JAN PAWEŁ II

Z Maryją pod Krzyżem

LIST OJCA ŚWIĘTEGO DO KAPŁANÓW
NA WIELKI CZWARTEK 1988 ROKU

 

Drodzy Bracia w Kapłaństwie!

1 Dzisiaj wszyscy wracamy do Wieczernika. Gromadząc się wokół ołtarzy na tylu miejscach ziemi, w sposób szczególny sprawujemy pamięć Ostatniej Wieczerzy pośród wspólnot Ludu Bożego, którym posługujemy. W wieczornej liturgii wielkoczwartkowej słowa Chrystusa, wypowiedziane „w dzień przed Męką”, zabrzmią na naszych wargach tak jak co dzień, a przecież inaczej — ze względu na ten jedyny Wieczór, który zostaje odnowiony w pamięci całego Kościoła właśnie dzisiaj.

Jak nasz Pan — a jednocześnie in persona Christi — wypowiadamy te słowa: „Bierzcie i jedzcie, to jest bowiem Ciało moje […] Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, to jest bowiem kielich Krwi mojej”. Tak nam polecił sam Pan, gdy powiedział do Apostołów: „to czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22,19).

Kiedy to czynimy, niech się odtworzy w naszej myśli i sercu cała tajemnica Wcielenia. Chrystus, który w Wielki Czwartek zapowiada „wydanie” swego Ciała i „przelanie” swej Krwi, jest tym Synem Przedwiecznym, który „przychodząc na świat” mówi do Ojca: oto utworzyłeś Mi ciało […] abym spełniał wolę Twoją, Boże (por. Hbr 10,5-7).

Właśnie zbliża się owa Pascha, kiedy Syn Boży jako Odkupiciel świata spełnił wolę Ojca poprzez całopalną ofiarę swego Ciała i Krwi na Golgocie. Przez tę właśnie ofiarę… „przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie” (Hbr 9,12). Jest to bowiem ofiara Przymierza — „nowego i wiecznego”. Ofiara ta jest ściśle powiązana z tajemnicą Wcielenia: Słowo, które stało się Ciałem (por. J 1,14), składa ofiarę ze swego człowieczeństwa, jako homo assumptus do jedności Boskiej Osoby.

Trzeba, ażeby w tym roku, który cały Kościół przeżywa jako Rok Maryjny, została przypomniana — w związku z ustanowieniem Eucharystii, a zarazem Sakramentu Kapłaństwa — sama rzeczywistość Wcielenia. Sprawił je Duch Święty, zstępując na Dziewicę z Nazaretu wówczas, gdy Ona wypowiedziała swoje fiat przy Zwiastowaniu anielskim (por. Łk 1,38).

Ave, verum Corpus,

natum de Maria Virgine,

vere passum immolatum

in Cruce pro homine.

Tak, to samo Ciało! Kiedy sprawujemy Eucharystię, przez naszą kapłańską posługę uobecnia się tajemnica Słowa Wcielonego, Syna współistotnego Ojcu, który jako Człowiek „narodzony z Niewiasty”, jest Synem Maryi Dziewicy.

2 Podczas Ostatniej Wieczerzy, jak się wydaje, Matki Chrystusa nie było w Wieczerniku. Była natomiast obecna na Kalwarii, u stóp Krzyża, „przy którym — jak uczy Sobór Watykański II — nie bez postanowienia Bożego stanęła (por. J 19,25), najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona”1. Tak daleko zaprowadziło Maryjne „niech mi się stanie”, wypowiedziane przy Zwiastowaniu.

Kiedy działając in persona Christi sprawujemy sakrament zawsze tej samej i jedynej ofiary, w której Chrystus jest i pozostaje jedynym Kapłanem i Żertwą, nie zapominajmy o tym współcierpieniu Matki, w którym wypełniały się słowa Symeona ze świątyni jerozolimskiej: „Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2,35). Słowa te były skierowane wprost do Maryi czterdziestego dnia po narodzeniu Jezusa. Na Golgocie, pod Krzyżem, słowa te wypełniły się do końca. Gdy Syn Jej na Krzyżu objawił się w całej pełni jako „znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2,34), wówczas Jego wyniszczenie, ta śmiertelna agonia Syna, dosięgła też i matczynego Serca Maryi.

