KAPŁAŃSTWO JAKO OFFICIUM LAUDIS
6 Gloria Dei vivens homo. Słowa św. Ireneusza2 w sposób dogłębny łączą chwałę Bożą z samospełnieniem człowieka. Non nobis, Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam (Ps 115 [113 B],1). Często powtarzamy te słowa Psalmisty i stale sobie uświadamiamy, że „spełnianie siebie samego” w życiu ma wyższe jeszcze odniesienie i transcendentny cel. To odniesienie i ten cel zawiera się w pojęciu „chwały Bożej”. Życie nasze ma się stać officium laudis.
Powołanie kapłańskie jest szczególnym wezwaniem do tego officium laudis. Ilekroć kapłan sprawuje Eucharystię, ilekroć przekazuje przebaczenie Boże w Sakramencie Pokuty czy też sprawuje inne sakramenty, zawsze oddaje chwałę Bogu. Trzeba więc, ażeby umiłował chwałę Boga Żywego i żeby wraz ze wspólnotą wierzących głosił tę chwałę Bożą, jaka jaśnieje w stworzeniu i odkupieniu. Kapłan powołany jest, by w sposób szczególny zjednoczył się z Chrystusem, Przedwiecznym Słowem, a zarazem prawdziwym Człowiekiem i Odkupicielem świata. W odkupieniu bowiem objawia się cała pełnia tej chwały, jaką ludzkość i całe stworzenie oddaje Ojcu w Jezusie Chrystusie.
Officium laudis to nie tylko słowa Psałterza, liturgiczne hymny, śpiewy Ludu Bożego w tylu językach zanoszone przed oblicze Stwórcy; officium laudis to przede wszystkim nieustanne odkrywanie dobra i piękna, które świat otrzymuje ustawicznie w darze od swojego Stwórcy, a wraz z tym, odkrywanie sensu ludzkiego bytowania w świecie. Tajemnica Odkupienia w pełni urzeczywistniła i uwydatniła ten sens, przybliżając życie każdego człowieka do życia Boga. Odkupienie, które dokonało się ostatecznie przez tajemnicę paschalną: przez mękę, krzyż i zmartwychwstanie Chrystusa objawia nie tylko transcendentalną świętość Boga, ale — jak uczy Sobór Watykański II — objawia „człowieka człowiekowi”3. Chwała Boża wpisana jest w cały porządek stworzenia i odkupienia, a kapłan wezwany jest do tego, ażeby żyjąc dogłębnie tą tajemnicą, uczestniczył w wielkim officium laudis, jakie spełnia się nieustannie w stworzonym świecie. Tylko jeżeli żyje głęboko prawdą o odkupieniu świata i człowieka, może się zbliżać do tylu bolesnych ludzkich spraw, do problemów osób i rodzin oraz stawać naprzeciw rzeczywistości zła i grzechu, nie lękając się jej, ale z całą duchową energią podejmując wysiłki, aby ją przezwyciężyć.
KAPŁAN TOWARZYSZY WIERNYM KU PEŁNI ŻYCIA W BOGU
7 Gloria Dei vivens homo. Kapłan, którego powołaniem jest składać Bogu chwałę, równocześnie też głęboko odczuwa tę prawdę, jaka zawarta jest w drugiej części powiedzenia św. Ireneusza: vivens homo. Umiłowanie chwały Bożej nie oddala kapłana od życia, od tego wszystkiego, co się na nie składa. Wręcz przeciwnie, powołanie odsłania przed nim pełne znaczenie ludzkiej egzystencji.
Co to znaczy: vivens homo? To znaczy człowiek w całej swojej prawdzie: człowiek, którego Bóg stworzył na swój obraz i podobieństwo; człowiek, któremu Bóg oddał ziemię, ażeby czynił ją sobie poddaną; człowiek naznaczony wielorakim bogactwem natury i łaski; człowiek wyzwolony z niewoli grzechu i wyniesiony do godności przybranego dziecka Bożego.
