Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (01.01.2022), Rok C

  Życzenia: [Dobre słowo na nowy rok :) 2022].

 Dziś uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. Dziś również 55. "Światowy Dzień Pokoju". Jak co roku papież kieruje do nas orędzie. W tym roku jest ono zatytułowane  "Dialog międzypokoleniowy, edukacja, praca: narzędziami budowania trwałego pokoju". Poczujmy się zaproszeni do modlitwy o prawdziwy pokój w świecie.

Zachęcam do modlitwy i polecam: [Modlitwa o pokój (Afryka Wschodnia)]; [Modlitwa o pokój na świecie ułożona przez Tomasza Mertona]; [Modlitwa o pokój (na motywach Listu do Efezjan)]; [Modlitwa św. Jana XXIII o pokój]; [Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój].

Nowa szansa! Pięknie ktoś kiedyś nazwał przykazania szansami. Pozwala to widzieć je w wymiarze nader pozytywnym, Szansa, aby być szczęśliwym, wolnym, czystym, mężnym ... Na nowy rok warto spojrzeć z tą Bożą perspektywą, że jest to czas nowych szans, bo miłosierdzie Boże nigdy się nie wyczerpuje.  

 

Do przemyślenia: Czy jestem zwiastunem pokoju?

 

 

Homilia z Mszy św. 19:00:

Dzisiejsze czytania: Lb 6,22-27; Ps 67,2-3,5 i 8; Ga 4,4-7; Hbr 1,1-2; Łk 2,16-21

"Módlmy się o pokój dla naszych serc i dla świata całego" - Anioł Pański z pp. Franciszkiem - 01.01.2022r.

 

 

 

 

 

   "Jezus Chrystus jest błogosławieństwem dla każdego człowieka i dla całej ludzkości. Kościół, dając nam Jezusa, obdarza nas pełnią błogosławieństwa Pana. To jest właśnie misją ludu Bożego: promieniować na wszystkie narody błogosławieństwem Boga wcielonym w Jezusie Chrystusie. A Maryja, pierwsza i doskonała uczennica Jezusa, wzór pielgrzymującego Kościoła jest tą, która otwiera tę drogę macierzyństwa Kościoła i zawsze wspiera jego macierzyńską misję skierowaną do wszystkich ludzi. Jej dyskretne i macierzyńskie świadectwo podąża wraz z Kościołem od jego początków. Ona, Matka Boga, jest również Matką Kościoła, a przez Kościół jest Matką wszystkich ludzi i wszystkich narodów. (...) Wszyscy jesteśmy powołani, aby być wolnymi, wszyscy, aby być dziećmi i to każdy według swojej odpowiedzialności, by zwalczać nowoczesne formy niewolnictwa. Połączmy nasze siły z każdego narodu, kultury i religii. Niech nas prowadzi i wspiera Ten, który, aby uczynić nas wszystkich braćmi, stał się naszym sługą".

  pp. Franciszek, Homilia na Mszy św. noworocznej 1.01.2015

 

 

 

 

 

 

Wehikuł czasu:

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (01.01.2019), Rok C

Duchowe zamyślenie: Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi (01.01.2016) Rok "C"

 

 

 

 

Inspirujące rozważanie (niedziela):

Niedzielne rozważania z "Gościa Niedzielnego"

Lectio divina i homilia na stronie biblista.pl

ks. Wojciech Węgrzyniak - medytacja

Szkoła Słowa Bożego - Rozważania niedzielne Rok C

Szkoła Formacji Duchowej - lectio divina, echo Słowa, skrutacja

 

 

 

Ubogacające komentarze

 

 

 

 

 

[Homilia papieża Franciszka wygłoszona podczas Nieszporów na zakończenie roku, 31 grudnia 2021 r.] [Homilia papieża Franciszka wygłoszona w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, 1 stycznia 2022 r.] [Anioł Pański z pp. Franciszkiem, 1 stycznia 2021 r.]

 

Homilia papieża Franciszka wygłoszona

podczas Nieszporów na zakończenie roku

31 grudnia 2021 r.