Oto agonia Serca Matki, która „współcierpiała… godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona”. Jest to szczyt obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła na ziemi. Jest to szczyt na drodze „pielgrzymowania w wierze”, do której odwołujemy się szczególnie w Roku Maryjnym2.

Drodzy Bracia, dla kogóż bardziej niż dla nas nieodzowna jest wiara, głęboka i niezachwiana, dla nas, którzy w mocy apostolskiej sukcesji z Wieczernika sprawujemy sakrament Chrystusowej ofiary? Trzeba więc, aby stale pogłębiała się nasza duchowa więź z Bogarodzicą, która w pielgrzymowaniu przez wiarę „przoduje” całemu Ludowi Bożemu.

Zwłaszcza zaś, gdy sprawując Eucharystię stajemy codziennie na Golgocie, trzeba, ażeby blisko nas była Ta, która „swe zjednoczenie z Synem”, przez wiarę heroiczną — właśnie tam, na Golgocie, doprowadziła do szczytu.

3 Czyż zresztą Chrystus sam nie pozostawił nam pod tym względem szczególnego wskazania? Oto w czasie swego konania na Krzyżu wypowiedział słowa, które mają dla nas znaczenie testamentu. „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,26-27).

Ten uczeń, apostoł Jan, był z Chrystusem w czasie Ostatniej Wieczerzy. Był jednym z tych „Dwunastu”, do których Mistrz skierował — wraz ze słowami ustanowienia Eucharystii — polecenie: „to czyńcie na moją pamiątkę!” Otrzymał on władzę sprawowania Ofiary eucharystycznej ustanowionej w Wieczerniku w przeddzień Męki jako najświętszy Sakrament Kościoła.

W momencie swej śmierci Chrystus temu Uczniowi oddaje swą Matkę. Jan „wziął Ją do siebie” — wziął jako pierwszego świadka tajemnicy Wcielenia. Jako Ewangelista, on właśnie najgłębiej, a zarazem najprościej, wyraził prawdę o Słowie, które „stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14): prawdę Wcielenia i prawdę Emmanuela.

Tak więc, biorąc „do siebie” Matkę, która stała pod Krzyżem Syna, przyjął równocześnie to wszystko, co było w Niej na Golgocie: to, że „najgłębiej współcierpiała ze swym Jednorodzonym, łącząc się matczynym duchem z Jego ofiarą, i z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona”. To wszystko, całe nadludzkie doświadczenie ofiary naszego Odkupienia, zapisane w sercu rodzonej matki Chrystusa-Odkupiciela, zostało zawierzone człowiekowi, który w Wieczerniku otrzymał władzę uobecniania tej Ofiary przez kapłańską posługę Eucharystii.

Czyż to nie ma szczególnej wymowy dla każdego z nas? Jeśli Jan pod Krzyżem reprezentuje poniekąd wszystkich ludzi, każdego i każdą, na których zostaje rozszerzone macierzyństwo Bogarodzicy w sposób duchowy — to o ileż bardziej odnosi się to do każdego z nas, wezwanych sakramentalnie do kapłańskiej posługi Eucharystii w Kościele!

Zaprawdę, wstrząsająca jest rzeczywistość Golgoty, Chrystusowej ofiary dla odkupienia świata! Wstrząsająca jest tajemnica Boża, której jesteśmy szafarzami w porządku sakramentalnym (por. 1 Kor 4,1). Czy nie grozi nam jednak niebezpieczeństwo, że będziemy szafarzami nie dość godnymi? Że nie dość wiernie będziemy stawali u stóp Chrystusowego Krzyża, sprawując Eucharystię?

Starajmy się być blisko tej Matki, w której Sercu Tajemnica Odkupienia świata jest wypisana w sposób jedyny i niezrównany.