Taki człowiek i takie człowieczeństwo jawi się w oczach kapłana jako szafarza tajemnic Bożych: poczynając od nowo narodzonego dziecka, które rodzice przynoszą do chrztu, poprzez okres dzieciństwa i młodości, kiedy spotyka się z chłopcami i dziewczętami w czasie katechizacji. Z kolei poprzez okres najbardziej delikatny, kiedy młodzi ludzie decydują o swojej życiowej drodze, o swoim własnym powołaniu, kiedy zakładają rodziny albo poświęcają się królestwu Bożemu, wstępując do Seminarium Duchownego lub Instytutu życia konsekrowanego. Trzeba, ażeby kapłan był szczególnie blisko młodych, którzy w tym okresie życia bardzo często zwracają się do niego, szukają u niego rady, oparcia i modlitwy, rozsądnego towarzyszenia powołaniu. W ten sposób kapłan może stwierdzić, jak bardzo jego powołanie jest otwarte ku ludziom. Poprzez młodych spotyka się z przyszłymi ojcami i matkami rodzin, z osobami, które w przyszłości pracować będą w różnych zawodach lub które dzięki własnym zdolnościom będą wnosić wkład w budowę społeczeństwa jutra. Przez jego serce kapłańskie przechodzi każde z tych powołań i każde z nich objawia się jako szczególna droga, na której Bóg kieruje ludźmi i prowadzi ich na spotkanie z sobą.
Tak więc staje się kapłan uczestnikiem tylu różnych dróg życia, tylu radości i cierpień, tylu zawodów i nadziei, wśród których jego zadaniem jest ukazywać człowiekowi zawsze i wszędzie Boga, jako ostateczny cel jego życiowego powołania. Staje się też kapłan człowiekiem, któremu ludzie powierzają swoje tajemnice, czasem bardzo bolesne. Staje się tym, na którego oczekują chorzy, starzy i konający, wierząc, że tylko on, jako uczestnik Chrystusowego kapłaństwa, może im dopomóc w tym ostatecznym przejściu, które ma człowieka do Boga doprowadzić. Jest kapłan jako świadek Chrystusa rzecznikiem ostatecznego powołania każdego człowieka do wiecznego życia w Bogu. Towarzysząc braciom, sam się też do tego przysposabia, albowiem kapłańska posługa pozwala mu zgłębiać swe własne powołanie do oddawania Bogu chwały przez uczestnictwo w życiu wiecznym. W ten sposób zbliża się do dnia, kiedy Chrystus powie do niego: „Dobrze, sługo dobry i wierny! […] wejdź do radości twego pana!” (Mt 25,21).
JUBILEUSZ KAPŁAŃSKI: CZAS RADOŚCI I DZIĘKCZYNIENIA
8 „Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu” (1 Kor 1,26). To Pawłowe wezwanie, skierowane do chrześcijan w Koryncie, odnosi się w jakiś szczególny sposób do nas, kapłanów. Powinniśmy często „przypatrywać się” naszemu powołaniu, ciągle na nowo odkrywając jego sens i jego wielkość, która nas przerasta. Specjalną okazją do tego jest każdy Wielki Czwartek — dzień, w którym wspominamy ustanowienie Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa. Okazję ku temu stanowi także każda rocznica naszych święceń kapłańskich, a zwłaszcza nasze kapłańskie jubileusze.
Drodzy Bracia kapłani, dzieląc się z Wami tymi refleksjami myślę o moim własnym kapłańskim jubileuszu, który przypada w tym roku: 50-lecie święceń kapłańskich. Myślę w tym momencie o moich kolegach seminaryjnych, którzy podobnie jak ja mają za sobą drogę do kapłaństwa w dramatycznym okresie drugiej wojny światowej. Seminaria były wówczas zamknięte, a klerycy żyli w rozproszeniu. Niektórzy z nich w działaniach wojennych stracili życie. Kapłaństwo w takich warunkach osiągane nabrało dla nas szczególnej wartości. Pozostaje w pamięci ta wielka chwila, kiedy przed pięćdziesięciu laty całe zgromadzenie wołało: Veni, Creator Spiritus nad nami, młodymi diakonami leżącymi krzyżem pośrodku świątyni, przed otrzymaniem święceń kapłańskich przez nałożenie rąk Biskupa. Dziękujemy Duchowi Świętemu za to wylanie łaski, które naznaczyło całą naszą egzystencję. I nadal prosimy: Imple superna gratia, quae tu creasti pectora.
Pragnę Was wszystkich, drodzy Bracia w Kapłaństwie, zaprosić do udziału w tym moim dziękczynnym Te Deum za dar powołania. Wiecie, że jubileusze to momenty ważne w życiu kapłana. Stanowią one jak gdyby kamienie milowe na drodze naszego powołania. Jubileusz wedle biblijnej tradycji jest czasem radości i dziękczynienia. Rolnik składa Stwórcy dziękczynienie za plony. Przy okazji naszych jubileuszy pragniemy dziękować Wiecznemu Pasterzowi za plony życia kapłańskiego, za naszą służbę Kościołowi i ludziom w różnych miejscach świata, w różnych warunkach i na różnych placówkach, na których zechciała postawić nas Opatrzność. Wiemy, że jesteśmy „sługami nieużytecznymi” (por. Łk 17,10), ale równocześnie jesteśmy wdzięczni Panu, że zechciał nas uczynić swymi sługami.