W tych dniach liturgia zachęca nas do rozbudzenia w nas na nowo zachwytu z powodu tajemnicy Wcielenia. Święto Bożego Narodzenia jest chyba tym, które najbardziej wzbudza tę wewnętrzną postawę: zadziwienie, zdumienie, kontemplację… Podobnie jak pasterze z Betlejem, którzy najpierw otrzymali świetlistą zapowiedź anielską, a potem pospieszyli, by odnaleźć znak, który został im wskazany – Dzieciątko owinięte w pieluszki leżące w żłobie. Ze łzami w oczach klękają przed nowo narodzonym Zbawicielem. Ale nie tylko oni, także Maryja i Józef są przepełnieni świętym zdziwieniem z powodu tego, co pasterze mówią, że usłyszeli od anioła o Dziecięciu.

To prawda: nie można świętować Bożego Narodzenia bez zadziwienia. Ale chodzi o zdziwienie, które nie ogranicza się do powierzchownego wzruszenia, związanego z zewnętrznością święta, a co gorsza z konsumpcyjnym szaleństwem. Jeśli do tego sprowadzi się Boże Narodzenie, to nic się nie zmieni: jutro będzie takie samo jak wczoraj, w przyszłym roku będzie tak samo jak w ubiegłym i tak dalej. Oznaczałoby to ogrzanie się przez kilka chwil przy słomianym ogniu, a nie wystawienie się całym swoim jestestwem na moc Wydarzenia, nie zrozumienie centrum tajemnicy narodzin Chrystusa.

A centrum jest następujące: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14). Słyszymy to kilkakrotnie w tej wieczornej liturgii, która rozpoczyna uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Ona jest pierwszym świadkiem, pierwszym i największym, a jednocześnie najbardziej pokornym. Największym, bo najbardziej pokornym. Jej serce jest pełne zdumienia, ale bez śladu romantyki, ckliwości czy rzekomego uduchowienia. Nie. Matka przywraca nas do rzeczywistości, do prawdy Bożego Narodzenia, która zawiera się w tych słowach św. Pawła: „zrodzony z niewiasty” (Ga 4,4). Chrześcijańskie zdumienie nie bierze się z efektów specjalnych, z fantastycznych światów, ale z tajemnicy rzeczywistości: nie ma nic wspanialszego i bardziej zdumiewającego niż rzeczywistość! Kwiat, grudka ziemi, historia życia, spotkanie… Pomarszczona twarz starego człowieka i świeżo rozkwitła twarz dziecka. Matka trzymająca w ramionach swoje dziecko i karmiąca je piersią. Prześwituje tu tajemnica.

Bracia, siostry, zdumienie Maryi, zdumienie Kościoła jest pełne wdzięczności. Wdzięczność Matki, która kontemplując swojego Syna, czuje bliskość Boga, czuje, że Bóg nie opuścił swojego ludu, przyszedł, jest blisko, jest Bogiem-z-nami. Problemy nie zniknęły, nie brakuje trudności i trosk, ale nie jesteśmy sami: Ojciec „zesłał swego Syna” (Ga 4,4), aby nas wykupić z niewoli grzechu i przywrócić nam godność dzieci. On, Jednorodzony, stał się pierworodnym wśród wielu braci, aby nas wszystkich, zagubionych i rozproszonych, doprowadzić z powrotem do domu Ojca.

Ten okres pandemii wzmógł na całym świecie poczucie zagubienia. Po początkowej fazie reakcji, w której czuliśmy się solidarnie na tej samej łodzi, pojawiła się pokusa „ratuj się kto może”. Ale, Bogu dzięki, zareagowaliśmy ponownie, z poczuciem odpowiedzialności. Rzeczywiście, możemy i powinniśmy powiedzieć „Bogu dzięki”, ponieważ decyzja solidarnej odpowiedzialności nie pochodzi ze świata: pochodzi od Boga, co więcej od Jezusa Chrystusa, który raz na zawsze wycisnął na naszej historii „kurs” jej pierwotnego powołania: abyśmy wszyscy byli siostrami i braćmi, dziećmi jednego Ojca.

Rzym nosi to powołanie wypisane w swoim sercu. W Rzymie wszyscy czują się braćmi. W pewnym sensie każdy czuje się tutaj, jak w domu, bo to miasto zawiera w sobie powszechną otwartość. Wynika to z jego historii, z jego kultury, ale przede wszystkim z Ewangelii Chrystusa, która zapuściła tu głębokie korzenie, zapłodnione krwią męczenników.