4 „Błogosławiona… Dziewica z racji daru i roli Boskiego macierzyństwa, dzięki czemu jednoczy się z Synem Odkupicielem… związana jest głęboko także z Kościołem” — głosi Sobór. „Boża Rodzicielka jest, jak uczył już św. Ambroży, pierwowzorem (typus) Kościoła, w porządku mianowicie wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem. W tajemnicy bowiem Kościół, który sam także słusznie nazywany jest matką i dziewicą — Maryja przodowała najdoskonalej i osobliwie, stając się wzorem dziewicy i zarazem matki”3.

W dalszym ciągu tekst soborowy rozwija tę wzorczą analogię: „I oto Kościół, rozważając Jej tajemniczą świętość i naśladując Jej miłość oraz spełniając wiernie wolę Ojca, dzięki przyjmowanemu z wiarą słowu Bożemu sam także staje się matką: przez przepowiadanie bowiem i chrzest rodzi do nowego i nieśmiertelnego życia synów z Ducha Świętego poczętych i z Boga zrodzonych. I on także jest dziewicą, która nieskazitelnie i w czystości dochowuje wiary danej Oblubieńcowi”. Tak więc Kościół „naśladując Matkę Pana swego, mocą Ducha Świętego zachowuje dziewiczo nienaruszoną wiarę, mocną nadzieję i szczerą miłość”4.

U stóp Krzyża na Golgocie „uczeń wziął do siebie” Maryję, którą Chrystus wskazał mu ze słowami: „Oto Matka twoja”. Nauka Soboru ukazuje, jak bardzo „wziął Ją do siebie” cały Kościół: jak głęboko tajemnica tej Matki-Dziewicy należy do tajemnicy Kościoła, do jego wewnętrznej rzeczywistości.

Wszystko to posiada istotne znaczenie dla wszystkich synów i córek Kościoła. Posiada to znaczenie szczególne dla nas, którzy jesteśmy naznaczeni sakramentalnym znamieniem Kapłaństwa, które jako „hierarchiczne” jest zarazem „służebne” na wzór Chrystusa: pierwszego Sługi Odkupienia świata.

Jeśli wyżej przytoczone słowa Konstytucji soborowej winni odnosić do siebie wszyscy w Kościele — mężczyźni i kobiety, którzy przez Chrzest uczestniczą w kapłańskim urzędzie Chrystusa, czyli posiadają owo „królewskie kapłaństwo” wiernych, o jakim mówi Apostoł (por. 1 P 2,9) — to w sposób szczególny słowa powyższe odnoszą się do nas.

Sobór dostrzega macierzyństwo Kościoła — na wzór macierzyństwa Maryi — w tym, że rodzi on „do nowego i nieśmiertelnego życia synów z Ducha Świętego poczętych i z Boga narodzonych”. Słyszymy tutaj jakby echo słów Pawłowych o „dzieciach, które bolejąc rodzi” (por. Ga 4,19), podobnie jak rodzi matka. Kiedy w Liście do Efezjan czytamy o Chrystusie-Oblubieńcu, iż „żywi i pielęgnuje” Kościół jako swe Ciało (por. 5,29), nie możemy nie łączyć tej oblubieńczej troski Chrystusa nade wszystko z darem pokarmu eucharystycznego, upodobnionym do tylu matczynych zabiegów związanych z „żywieniem i pielęgnowaniem” dziecka.

Warto przywołać na pamięć te biblijne wyrażenia, aby prawda o macierzyństwie Kościoła na wzór Bogarodzicy stała się bliższa naszej kapłańskiej świadomości. Jeśli zaś każdy z nas to duchowe macierzyństwo przeżywa raczej na sposób męski jako ojcostwo w duchu — to przecież Maryja, jako „pierwowzór” Kościoła posiada w tym doświadczeniu swój udział. Przytoczone zaś teksty wskazują, jak głęboko jest on wpisany w sam rdzeń naszej kapłańskiej i duszpasterskiej posługi. Czy Pawłowa analogia o „rodzeniu w boleściach” nie jest nam wszystkim bliska w wielu sytuacjach, w których i my również zostajemy wciągnięci w duchowy proces rodzenia i odradzania się człowieka z mocy Ducha-Ożywiciela? Najwięcej mogłyby o tym powiedzieć konfesjonały na różnych miejscach świata — i nie tylko one.

