"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Chciałbym, w ramach autoprezentacji, podzielić się jeszcze innymi moimi księdzotomkowymi zainteresowaniami. Notka zrodziła się z próby realizacji jednego z nich. A, że mało kto czyta moja stronę, postanowiłem zebrać w tej notce kilka moich przemyśleń natury ogólnej ale z perspektywą.

Chodzi o zagadnienie, jak wymiar materialny uderza i deformuje przestrzeń naturalnej pobożności, praktycznie realizując pogląd, że wszystko jest na sprzedaż. Dewocjonalia tracą swoją duchową czy religijną wyjątkowość, a liczy się ile są warte, czy ile kto jest gotów za nie zapłacić. Jest to związane z procesem laicyzacji. Dla starszego pokolenia dewocjonalia (różańce, obrazki, modlitewniki, medaliki) miały duchową wartość. Natomiast dla młodego pokolenia mają już tylko wartość w złotówkach. Kiedy starzy umierają, następne pokolenie nie przejmuje ich spuścizny duchowej a ich dewocjonalia lądują na śmietnikach lub na portalach aukcyjnych. Kiedyś odnoszono je do kościoła, dziś to przedmiot jak każdy inny. Nawet na jednej strony grupie FB pojawił się współczesny aluminiowy cudowny medalik z pytaniem “wart coś ?”. Odpowiedz przecież jasna. Noszony z wiarą wart nieba.
Obok kolekcji modlitewników mam też trzy inne kolekcje religijne, które powstały jak najbardziej spontanicznie. Po pierwsze różańce (i o nich jest zasadniczo notka), dalej obrazki religijne oraz medaliki. Od czasu do czasu kolekcje spontanicznie uzupełniam. Najczęściej jakieś medaliki ktoś zostawi w kościele. Obrazki podobnie, choć tu nie jestem aż tak zaangażowany. Ich cena w internetach absurdalnie rozmija się w ich wartością. Są ładne stare obrazki, ale skoro zniknęły z użycia modlitewniki, trudno żeby w nich było miejsce na nie.
I dochodzimy do zagadnienia różańców. Mam ich naprawdę dużo. W kieszeniach sutanny jest ich nawet kilka, podobnie z szufladą w zakrystii. Jeden zawsze mam w ładownicy przypiętej do paska. Inne po kieszeniach kurtek. Ktoś może powiedzieć, po co tyle różańców, wystarczy jeden. Moja kolekcja pomaga mi zrozumieć, że modlitwa zakorzeniona jest w moim życiu, że wypływa z miejsc, które odwiedziłem. Jednocześnie wyraża to prawdę o modlitwie nieustannej, co czyni różaniec wyjątkowym. Nie bez znaczenia jest to, z czego ten różaniec jest wykonany. Kiedy np. przyszły czasy żałoby narodowej po powstaniu styczniowym piękne różańce z drogocennych kamieni, złota czy srebra, zostały zastąpione drewnianymi pięknie zdobionymi. Wartość materialna służyła ojczyźnie.
Różne ciekawe różańce staram się przywozić z różnych sanktuariów - ulubione z Ludźmierza, Gietrzwałdu oraz te z pielgrzymek do Włoch i Izraela. Czasem spodoba mi się materiał, z którego są wykonane. Lubię np. różańce z malachitu, piasku pustyni, hebanu czy hematytu (fajny jest też ten z lawy wulkanicznej i hematytowy kupiony przy Świętych Schodach w Rzymie). Lubię modlić się na takich, co mają paciorki w kształcie ziarenek ryżu (np. papieskie, hematytowy z Ziemi Świętej, drewniany spod bazyliki w Padwie). Mam dwa, których koraliki są w kształcie serc (jeden z Gietrzwałdu). Nie lubię zapachowych. Czasem ciekawy jest dizajn, czasem rozmiar, czasem wyjątkowość trudna do opowiedzenia. Innym razem ważna jest tematyka różańca, czyli jakiej duchowości jest poświęcony, czy do jakiej osoby się odwołuje (np. lubię różańce dedykowane świętym: mam o. Pio, św. Antoniego, bł. ks. Popiełuszkę, s. Faustynę, św. Ritę, św. Stanisława, św. Maksymiliana czy oczywiście św. Jana Pawła II) oraz te, które odsyłają mnie do miejsc świętych (np. Ziemia Święta, Rzym, Fatima, Kalwaria Zebrzydowska, Niepokalanów, Gietrzwałd czy inne sanktuaria maryjne). Jeszcze innym razem zwyczajnie wartość jest w tym, od kogo, lub w jakich okolicznościach stałem się posiadaczem tego różańca. I tu, wśród tych "cennych" są różańce rozdawane przez biskupów. Różnymi okolicznościami mam różańce od: Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka, abp. Jędraszewskiego, abp. Głódzia, abp. Kamińskiego, abp. Nycza. Kilka z nich to zakup w aukcjach internetowych. Pozostałe to prezenty, choć nie od samych zainteresowanych (tylko różaniec od abp. Jędraszewskiego wyżebrałem u jego kapelana podczas uroczystości w Ludźmierzu).
Dygresja - do różańców pobłogosławionych przez Ojca Świętego przypisany jest odpust np. na Uroczystość św. Piotra i Pawła.

