeroką skalę i jak na razie nie zachęcają do chodzenia w takich koszulkach na co dzień. Tak więc można oczywiście kupić koszulki z nadrukiem, ale nie oszukujmy się - nie porywają one często nowoczesnością. Jeśli taka koszulka powstaje, to raczej pod konkretne rekolekcje lub jakieś wydarzenie ewangelizacyjne. Choć są niechlubne wyjątki. Poniżej nieistneijąca kolekcja koszulek z ewangelizuj.pl.

 

 

 

 

  

 

 

Niektórzy powiedzą: "to już nie na nasze czasy", "nie estetyczne", "sztampowe", "podtrzymujące stereotypy", hmmm - moja propozycja: Nasze stanowcze "Nie" dla wszystkich STEREOtypów czy MONOtypów czy SMUTNYCHtypów, NIEEWANGELIZUJĄCYCHtypów, czy NIECHARYZMATYCZNYCHtypów, NIEŚWIADCZĄCYCHtypów, NIEMODLĄCYCHSIĘtypów. Foska na szyję, Biblia w rękę, radosna twarz i gotowość do dawania świadectwa. Radość Ewangelii i radość ewangelizowania. Podsumowując: do wyboru do koloru, chyba tylko trzeba chcieć :)

 

Zobacz również:

 

 

 

 
 

Więcej o formule światło-życie:

 

Zapraszam do artykułu "Jedność Światła i Życia, czyli o formule światło-życie", w którym staram się wyjaśniając symbolikę znaczka oazowego jak również to, jak to się stało, że teraz foska jest znakiem Ruchu. Dla zachęty kilka obrazków :)

 

 

A o innych znaczkach i symbolach Ruchu takich jak np. te na zdjęciach poniżej (szczególnie znaku przymierza) możesz poczytać tutaj: "leiturgia, diakonia, martyria (oazowe znaczki)".

   

 

 

Grafiki uzupełniające w oddzielnych notkach:

 

 

 

A oazową grafikę prezentuję w "Foskowe pomysły - grafiki oazowe"

i "Moja autorska grafika twórcza"

 i "Foski i graficzki pisane tabletem - marzec 2015"

 oraz w "Foski z okładki Ewangelii wg. św. Łukasza".

 

 

 

 

 

Jeśli masz u siebie jakąś foskę (znaczek), o której nie wspomniałem i bardzo chcesz mi ją przekazać, aby kolekcja była kompletna - napisz do mnie. Bo niestety łatwiej je dostać niż kupić, bo raczej takich pamiątek nikt na allegro nie wystawa, chyba że jest to osoba niezwiązana sentymentalnie z oazą, to wtedy coś tam się jako "staroć" prześliźnie. A jeśli nie możesz mi jej dać, to przynajmniej przyślij jej zdjęcie z opisem. 

Wysłałem kilka maili, ale nie widać nie wszyscy mają zwyczaj odpowiadać na maile.

Możesz mi też przesłać świadectwo z noszenia foski, wspomnienia związane z jej otrzymaniem lub jakiekolwiek informacje pozwalające poszerzyć wiedzę na powyższy temat. 

Będę zobowiązany, x. Tomek Moch

 

 

 

 

Ps. Artykulik jest aktualizowany na bieżąco. Jak dowiem się czegoś nowego, usłyszę jakąś oazową teorię, znajdę nowy oazowy znaczek - to zamiast tworzyć nową notkę - poprawiam tą. Niestety czas spowodował, że dostęp do wiadomości z pierwszej ręki jest dziś już bardzo ograniczony. Rozwój internetu (w tym czas) dodał swoje. Wiele z oazowych forum, stron przestało istnieć - podobnie jak i wspólnot. Archiwum Ruchu niby jest, ale nie jest przenoszone w przestrzeń wirtualną (np. stare zdjęcia).

Trudno zdobyć stare pamiątki po oazowiczach, bo najczęściej nie mają tak dużej wartości, aby być zakwalifikowanymi do antyków i tą droga znaleźć się np. na allegro. Wielu też tych "dawnych oazowiczów" nie związało swojego dalszego życia z Ruchem Światło-Życie, stąd nie przywiązywali wagi do takich pamiątek. Z drugiej strony często są małe wiec łatwo się gubią. A po trzecie mają wartość duchową więc lepiej, że się nie pojawiają - np. smutne byłoby, gdyby ktoś wystawił na allegro swój krzyż animatorski. Więc jeśli coś uda się zdobyć, to raczej dlatego, że właściciel zmarł, a nowi właściciele nie wiedzą co to.

Stąd jest to co jest.

 

 

Komentarze  

#3 Karolcia 2017-11-06 16:26
Krzyże michalickie nie są dawane od kilku lat, ale mają niedługo wrócić. "W obiegu" jest ich kilkadziesiąt i warto zaznaczyć, że z tyłu jest napisane Michael, co w tłumaczeniu znaczy któż jak Bóg. Kilku animatorów michalickich nadal nie przyjęło krzyży, bo czekają na powrót naszych, srebrnych.
#2 ks. Tomek 2016-05-17 10:28
Cytuję Dawid:
Mam pytanie które mnie nurtuje, a mianowicie:
z jakiego metalu wykonuje się Krzyże animatorskie


Krzyże wykonane są z mosiądzu - jakie są parametry stopu niestety nie wiem. xtm
#1 Dawid 2016-05-15 22:07
Mam pytanie które mnie nurtuje, a mianowicie:
z jakiego metalu wykonuje się Krzyże animatorskie

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Kromka Słowa!

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 30 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5798625

 Copyright © 2020 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].