Przy Wielkim Czwartku trzeba na nowo przemyśleć tę tajemniczą prawdę o naszym powołaniu: to „rodzicielstwo z ducha”, które podobne jest po ludzku do macierzyństwa. Czyż zresztą sam Bóg Stwórca i Ojciec nie porównuje swej miłości z miłością ludzkich matek (por. Iz 49,15; 66,13)? Chodzi więc o taki rys naszej kapłańskiej osobowości, który oznacza jej apostolską dojrzałość i duchową płodność. Jeśli Kościół cały „uczy się od Maryi swego własnego macierzyństwa”5, czyż nie trzeba, abyśmy również od Niej tego się uczyli? Wypada więc, aby każdy z nas „wziął Ją do siebie”, podobnie jak apostoł Jan na Golgocie, czyli — aby pozwolił Maryi zamieszkać „w domu” swego sakramentalnego Kapłaństwa jako Matce i Pośredniczce tej „wielkiej tajemnicy” (por. Ef 5,32), której wszyscy pragniemy służyć całym życiem.

5 Maryja jest Matką-Dziewicą, Kościół zaś, odwołując się do Maryi jako swego pierwowzoru rozpoznaje się w Niej, gdyż i on „nazywany jest matką i dziewicą”. Dziewicą zaś jest przez to, że nieskazitelnie i w czystości dochowuje wiary danej Oblubieńcowi. Chrystus, wedle nauki zawartej w Liście do Efezjan (por. 5,32), jest Oblubieńcem Kościoła. Oblubieńcza wymowa Odkupienia przynagla każdego z nas, aby dochować wierności temu powołaniu, poprzez które uczestniczymy w zbawczym posłannictwie Chrystusa, Kapłana, Proroka i Króla.

Analogia pomiędzy Kościołem a Maryją Dziewicą posiada szczególną wymowę dla nas, którzy nasze powołanie kapłańskie wiążemy z celibatem, czyli „bezżennością dla królestwa niebieskiego”. Pamiętamy tę rozmowę z Apostołami, w której Chrystus wyjaśniał im znaczenie takiego wyboru (por. Mt 19,12), i staramy się w pełni zrozumieć jego motywy. Dobrowolnie rezygnujemy z małżeństwa, z założenia własnej rodziny, ażeby móc tym lepiej służyć Bogu i braciom. Rzec można, iż rezygnujemy z ojcostwa „wedle ciała”, ażeby dojrzało w nas i rozwinęło się ojcostwo „wedle ducha”, które, jak już powiedziano, ma zarazem rysy macierzyńskie. Dziewicza wierność Oblubieńcowi, która w tej formie życia znajduje swój szczególny wyraz, pozwala nam uczestniczyć w wewnętrznym życiu Kościoła, który na wzór Dziewicy stara się „nieskazitelnie i w czystości dochowywać wiary danej Oblubieńcowi”.

Ze względu na ten wzór — owszem pierwowzór, jaki Kościół znajduje w Maryi — trzeba, ażeby nasz kapłański wybór celibatu na całe życie był również złożony w Jej Sercu. Abyśmy do tej Matki-Dziewicy odwoływali się, gdy napotykamy trudności na obranej drodze. Trzeba, abyśmy z Jej pomocą szukali coraz głębszego zrozumienia tej drogi, coraz pełniejszej afirmacji dla niej w naszych własnych sercach. Trzeba wreszcie, ażeby rozrastało się w naszym życiu to rodzicielstwo „wedle ducha”, które jest jednym z owoców „bezżenności dla królestwa Bożego”.

