Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Wiedziałam już, że nie jestem sama

Wychowałam się w praktykującej katolickiej rodzinie, w każdą niedzielę byłam na Mszy Świętej. Co jakiś czas chodziłam do spowiedzi i przystępowałam do Komunii Świętej, ale tak naprawdę nie widziałam w tym głębszego sensu, nie czułam potrzeby prawdziwej relacji z Bogiem. On był sobie gdzieś tam daleko, nie myślałam o Nim jak o kimś, kto może być obecny w moim życiu.

W końcu poszłam na studia, nowi ludzie, nowe życie, przez pierwszy rok byłam tym wszystkim zafascynowana. Nadal chodziłam w niedziele do kościoła, ale chyba głównie z przyzwyczajenia i dlatego, że „tak trzeba”. Na drugim roku coś zaczęło się zmieniać, zauważyłam, że większość moich znajomych ma zupełnie inne priorytety niż ja. Wtedy przyszło mi do głowy, że może to ze mną jest coś nie tak? Może to ja jestem staromodna, zacofana, a może jestem po prostu tchórzem? To nie był mój świat, tylko w takim razie gdzie był ten mój? Nie wiedziałam. Przestraszyłam się. Zdałam sobie sprawę, że stoję w miejscu, nie rozwijam się, że moje życie tak naprawdę nie ma sensu. Kompletnie się wtedy posypałam, czułam się pusta w środku. Było coraz gorzej, bo nie miałam nikogo naprawdę bliskiego, z kim mogłabym o tym porozmawiać, tylko coraz większa pustka i coraz większe poczucie bezsilności. To, że zamieszkałam sama jeszcze pogorszyło sytuację. Nie miałam się do kogo odezwać, potrafiłam wejść do mieszkania, usiąść i się rozpłakać. Czułam się tak jakbym była zupełnie sama. Widziałam, że dzieje się ze mną coś złego, ale nie wiedziałam, co z tym zrobić. Jakbym utknęła w pułapce. Nie chciało mi się wstawać, nie chciało mi się nic. Zmuszałam się żeby pójść na zajęcia i zachowywać się tak jakby wszystko było ok. Nie chciałam obarczać innych moimi, jak mi się wydawało, błahymi problemami. No bo jak to, wielu ludzi naokoło miało o wiele większe kłopoty i sobie z nimi radzili, a ja, której teoretycznie wszystko się układało nie umiałam sobie ze sobą poradzić. Przecież miałam świetne życie, studia, o których marzyłam, wspaniałych rodziców, którzy zawsze mnie wspierali. Czego chcieć więcej?

Pewnego wieczoru uświadomiłam sobie, że dłużej już tak nie wytrzymam. Albo coś się zmieni, albo będzie ze mną bardzo źle. Nie chciałam nawet o tym myśleć, ale bałam się, że popadam w depresję. Tego wieczoru pierwszy raz od bardzo dawna, a może nawet pierwszy raz w ogóle, zwróciłam się do Boga jak do przyjaciela. Nie słowami modlitw, które wcześniej wydawały mi się zwykłymi formułkami, ale moimi własnymi. Prosiłam, żeby mi pomógł, bo sama sobie nie dam rady. Właśnie wtedy poczułam, że On jest ze mną, że czekał na mnie cały ten czas, a teraz jest obok i mnie przytula. Rozpłakałam się, ale to był dobry płacz, oczyszczający. Wiedziałam już, że nie jestem sama, że Jezus pomoże mi się uporać z tym wszystkim. Postanowiłam, że pójdę na spotkanie Oazy, a właściwie to raczej On mi to podpowiedział ;) To był pierwszy i chyba najważniejszy krok na długiej drodze zmian.
Od tego momentu doświadczyłam tak wielu łask, że przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. Jezus powoli, delikatnie wypełniał tę pustkę, która we mnie była. Jakiś czas później usłyszałam mniej więcej takie słowa: „Czystą wodę powinno się nalewać tylko do czystego pustego naczynia, inaczej nie ma to sensu, bo nawet najczystsza woda w brudnym naczyniu stanie się brudna”. Wtedy zrozumiałam, że to, co przeżywałam przez tamte miesiące było oczyszczaniem mnie i mojego życia ze wszystkiego, co było w nim złe, co mogło mi przeszkadzać w relacji z Bogiem.
On cały czas mnie zadziwia, szczególnie tym, że kiedy proszę Go o kroplę wody, to chce mi dać cały strumień, morze, ocean :) Chwała Mu za to!
Kasia

(Świadectwo opublikowane na profilu DA na facebooku,
Duszpasterstwo Akademickie św. Anny w Warszawie, 20 marca 2012)

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Fundacja Pro - Prawo do Życia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 43 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5211006

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].