Ale także w tym przypadku bądźmy ostrożni: miasta gościnnego i braterskiego nie poznaje się po „fasadzie”, po pięknych przemówieniach, po wzniosłych wydarzeniach. Nie. Można to rozpoznać po codziennej, „powszedniej” uwadze poświęcanej tym, którzy zmagają się z największymi problemami, rodzinom, które odczuwają ciężar kryzysu, osobom poważnie niepełnosprawnym i ich rodzinom, tym, którzy potrzebują każdego dnia transportu publicznego, by udać się do pracy, tym, którzy mieszkają na przedmieściach, tym, którzy zostali przytłoczeni jakimś niepowodzeniem w życiu i potrzebują pomocy społecznej i tak dalej.

Rzym jest wspaniałym miastem, które nigdy nie przestaje zachwycać, ale dla tych, którzy w nim mieszkają, jest to również miasto męczące, niestety nie zawsze godne dla swoich obywateli i gości, miasto, które czasami odrzuca. Życzę zatem, aby wszyscy, zarówno ci, którzy w nim mieszkają, jak i ci, którzy przyjeżdżają w celach zawodowych, pielgrzymkowych czy turystycznych, mogli coraz bardziej doceniać to miejsce za jego troskę o gościnność, o godność życia, o wspólny dom, o najsłabszych i najbardziej bezbronnych. Oby każdy mógł ze zdumieniem odkrywać w tym mieście piękno, które powiedziałbym, że jest „spójne” i które wzbudza wdzięczność.

Siostry i bracia, dzisiaj Matka – Matka Maryja i Matka Kościół – ukazuje nam Dzieciątko. Uśmiecha się do nas i mówi: „On jest Drogą. Idźcie za nim, miejcie ufność”. Pójdźmy za Nim w codziennej drodze: On nadaje czasom pełnię, nadaje sens dziełom i dniom. Miejmy ufność, w chwilach radosnych i bolesnych: nadzieja, którą On nam daje, jest nadzieją, która nie zawodzi.

za: www.ekai.pl podkreślenia moje.

 

 

 

Homilia papieża Franciszka wygłoszona

w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki

1 stycznia 2022 r.

Pasterze znajdują „Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę” (Łk 2, 16). Żłóbek jest dla pasterzy radosnym znakiem: jest potwierdzeniem tego, czego dowiedzieli się od anioła (por. w. 12), jest miejscem, w którym znajdują Zbawiciela. Jest to również dowód na to, że Bóg jest im bliski: rodzi się w żłobie, przedmiocie dobrze im znanym, dowodząc w ten sposób, że jest bliski i swojski. Ale żłóbek jest radosnym znakiem także dla nas: Jezus dotyka naszych serc, rodząc się małym i ubogim, napełnia nas miłością, a nie lękiem. Żłóbek zapowiada, że stanie się On dla nas pokarmem. A jego ubóstwo jest dobrą nowiną dla wszystkich, zwłaszcza dla tych, którzy znajdują się na marginesie, dla odrzuconych, dla tych, którzy nie liczą się w świecie. Bóg przychodzi tam: nie ma pasa szybkiego ruchu, nie ma nawet kołyski! Oto właśnie piękno oglądania Go leżącego w żłobie.

Ale dla Maryi, Świętej Matki Boga, tak nie było. Musiała znosić „skandal żłóbka”. Także ona, na długo przed pasterzami, otrzymała zwiastowanie anioła, który wypowiedział do Niej uroczyste słowa o tronie Dawida: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida” (Łk 1, 31-32). A teraz musi Go złożyć w żłobie dla zwierząt. Jak można powiązać ze sobą królewski tron i ubogi żłóbek? Jak pogodzić chwałę Najwyższego i nędzę stajni? Pomyślmy o trudnościach Matki Bożej. Cóż może być trudniejszego dla matki niż widzieć, jak jej dziecko doznaje nędzy? Są powody, by czuć się nieswojo. Nie można byłoby robić wyrzutów Maryi, gdyby narzekała na całe to niespodziewane utrapienie. Ale Ona nie traci ducha. Nie złości się, lecz milczy. Ona wybiera coś innego niż narzekanie: „lecz Maryja - mówi Ewangelia - zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19).

Jest to inny sposób postępowania niż pasterzy i ludzi. Oni opowiadają wszystkim to, co widzieli: o aniele, który pojawił się w środku nocy, o jego słowach na temat Dzieciątka. A lud, na wieść o tych sprawach, ogarnęło zdumienie (por. w. 18): słowa i zadziwienie. Natomiast Maryja wydaje się zamyślona. Zachowuje i rozważa w swoim sercu. Są to dwie różne postawy, które możemy odnaleźć również w nas samych. Opowiadanie i zadziwienie pasterzy przypominają stan początków w wierze. Tam wszystko jest proste i łatwe, jesteśmy zachwyceni nowością Boga, który wkracza w nasze życie, wnosząc klimat cudowności do każdego aspektu. Natomiast medytacyjna postawa Maryi jest wyrazem dojrzałej, dorosłej wiary, nie tej początkowej. Wiary, która nie dopiero co się narodziła, ale wiary, która stała się generatywna. Ponieważ owocność duchowa przechodzi przez próby. Ze spokoju Nazaretu i triumfalnych obietnic, które otrzymała od anioła - jej początku - Maryja znalazła się teraz w mrocznej stajni betlejemskiej. Ale to właśnie wydaje na świat Boga. I podczas gdy innych, w obliczu skandalu żłóbka, ogarnęło przygnębienie, ona wręcz przeciwnie: zachowuje rozważając.

Uczmy się od Matki Bożej tej postawy: zachowywać rozważając. Bo i nam się zdarza, że musimy znosić pewne „skandale stajenki”. Życzymy sobie, aby wszystko szło dobrze, a potem pojawia się niespodziewany problem, jak grom z jasnego nieba. Dochodzi do bolesnego zderzenia oczekiwań z rzeczywistością. Dzieje się tak również w wierze, gdy radość Ewangelii zostaje wystawiona na próbę przez trudną sytuację, w której się znajdujemy. Ale dziś Matka Boża uczy nas, jak czerpać korzyści z tej kolizji. Pokazuje nam, że jest to konieczne, że jest to wąska droga, aby dotrzeć do celu, krzyż, bez którego nie można zmartwychwstać. Jest to jakby bolesny poród, który rodzi wiarę bardziej dojrzałą.

Pytam się, bracia i siostry, jak dokonać tego przejścia, jak przezwyciężyć kolizję między tym, co idealne, a tym, co rzeczywiste? Czyniąc właśnie tak, jak Maryja: zachowując i rozważając. Przede wszystkim Maryja zachowuje, to znaczy nie rozprasza. Ona nie odrzuca tego, co się wydarza. Zachowuje w swoim sercu wszystko, to wszystko co widziała i usłyszała. Rzeczy wspaniałe, jak to, co powiedział Jej anioł i co powiedzieli Jej pasterze. Ale także to, co trudne do zaakceptowania: zagrożenie spowodowane tym, że stała się brzemienną przed ślubem, a teraz niepokojąca udręka w stajni, w której urodziła. Oto co właśnie czyni Maryja: nie selekcjonuje, lecz zachowuje. Akceptuje rzeczywistość taką, jaka przychodzi, nie stara się kamuflować, upiększać życia, zachowuje w sercu.

Jest też druga postawa. Jak Maryja zachowuje? Zachowuje rozważając. Czasownik użyty w Ewangelii przywołuje na myśl przeplatanie się rzeczy: Maryja porównuje różne doświadczenia, znajdując ukryte nici, które je łączą. Dlatego Maryja jest Matką katolickości. Możemy, nieco naginając język, powiedzieć, że Maryja jest katolicka, bo jednoczy, nie rozdziela. Dokonuje tej niezwykłej operacji w swoim sercu, w swojej modlitwie: łączy to, co dobre i to, co złe; nie oddziela tych rzeczy od siebie, ale je jednoczy. W ten sposób pojmuje pełny sens, perspektywę Boga. W swoim matczynym sercu rozumie, że chwała Najwyższego przechodzi przez pokorę; przyjmuje plan zbawienia, ze względu na który Bóg musiał spocząć w żłobie. Widzi kruche i drżące Boże Dziecię, i z radością przyjmuje cudowne boskie przenikanie się wielkości i małości. Tak Maryja zachowuje, rozważając.

To integrujące spojrzenie, które przezwycięża napięcia, zachowując i rozważając w sercu, jest spojrzeniem matek, które w napięciach nie dzielą, ale zachowują i tak rozwija się życie. Jest to spojrzenie, z jakim wiele matek akceptuje sytuacje, w których znajdują się ich dzieci. Jest to spojrzenie konkretne, które nie popada w przygnębienie, które nie jest sparaliżowane w obliczu problemów, ale umieszcza je w szerszej perspektywie. I Maryja tak postępuje, aż do Kalwarii, rozważając i zachowując, zachowuje i rozważa. Przychodzą na myśl twarze matek opiekujących się dzieckiem chorym lub znajdującym się w trudnej sytuacji. Ileż miłości jest w ich oczach, które płacząc, umieją dać motywy do nadziei! Ich spojrzenie jest świadome, pozbawione złudzeń, ale poza cierpieniem i problemami oferuje szerszą perspektywę, perspektywę troski, miłości, która odradza nadzieję. To właśnie czynią matki: wiedzą, jak pokonywać przeszkody i konflikty, jak zaszczepić pokój. W ten sposób udaje im się przekształcić przeciwności losu w okazję do odrodzenia i w okazję do rozwoju. Robią to, ponieważ wiedzą, jak strzec. Matki potrafią zachowywać, trzymać w garści nici życia, wszystkie. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią splatać nici komunii, którzy przeciwstawiliby się nazbyt wielu kolczastym drutom podziału. Matki to potrafią.

Nowy rok rozpoczyna się pod znakiem Świętej Matki Boga, pod znakiem Matki. Spojrzenie macierzyńskie jest drogą do odrodzenia i rozwoju. Matki i kobiety patrzą na świat nie po to, by go wykorzystywać, ale po to, by miał on życie: patrząc sercem, udaje im się łączyć marzenia i konkrety, unikając wypaczeń jałowego pragmatyzmu i abstrakcji. A Kościół jest matką, ona jest taką matką, Kościół jest kobietą, jest taką kobietą. Dlatego nie możemy znaleźć miejsca kobiety w Kościele bez odzwierciedlenia go w sercu kobiety-matki. To jest miejsce kobiety w Kościele, wielkie miejsce, z którego wywodzą się inne, bardziej konkretne, drugorzędne. Ale Kościół jest matką, Kościół jest kobietą. I podczas gdy matki dają życie, a kobiety strzegą świata, wszyscy działajmy na rzecz promowania matek i ochrony kobiet. Jak wiele jest przemocy wobec kobiet! Dość tego! Zranienie kobiety to znieważenie Boga, który wziął człowieczeństwo z niewiasty, nie z anioła, nie bezpośrednio: z kobiety. Tak jak z kobiety, Kościoła kobiety, bierze człowieczeństwo dzieci.

Na początku nowego roku oddajmy się pod opiekę tej Niewiasty, Świętej Matki Bożej, która jest naszą matką. Niech nam pomoże zachowywać i rozważać wszystko, nie lękając się trudnych doświadczeń, z radosną pewnością, że Pan jest wierny i wie, jak przemienić krzyże w zmartwychwstania. Także dzisiaj przyzywajmy Ją, tak jak czynił to Lud Boży w Efezie. Powstańmy, spójrzmy na Madonnę i, jak to zrobił lud Boży w Efezie, powtórzmy trzykrotnie Jej tytuł Matki Bożej. Wszyscy razem: „Święta Boża Rodzicielko, Święta Boża Rodzicielko, Święta Boża Rodzicielko!”. Amen.

za: papiez.wiara.pl, podkreślenia moje.

 

 

 

Anioł Pański z pp. Franciszkiem

1 stycznia 2021 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry! Dobrego roku!

Rozpoczynamy Nowy Rok zawierzając go Maryi Matce Bożej. Mówi o niej Ewangelia dzisiejszej liturgii, odsyłając nas do uroku żłóbka. Pasterze bezzwłocznie udają się do groty i co tam zastają? Znajdują - jak mówi tekst –„ Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę” (Łk 2, 16). Zatrzymajmy się nad tą sceną i wyobraźmy sobie Maryję, która jako czuła i troskliwa matka, właśnie położyła Jezusa w żłobie. W tym złożeniu widzimy dar dla nas: Matka Boża nie zatrzymuje swego Syna dla siebie, ale daje Go nam; nie tylko trzyma Go w ramionach, ale kładzie Go, aby zaprosić nas do spojrzenia na Niego, przyjęcia Go i adorowania. Oto macierzyństwo Maryi: Syna, który się narodził ofiarowuje nam wszystkim. Zawsze dając Syna, wskazując na Syna, nigdy nie zatrzymując Syna jako swojej własności. I tak przez całe życie Jezusa.

I kładąc go przed naszymi oczami, bez słów, daje nam wspaniałe przesłanie: Bóg jest blisko, w zasięgu ręki. Nie przychodzi z mocą kogoś, kto chce, aby się go bano, ale z kruchością kogoś, kto prosi, aby go kochać; nie sądzi nas z wyniosłości tronu, lecz patrzy na nas jak na brata, a nawet jak na syna. Przychodzi na świat mały i potrzebujący, aby nikt nie musiał się już wstydzić samego siebie: właśnie wtedy, gdy doświadczamy naszej słabości i ułomności, możemy poczuć Boga jeszcze bliżej, ponieważ On sam ukazał się nam w taki sposób, słaby i kruchy. To Bóg-Dzieciątko, który przyszedł na świat, aby nikogo nie wykluczać. Abyśmy wszyscy stali się braćmi i siostrami.

Tak więc nowy rok rozpoczyna się od Boga, który w ramionach swojej Matki, leżąc w żłobie, czule nas wspiera. Potrzebujemy tego bodźca. Wciąż żyjemy w niepewnych i trudnych czasach z powodu pandemii. Wiele osób boi się o przyszłość i są przytłoczeni sytuacją społeczną, problemami osobistymi, zagrożeniami wynikającymi z kryzysu ekologicznego, niesprawiedliwości i globalnego braku równowagi gospodarczej. Patrząc na Maryję trzymającą w ramionach swojego Syna, myślę o młodych matkach i ich dzieciach uciekających przed wojnami i głodem lub czekających w obozach dla uchodźców. Jakże ich wielu! I kontemplując Maryję kładącą Jezusa w żłobie, czyniącą Go dostępnym dla wszystkich, pamiętamy, że świat się zmienia i życie każdego człowieka poprawia się tylko wtedy, gdy my sami stajemy się dostępni dla innych, nie czekając, że to oni rozpoczną. Jeśli staniemy się budowniczymi braterstwa, będziemy w stanie powiązać na nowo nici świata rozdartego wojną i przemocą.

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Pokoju. Pokój „jest zarówno darem Bożym, jak i owocem wspólnego zaangażowania” (Orędzie na LV Światowy Dzień Pokoju, 1). Jest to dar Boży: trzeba o niego błagać Jezusa, ponieważ o własnych siłach nie jesteśmy w stanie go strzec. Możemy prawdziwie budować pokój tylko wtedy, gdy mamy go w naszych sercach, tylko wtedy, gdy otrzymujemy go od Księcia Pokoju. Ale pokój jest także naszym zaangażowaniem: wymaga od nas uczynienia pierwszego kroku, wymaga konkretnych gestów. Jest on budowany poprzez poszanowanie dla ostatnich, krzewienie sprawiedliwości, odwagę przebaczenia, która gasi ogień nienawiści. Potrzebuje on także pozytywnego spojrzenia: abyśmy zawsze patrzyli – zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie - nie na zło, które nas dzieli, lecz na dobro, które nas może zjednoczyć! Nie trzeba się załamywać i narzekać, lecz zakasać rękawy, aby budować pokój. Niech Matka Boża, Królowa Pokoju, na początku tego roku wyjedna zgodę dla naszych serc i dla świata całego.

za: papiez.wiara.pl, podkreślenia moje.

 

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Tak dla ŻYCIA

#zaŻyciem #prolife #StopAborcji

Każde poczęte dziecko ma unikalny kod DNA!!! Tak mówi nauka i tak wychodzi w badaniach laboratoryjnych. Jest to zatem jego/jej (dziecka) ciało. Niech świat pozwoli im żyć, rosnąć, rozwijać się. TAK DLA ŻYCIA!

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

Pray for peace!

 

Kromka Słowa!

 Zintegrowana baza tekstów papieskich:

* [Jan Paweł II: Przemówienia i orędzia]

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl.
U mnie dział: papieska inspiracja.

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)


Pan mój i Bóg mój

Biblia


Rok Rodziny Amoris Laetitia
2021-2022

Rok Św. Jakuba

 
Parafia św. Mikołaja w Grójcu


- materiały dodatkowe

Odwiedza nas 58 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
8610363
     

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :)  Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. 

     
   
    Copyright © 2021 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r.