U Maryi, która stanowi szczególne „wypełnienie” biblijnej „Niewiasty” z Protoewangelii (por. Rdz 3,15) i z Apokalipsy (12,1), szukajmy również umiejętności właściwego obcowania z kobietami i odnoszenia się do nich, którą okazał sam Jezus z Nazaretu. Wyraz tego znajdujemy na tylu miejscach Ewangelii. Jest to temat doniosły w życiu każdego kapłana, a Rok Maryjny skłania do jego podjęcia i przemyślenia w sposób szczególny. Kapłan ze względu na swe powołanie i swą posługę musi w nowy sposób odkryć sprawę godności i powołania kobiety, zarówno w Kościele jak i w świecie współczesnym. Musi do końca zrozumieć, co wszystkim nam chciał powiedzieć Chrystus, rozmawiając z Samarytanką (por. J 4,1-42), broniąc zagrożonej kamienowaniem cudzołożnicy (por. J 8,1-11), dając świadectwo tej, której „odpuszczone zostały liczne grzechy, gdyż bardzo umiłowała” (por. Łk 7,36-50), rozmawiając z Marią i Martą w Betanii (por. Łk 10,38-42; J 11,1-44) — wreszcie, przekazując wielkanocną „dobrą nowinę” o zmartwychwstaniu naprzód kobietom (por. Mt 28,1-10).

Posłannictwo Kościoła od czasów apostolskich było podejmowane w rozmaitym wymiarze przez mężczyzn i przez kobiety. W naszych czasach, po Soborze Watykańskim II, sprawa ta niesie z sobą nowe wezwanie pod adresem każdego z nas, jeśli Kapłaństwo, jakie sprawujemy w różnych wspólnotach Kościoła, ma być prawdziwie służebne, a przez to samo również po apostolsku skuteczne i owocne.

6 Spotykając się dziś w Wielki Czwartek, na miejscu narodzin naszego Kapłaństwa, pragniemy do głębi odczytać jego znaczenie przez pryzmat soborowej nauki o Kościele oraz o jego posłannictwie. Postać Bożej Rodzicielki należy do całości tej nauki. Stąd też i rozważania niniejszego Listu.

Przemawiając z wysokości swego Krzyża na Golgocie, Chrystus powiedział do ucznia: „Oto Matka twoja”. I uczeń „wziął Ją do siebie” jako Matkę. My również wprowadzajmy Maryję do wewnętrznego „domu” naszego Kapłaństwa jako Matkę. Przecież i my także należymy do tych „wiernych, w których zrodzeniu i wychowaniu” Bogarodzica „współdziała swą macierzyńską miłością”.6 Owszem, mamy poniekąd szczególne „prawo” do tej miłości ze względu na tajemnicę Wieczernika. Chrystus mówił: „Już was nie nazywam sługami […] ale nazwałem was przyjaciółmi” (J 15,15). Bez tej „przyjaźni” trudno byłoby pomyśleć, iż zawierzył nam po Apostołach Sakrament swojego Ciała i Krwi, Sakrament swej odkupieńczej śmierci i zmartwychwstania, abyśmy sprawowali ten niepojęty Sakrament w Jego imieniu, co więcej: in persona Christi. Bez tej szczególnej „przyjaźni” trudny byłby do pomyślenia ów wieczór paschalny, kiedy Zmartwychwstały stanął pośród Apostołów, mówiąc do nich: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23).

Taka przyjaźń zobowiązuje. Taka przyjaźń winna napawać świętym lękiem, tym większym poczuciem odpowiedzialności, tym większą gotowością dania z siebie wszystkiego, na co nas stać z pomocą Bożą. W Wieczerniku cała ta przyjaźń została głęboko osadzona w obietnicy Parakleta: „On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem […] On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie” (J 14,26; 15,26-27).

Czujemy się zawsze niegodni tej Chrystusowej przyjaźni. I dobrze, jeśli przejmuje nas święty lęk, czy pozostajemy jej wierni.