Jesteśmy również wdzięczni ludziom: naprzód tym, którzy pomogli nam dojść do kapłaństwa, a z kolei tym, których Opatrzność Boża postawiła na drodze naszego powołania. Dziękujemy wszystkim, poczynając od naszych rodziców, że stali się dla nas wielorakim darem Bożym: ileż przekazali nam wzbogacających pouczeń i dobrych przykładów!
Dziękując, równocześnie przepraszamy Boga, a także naszych braci i siostry, za zaniedbania i braki, które wynikły z naszej ludzkiej słabości. Zgodnie z Pismem Świętym Jubileusz był nie tylko czasem dziękczynienia za zbiory, ale także czasem darowania długów. Prosimy więc Boga miłosiernego, ażeby zechciał nam podarować długi życia, jakie zaciągnęliśmy w ciągu lat naszego życia i kapłańskiego posługiwania.
„Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu” — zachęca nas Apostoł. Pod wpływem tych słów „przypatrujemy się” całej przebytej drodze, w czasie której nasze powołanie potwierdzało się, pogłębiało i umacniało. „Przypatrujemy się”, by jaśniej uświadomić sobie pełne miłości działanie Boga w naszym życiu. Nie możemy równocześnie zapomnieć o naszych Braciach w Kapłaństwie, którzy na tej drodze nie wytrwali. Otaczając każdego z nich modlitwą, powierzamy ich miłości Ojca.
W ten sposób „przypatrywanie się” przechodzi niezauważalnie w modlitwę. I w tej perspektywie, drodzy Bracia w Kapłaństwie, pragnę zaprosić Was, byście przyłączyli się do mojego dziękczynienia za dar powołania i kapłaństwa.
DZIĘKI CI, BOŻE, ZA DAR KAPŁAŃSTWA
9 Te deum laudamus,
Te Dominum confitemur…
Chwalimy Cię i dzięki Ci składamy, Panie Boże:
cała ziemia składa Ci uwielbienie.
My, Twoi słudzy
sławimy Cię głosami Proroków
i z chórem Apostołów
jako Ojca i Pana życia,
wszelkiej formy życia,
które jedynie od Ciebie pochodzi.
Uznajemy w Tobie, Przenajświętsza Trójco,
źródło i początek naszego powołania:
Ojcze, myślałeś o nas,
chciałeś nas i umiłowałeś od wieków;
Synu, wybrałeś nas i powołałeś
do uczestnictwa w Twym jedynym
i odwiecznym kapłaństwie;
Duchu Święty, obdarzyłeś nas swoimi darami
i konsekrowałeś nas świętym namaszczeniem.
Panie czasu i dziejów,
Ty doprowadziłeś nas do progu
trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa,
byśmy byli świadkami zbawienia,
którego dokonałeś dla dobra całej ludzkości.
Jako Kościół głoszący Twoją chwałę błagamy cię:
niech nigdy nie zabraknie świętych kapłanów
w służbie Ewangelii;
niech rozbrzmiewa w każdej katedrze
i każdym zakątku świata
uroczysty hymn Veni, Creator Spiritus,
Przyjdź, Duchu Stworzycielu!
Przyjdź i rozpal w nowych pokoleniach
ludzi młodych,
wezwanych do pracy w winnicy Pańskiej,
pragnienie szerzenia królestwa Bożego
aż po krańce ziemi
A Ty, Maryjo, Matko Chrystusa,
która wraz z apostołem Janem
przyjęłaś nas pod krzyżem
jako swych synów umiłowanych,
czuwaj nieustannie nad naszym powołaniem.
Tobie zawierzamy te lata posługiwania,
jakie z Bożej Opatrzności nam jeszcze zostały.
Bądź z nami i prowadź nas
po drogach świata
na spotkanie z ludźmi,
odkupionymi Krwią Twego Syna.
Pomagaj nam do końca pełnić wolę Jezusa,
który narodził się z Ciebie dla zbawienia człowieka.
O Chryste, Tyś naszą nadzieją!
In Te, Domine, speravi,
non confundar in aeternum.
W Rzymie, dnia 17 marca 1996 r.,
w IV Niedzielę Wielkiego Postu,
w osiemnastym roku Pontyfikatu.Jan Paweł II
Przypisy
1 Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium, 10.
2 Por. Adv. haer. IV, 20, 7: SCh 100/2, 648 – 649.
3 Por. Konst. duszp. o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 22.