Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Warto powieżyć choć w części swoje życie Bogu

Moja przygoda z Oazą zaczęła się pod koniec trzeciej klasy w gimnazjum. Na którejś przerwie podeszła do mnie koleżanka i spytała,czy chciałabym wyjechać na ONŻ 1 st...Na początku nie wiedziałam czy chcę tego...Ja? Osoba, która nigdy wcześniej się nie modliła, rzadko chodziła do spowiedzi, przyjęła sakrament bierzmowania ot tak sobie, do kościoła chodziła by pobawić się z dzieciakami (chodzę na Mszę dla zerówkowiczów i pierwszo-drugoklasistów) lub spotkać ze znajomymi, nie zawsze chciała się spowiadać (a jeżeli już to nie wszystko mówiła) ... nie ... ten wyjazd to nie dla mnie..A jednak pojechałam-doszłam do wniosku, że ten wyjazd może mi pomóc. I faktycznie tak się stało. Było dużo przełomów na tym wyjeździe, doszłam do wielu wniosków i jeszcze więcej się nauczyłam o sobie, o Bogu....

Już drugiego dnia dotarło do mnie, że Bóg jest daleko w moim życiu, że boję się  zawołać w razie kłopotów.  Z jednej strony chcemy swojego Pasterza, ale z drugiej wstydzimy się. W moim życiu też tak było-np. bałam się publicznie uczynić znak krzyża, bo uważałam, że po co się ośmieszać. Wiedziałam, że trzeba to zmienić.

Coś podobnego przeżyłam, gdy oglądaliśmy film "Jezus". Postawy św. Pawła (wyparcie się) czy Judasza (zdrada) były mi dość bliskie...
Kolejny przełom-spowiedź. Przed Oazą zatajałam niektóre grzechy. Bałam się, po prostu się bałam przyznać do paru rzeczy...bałam się, że ksiądz mnie skrzyczy czy coś w tym stylu. Jednak na Oazie usłyszałam, że nie warto zatajać grzechów i warto spowiadać się z grzechów, które nas ciągle dręczą. Wzięłam sobie to do serca i się przemogłam. Nie żałuję ... jest o wiele lżej.

Następne wnioski- że warto powierzyć choć w części swoje życie Bogu, że dowcipem jest powiedzieć Bogu w modlitwie o planach na przyszłość, że dość często żyję wg. ciała a nie ducha, że Jezus weźmie każdą moją troskę gdy tylko poproszę o pomoc. O zaufaniu do Boga przekonałam się podczas ewangelizacji. Nigdy tego nie robiłam, więc naturalnie bałam się. Przekonałam się, że gdy poprosi się o Ducha, o pomoc to faktycznie się ją znajdzie. Bardzo mnie wzruszały każde modlitwy, szczególnie równoczesna, spontaniczna i wstawiennicza. Na początku bałam się powiedzieć głośno o co proszę czy za co dziękuje, jednak po paru dniach nie miałam już z tym problemów.

Jednak chyba największym przełomem było przystąpienie do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Niby nigdy nie piłam, więc teoretycznie nie powinno być to dla mnie trudne. A jednak. Szczególnie gdy szło się pod "mostem" z rąk osób które już były w KWC. Póki co idzie mi świetnie. Cieszę się że ludzie raczej to szanują, że nie piję. Jest to dla mnie jakieś wsparcie.

Bardzo też lubiłam słuchać świadectw innych-a dwa szczególnie mnie wzruszyły. Dziewczyny i księdza, których w młodości choroby nie oszczędziły. Dziś te osoby dziękują Bogu za to że żyją. I ja doszłam do takiego wniosku że ja też powinnam dziękować..bo życie mi też nie oszczędziło chorób. Może nie widać tego po mnie (za co właśnie powinnam dziękować) ale mam pewną chorobę genetyczną, pewien zespół, ale to nie ważne. Grunt, że dzięki tamtym świadectwom zrozumiałam kolejne rzeczy.

Tak na prawdę każdy z 15 dni Oazy coś zmienił. Generalnie po tych rekolekcjach jest innym człowiek-modlę się codziennie, nie wstydzę się tego że jestem wierząca i chodzę do kościoła, inaczej podchodzę do tej Mszy dla dzieciaków, spowiadam się regularnie i szczerze, zrozumiałam wreszcie sakrament bierzmowania. To główne zmiany..(nie wspomnę o tym że pare dni po przyjeździe kupiłam własną Biblię wraz z wieloma obrazkami, naklejkami...i pozaznaczałam w niej najciekawsze fragmenty, które poznałam na Oazie)

Cieszę się że wyjechałam. Po pierwsze-zmieniłam się. Po drugie-poznałam wielu ciekawych ludzi, którzy prowadzili podobne życie do mojego. Trochę się bałam, bo znałam tam tylko jedną osobę. Jednak jak przyjechałam okazało się że znam tam więcej osób. A żeby było ciekawiej, z tymi wszystkimi osobami byłam w jednym pokoju. Nas 10 plus animatorka. Codziennie siedziałyśmy do późna i rozmawiałyśmy o swoich przeżyciach z danego dnia...

Gdy jest mi smutno lub gdy mam doła po prostu zaglądam do swojego notatnika lub słucham najlepszych piosenek jakie tam poznałam. Zawsze pomaga. Za to wszystko – Chwała Panu!


Daria, 1LO

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Fundacja Pro - Prawo do Życia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 62 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5211029

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].