Matka Chrystusowa wie o tym wszystkim. Ona sama najpełniej pojęła, co znaczą słowa wypowiedziane przez Syna w momencie krzyżowej agonii: „Niewiasto, oto syn Twój […] Oto Matka twoja”. Słowa te odnosiły się do Niej i do ucznia — jednego z tych, którym w Wieczerniku Chrystus powiedział: „jesteście przyjaciółmi moimi” (J 15,14) — do Jana i do wszystkich, którzy poprzez tajemnicę Ostatniej Wieczerzy uczestniczą w tej samej „przyjaźni”. Bogarodzica, która — jak uczy Sobór — współdziała swą macierzyńską miłością w zrodzeniu i wychowaniu wszystkich, którzy stają się braćmi Jej Syna (por. Rz 8,29) — którzy stają się Jego przyjaciółmi — uczyni wszystko, aby mogli nie zawieść tej świętej przyjaźni. Aby mogli jej sprostać.

7 Wraz z Janem, apostołem i ewangelistą, zwróćmy jeszcze spojrzenie naszej duszy w stronę tej „Niewiasty obleczonej w słońce”, która ukazuje się na horyzoncie spraw ostatecznych Kościoła i świata w Księdze Apokalipsy (por. 12,1 nn.). Nietrudno rozpoznać w Niej tę samą Postać, która u początku dziejów człowieka, po grzechu pierworodnym, została zapowiedziana jako Matka Odkupiciela (por. Rdz 3,15). W Apokalipsie widzimy Ją z jednej strony jako Niewiastę wyniesioną pośród widzialnego stworzenia, a równocześnie jako Tę, która nadal uczestniczy w duchowej walce o zwycięstwo dobra nad złem. Jest to walka, którą Kościół zjednoczony z Bogarodzicą jako swym „pierwowzorem” toczy „przeciw rządom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła”, jak czytamy w Liście do Efezjan (6,12). Początek owej duchowej walki sięga tego momentu, w którym człowiek, za poduszczeniem Złego, przeciwstawiając się Bogu, nadużył swojej wolności, pragnąc osiągnąć swój cel poza Nim7. Rzec można, że człowiek zaślepiony perspektywą wyniesienia ponad miarę stworzenia, jakim był (wedle słów kusiciela: będziecie „tak jak Bóg znali dobro i zło”: Rdz 3,5) zaprzestał szukać prawdy swego istnienia i swego postępu w Tym, który jest „Pierworodnym wobec każdego stworzenia” (Kol 1,15) — i przestał w Nim oddawać to stworzenie i siebie samego Bogu, od którego wszystko bierze swój początek. Człowiek zatracił świadomość, iż jest kapłanem całego widzialnego świata, zwracając ten świat wyłącznie ku sobie samemu.

Słowa Protoewangelii na początku, i słowa Apokalipsy na końcu Pisma Świętego, odnoszą się do tej samej walki, w którą wplątany jest człowiek. W perspektywie tej duchowej walki, która toczy się w dziejach, Syn Niewiasty jest Odkupicielem świata. Odkupienie dokonuje się przez Ofiarę, w której Chrystus – Pośrednik nowego i wiecznego Przymierza „przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego”, otwierając w domu Ojca — w łonie Przenajświętszej Trójcy — przestrzeń dla wszystkich „wezwanych do wiecznego dziedzictwa” (por. Hbr 9,12.15). Przez to właśnie Chrystus, ukrzyżowany i zmartwychwstały jest „arcykapłanem dóbr przyszłych” (por. Hbr 9,11), Jego zaś Ofiara oznacza ponowne skierowanie duchowych dziejów człowieka w stronę Boga-Stwórcy i Ojca, ku któremu Pierworodny całego stworzenia prowadzi wszystkich w Duchu Świętym.

Kapłaństwo, które ma swój początek w Ostatniej Wieczerzy, pozwala nam uczestniczyć w tej zasadniczej przemianie duchowych dziejów człowieka. Składamy bowiem w Eucharystii tę samą Ofiarę Odkupienia, jaką złożył Chrystus na Krzyżu „przez własną krew”. Przez tę Ofiarę i my, jej sakramentalni szafarze, wraz ze wszystkimi, którym przez jej sprawowanie służymy, dotykamy stale przełomowego momentu owej duchowej walki, która wedle Księgi Rodzaju i wedle Apokalipsy związana jest z „Niewiastą”. W tym zmaganiu jest Ona cała zjednoczona z Odkupicielem. I dlatego też nasze kapłańskie posługiwanie łączy nas także z Nią: z Nią — która jest Matką Odkupiciela i „pierwowzorem” Kościoła. Wszyscy pozostają z Nią w ten sposób związani w tej duchowej walce, która toczy się w ciągu całych dziejów człowieka. Przez nasze Kapłaństwo sakramentalne posiadamy w tym zmaganiu udział szczególny. Spełniamy szczególną posługę w dziele Odkupienia świata.

Sobór uczy, że Maryja, idąc naprzód w pielgrzymce wiary, poprzez swe doskonałe zjednoczenie z Synem aż do Krzyża, przoduje najdoskonalej i osobliwie całemu Ludowi Bożemu, który postępuje tą samą drogą za Chrystusem w Duchu Świętym. Czyż nie powinniśmy łączyć się z Nią szczególnie my, kapłani, którzy jako pasterze Kościoła również mamy prowadzić powierzone nam wspólnoty tą drogą, która od Wieczernika Pięćdziesiątnicy wiedzie za Chrystusem poprzez całe dzieje człowieka?

8 Kiedy dzisiaj, drodzy Bracia w Kapłaństwie, gromadzimy się na tylu miejscach ziemi wspólnie z Biskupami, pragnę rozwinąć w niniejszym dorocznym Liście ten właśnie wątek, który wydaje mi się szczególnie związany zarazem z całą treścią Roku Maryjnego.

Sprawując Eucharystię przy tylu ołtarzach na całym okręgu ziemi, dziękujemy Wiecznemu Kapłanowi za dar, jakim nas obdarzył w Sakramencie Kapłaństwa. I niech w tym dziękczynieniu odezwą się słowa, które Ewangelista wkłada w usta Maryi przy nawiedzeniu swej krewnej Elżbiety: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię” (Łk 1,49). Dziękujemy także Maryi za niewysłowiony dar Kapłaństwa, którym możemy służyć w Kościele każdemu człowiekowi. Niech wdzięczność rozbudzi też naszą gorliwość! Czyż poprzez naszą posługę kapłańską nie wypełnia się to, o czym mówią dalsze wersety Maryjnego Magnificat? Oto Odkupiciel, Bóg Krzyża i Eucharystii, zaprawdę „wywyższa pokornych” i „głodnych nasyca dobrami”. On, który „będąc bogaty, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” (por. 2 Kor 8,9), powierzył przedziwną tajemnicę swego ubóstwa ubogacającego Dziewicy z Nazaretu. I nam też tę samą tajemnicę powierza przez Sakrament Kapłaństwa.

Dziękujmy za to bez przerwy. Dziękujmy całym naszym życiem. Dziękujmy wszystkim, na co nas stać. Dziękujmy wraz z Maryją, Matką kapłanów. „Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pańskiego” (Ps 116[115],12-13).

Wszystkim moim Braciom w Kapłaństwie i Biskupstwie na dzień naszego wspólnego święta — in caritate fraterna — przesyłam serdeczne pozdrowienie i Błogosławieństwo Apostolskie.

 

W Rzymie, dnia 25 marca 1988, 
w uroczystość Zwiastowania Pańskiego,
 w dziesiątym roku mego Pontyfikatu.

Jan Paweł II

 

Przypisy

1 Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium, 58.

2 Por. Enc. Redemptoris Mater, 30: AAS 79 (1987) 402.

3 Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium, 63.

4 Tamże, 64.

5 Enc. Redemptoris Mater, 43: AAS 79 (1987) 420.

6 Por. Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium, 63.

7 Por. Konst. duszp. o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 13.