Brakuje mi w zasadzie dwóch różańców. Jeden od kard. Dziwisza drugi od papieża Leona XIV. Niestety oba są praktycznie nie do zdobycia. Ani jeden z moich maili wysłanych do kardynała nie doczekał się odpowiedzi. Ani jeden. Zastanawiam się po co umieszczać w sieci, na stronie diecezji, kontakt mailowy, skoro nawet na grzeczną odpowiedź odmowną nie można liczyć. Ponawiam zapytanie co dwa miesiące, może ktoś kiedyś połączy ten fakt np. z cytatem "wezmę w obronę, żeby mnie nie nachodziła i nie zadręczała". Natomiast czasem różańce rozdawane przez kardynała lądują na aukcjach ( wracam do myślenia towar/duch - mi nie przyszłoby na myśl wystawić na aukcji tak osobisty prezent od kogoś). Próbowałem kupić na trzech. Za każdym razem cena, w moim odczuciu, daleko rozmijała się z wartością. W jednej aukcji oferta wyjściowa poszybowała w wielokrotność, w innej wyjściowa cena była uczciwa, ale sprzedający w wiadomości prywatnej napisał, że jest więcej chętnych i zaproponował żebym podbił cenę. Ja nie mam parcia na posiadanie kardynalskiego różańca więc nie cisnę, żeby wchodzić w licytacje na siłę. Podobnie mam z modlitewnikami. Jak cena absurdalna, trudno, innym razem albo nigdy. Ostatecznie, po podwojeniu ceny, w rozsądnych widełkach, różaniec dotrze do mnie.
Ostatecznie udało mi się całkiem niedawno (6 grudnia 2025, prezent od Mikołaja) kupić na aukcji za rozsądną cenę biały różaniec kard. Dziwisza. Może kiedyś czarny też wpadnie mi w ręce.

Trudniej "zdobyć" różaniec papieski obecnego papieża. Kogo nie pytałem, do kogo nie pisałem: wykładowca w Rzymie, Kardynał w Watykanie, członek dykasterii, .... za każdym razem odpowiedź negatywna lub jej brak. Myślę, żeby wysłać prośbę do Sekretariatu Stanu, ale jestem wręcz pewien, że ją zignorują. Tak zrobili za czasów Franciszka, przesłali mi obrazki z papieżem, ale nie różaniec.


Mała dygresja. Ceny papieskich różańców, te dopiero szybują w abstrakcje. Wg mnie, ich cena bierze się z tego o czym pisałem wcześniej. Skoro na uszach trzeba stanąć aby dostać papieski różaniec, to po jakimś czasie ich cena rośnie. Te franciszkowe bywały po 30-50 zł, po śmierci papieża poszybowały do 200-300. A trzeba powiedzieć, że akurat po papieżu zostało ich tak dużo, że Watykan (nuncjatury) spokojnie mógłby nimi obdzielić rzesze wiernych. Na szczęście różańce papieskie pojawiają się rzadko, czyli jednak wielu obdarowanych postanowiło ich nie spieniężać.
Pozostaje mi więc to co mam. Wielość różańców, ich tematyka, pomaga w tym aby różaniec jako forma modlitwy nie stawał się rutyną czy nie był schematyczny. Żeby odnosił mnie do miejsc czy osób. Był tłem podejmowanych intencji np. modlitwa za ojczyznę na różańcu patriotycznym.
Modląc się na takich różańcach, bo nigdy nie są to eksponaty w gablotach, wspieram modlitwą zainteresowanego czy odnoszę myśl do rzeczywistości duchowej. Stąd nie mam drogich egzemplarzy: ani srebra, ani złota ani bursztynów. Nie wydaję pieniędzy, żeby mieć w kolekcji stare różańce (a takich aukcji jest dużo - tylko cena takiego różańca "vintage" jest w większości przypadków stanowczo za wysoka).
Co najwyżej może mogę liczyć na przesyłki ludzi dobrej woli, którzy jak przesyłają mi czasem stare modlitewniki, tak może ubogacą mnie ciekawymi różańcami.
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 51 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |