Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (06.01.2021), Rok B

Uroczystość Objawienia Pańskiego (Epifania). Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom.

Cel dobrego pielgrzymowania - oddać pokłon Panu! Bóg objawia swoją wyjątkowość w miłości. Zaprasza człowieka do szczególnego rodzaju pielgrzymki: od niewiary do spotkania z Bogiem, do wiary. Nie przymusza  ale daje znaki. Człowiek może wyruszyć w drogę lub okopać się w wygodnym pałacu. To mędrcy wrócili do siebie radośni, Herod pozostał w swoich ciemnościach, ze swoim lękiem. Od źródła nadziei, od Zbawiciela, od Mesjasza, od Betlejem dzieliło go około 10km, ale nie dystans był przeszkodą. Na przeszkodzie stanęła pycha, grzech, oddalenie od Boga. I dlatego ten dystans tylko się zwiększał, aż zaowocował zbrodnią na młodziankach. Niech bliższa nam będzie postawa mędrców niż heroda. Niech pycha w nas umiera, abyśmy sami nie umarli oddzielając się od źródła życia. Niech Światłość świata rozproszy nasze ciemności. 

 

Do przemyślenia: Czy pogłębiam swoją wiarę?
Na ile wsłuchuję się w głos Boga, a na ile wolę trwać przy swoich teoriach?
Co robię, aby moje serce było wypełnione Bożym światłem?
Moja postawa pomaga moim bliskim w odkrywaniu Boga czy raczej im utrudnia?

 

 

Homilia z Mszy św. o 9.30:

Homilia z Mszy św. o 19.00:

Dzisiejsze czytania: Iz 60,1-6; Ps 72,1-2,7-8,10-11,12-13; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,3; Mt 2,1-12

"Jesteśmy wezwani do fascynacji Chrystusem" - pp. Franciszek, Anioł Pański 06.01.2021 r.

 

 

 

Wehikuł czasu:

Uroczystość Objawienia ma te same czytania we wszystkie lata.

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (06.01.2020), Rok A

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (06.01.2019), Rok C

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (06.01.2018), Rok B

Duchowe Zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (6.01.2017) Rok "A"

Duchowe zamyślenie: Epifania - Uroczystość Objawienia Pańskiego (06.01.2016) Rok "C"

Duchowe zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (6.01.2015) Rok "B"

Duchowe zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (6.01.2014) Rok "A"

  Duchowe zamyślenie: Uroczystość Objawienia Pańskiego (6.01.2013) Rok "C"

 

 

Inspirujące rozważanie (niedziela):

Niedzielne rozważania z "Gościa Niedzielnego"

Lectio divina i homilia na stronie biblista.pl

Stacja7.pl - Jutro niedziela

ks. Wojciech Węgrzyniak - medytacja

Szkoła Słowa Bożego - Rozważania niedzielne Rok B

Szkoła Formacji Duchowej - lectio divina, echo Słowa, skrutacja

 

 

 

Ubogacające komentarze

 

i homilie:

 

 

 

 

Homilia pp. Franciszka

06 stycznia 2021 r.

 

Ewangelista Mateusz podkreśla, że gdy Mędrcy przybyli do Betlejem, „zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2,11). Nie łatwo adorować Pana, nie jest to coś natychmiastowego: wymaga pewnej dojrzałości duchowej, będąc punktem docelowym, niekiedy długiego, pielgrzymowania wewnętrznego. Postawa adorowania Boga nie jest w nas spontaniczna. Człowiek, owszem, ma potrzebę adorowania, ale grozi mu, że pomyli przedmiot. Jeżeli bowiem nie będzie adorował Boga, to będzie adorował bożki – nie ma drogi pośredniej. Albo Bóg, albo bożki, jak mawiał pewnie pisarz francuski „Koto nie oddaje czci Bogu, czci diabła” - i zamiast być wierzącym stanie się bałwochwalcą. Tak to jest: albo – albo.

W naszych czasach trzeba szczególnie, abyśmy zarówno indywidualnie jak i wspólnotowo poświęcali więcej czasu na adorację, ucząc się coraz lepiej kontemplować Pana. Zatracił się nieco zmysł modlitwy adoracji. Musimy go odnowić, zarówno jako wspólnota jak i w swoim życiu duchowym. Dlatego dziś stajemy w szkole Mędrców, aby zaczerpnąć od nich pewne pożyteczne lekcje: tak jak oni, chcemy paść na twarz i adorować Pana. Adorować na serio, a nie tak jak powiedział Herod: „Udajcie się tam i wypytajcie … gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Nie, taka adoracja nie zda się na nic. Trzeba adorować na serio!

Z dzisiejszej Liturgii Słowa zaczerpniemy trzy wyrażenia, które mogą nam pomóc lepiej zrozumieć, co to znaczy być czcicielami Pana. Te wyrażenia to: „podnieść oczy”, „wyruszyć w drogę” i „zobaczyć”. Te trzy wyrażenia pomogą nam zrozumieć, co to znaczy być ludźmi adorującymi Pana.

Pierwsze wyrażenie, „podnieść oczy”, daje nam prorok Izajasz. Do wspólnoty jerozolimskiej, która niedawno powróciła z wygnania i upadła na twarz z powodu wielu trudności, prorok kieruje tę mocną zachętę: „Podnieś oczy i zobacz!” (por. 60, 4). Jest to zachęta do odrzucenia znużenia i narzekania, do wyjścia z ograniczeń ciasnych wizji, do uwolnienia się od dyktatury własnego „ja”, zawsze skłonnego do zamknięcia się w sobie i w swoich własnych sprawach. Aby oddać pokłon Panu, trzeba przede wszystkim „podnieść oczy”: to znaczy nie dać się uwięzić urojeniom wewnętrznym, które gaszą nadzieję, i nie czynić z problemów i trudności centrum swojego życia. Nie oznacza to negowania rzeczywistości, udając lub łudząc się, że wszystko jest w porządku. Natomiast oznacza to spojrzenie w nowy sposób na problemy i cierpienia, wiedząc, że Pan zna nasze trudne sytuacje, uważnie wysłuchuje naszych modlitw i nie jest obojętny na wylewane przez nas łzy.

To spojrzenie, które, pomimo zmiennych kolei życia, stale ufa Panu, rodzi synowską wdzięczność. Kiedy to się dzieje, serce otwiera się na adorację. Przeciwnie, gdy skupiamy uwagę wyłącznie na problemach, odmawiając podniesienia oczu ku Bogu, do serca wkracza strach i je zwodzi, co prowadzi do złości, przerażenia, lęku i depresji. W tych warunkach trudno adorować Pana. W takim przypadku musimy mieć odwagę, by przerwać krąg naszych przesądzonych z góry wniosków, wiedząc, że rzeczywistość jest większa niż nasze myśli. Podnieś oczy i zobacz: Pan zachęca nas przede wszystkim, abyśmy Jemu zaufali, ponieważ On naprawdę troszczy się o wszystkich. Jeśli więc Bóg tak dobrze ubiera polną trawę na polu, która dzisiaj jest, a jutro zostanie spalona, to o ile więcej uczyni dla nas? (por. Łk 12, 28). Jeśli wzniesiemy oczy ku Panu i w Jego świetle postrzegamy rzeczywistość, odkryjemy, że On nigdy nas nie opuszcza: Słowo stało się ciałem (por. J 1, 14) i pozostaje z nami zawsze, po wszystkie dni (por. Mt 28, 20). Zawsze.

Kiedy podnosimy oczy ku Bogu, problemy życiowe nie znikają, ale czujemy, że Pan daje nam niezbędną siłę, aby stawić im czoło. „Podnieść oczy” to zatem pierwszy krok, który nas uzdalnia do adorowania Boga. Chodzi o adorację ucznia, który odkrył w Bogu nową, inną radość. Radość świata opiera się na posiadaniu dóbr, sukcesie czy innych podobnych rzeczach, zawsze w centrum umieszcza się „ja”. Natomiast radość ucznia Chrystusa znajduje swoją podstawę w wierności Boga, którego obietnice nigdy nie zawodzą, pomimo sytuacji kryzysowych, w których możemy się znaleźć. Dlatego synowska wdzięczność i radość budzą pragnienie adorowania Pana, który jest wierny i nigdy nie pozostawia nas samymi.

Drugim wyrażeniem, które może nam pomóc, jest wyruszyć w drogę. Pierwsze brzmiało: „podnieść oczy”, a drugie - wyruszyć w drogę. Zanim Mędrcy mogli oddać pokłon Dzieciątku narodzonemu w Betlejem, musieli odbyć długą podróż. Mateusz pisze: „Oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon»” (Mt 2,1-2). Podróż zawsze oznacza przekształcenie, przemianę. Po podróży nie jesteśmy takimi, jakimi byliśmy wcześniej. Zawsze jest coś nowego w tym, kto odbył podróż: poszerzyła się jego wiedza, zobaczył nowych ludzi i rzeczy, doświadczył umocnienia swojej woli stawienia czoła trudnościom i niebezpieczeństwom związanym z podróżą. Nie osiąga się adorowania Pana bez uprzedniego przejścia przez dojrzewanie wewnętrzne, które daje nam wyruszenie w drogę.

Stajemy się czcicielami Pana poprzez stopniowe pielgrzymowanie. Doświadczenie uczy nas na przykład, że osoba po pięćdziesiątce przeżywa adorację w innym duchu, niż gdy miała lat trzydzieści. Ten, kto pozwala się kształtować przez łaskę, z upływem czasu staje się zazwyczaj lepszy: człowiek zewnętrzny starzeje się – mówi św. Paweł – podczas gdy człowiek wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień (por. 2 Kor 4, 16), stając się coraz lepiej przygotowanym na adorowanie Pana. Z tego punktu widzenia porażki, kryzysy i błędy mogą stać się pouczającymi doświadczeniami: nierzadko służą uświadomieniu sobie, że tylko Pan jest godny adoracji, ponieważ tylko On zaspokaja pragnienie życia i wieczności obecne w głębi każdego człowieka. Co więcej, w miarę upływu czasu, próby i trudy życia – przeżywane w wierze – pomagają oczyścić serce, uczynić je bardziej pokornym, a zatem bardziej gotowym, by otworzyć się na Boga. Również grzechy, również świadomość bycia grzesznikiem, znalezienia rzeczy bardzo złych. „Ależ, tego się dopuściłem, to uczyniłem...”. Jeśli przyjmiesz to z wiarą, z żalem i skruchą, to tobie pomoże w rozwoju. Wszystko pomaga, mówi Paweł - mniej lub więcej - do wzrostu duchowego, do spotkania z Jezusem, nawet grzechy, nawet grzechy. A św. Tomasz dodał: „etiam mortali”, nawet śmiertelne, najgorsze grzechy. Ale jeśli podejdziesz do nich z żalem, to pomoże ci w tej podróży do spotkania z Panem i lepszego adorowania Go.

Podobnie jak Mędrcy, także i my musimy dać się pouczać przez drogę życiową, naznaczoną nieuniknionymi trudnościami podróży. Nie pozwólmy, aby znużenie, upadki i porażki pogrążyły nas w przygnębieniu. Natomiast pokornie je uznając, winniśmy je uczynić sposobnościami do czynienia postępów ku Panu Jezusowi. Życie nie jest demonstracją zdolności, ale podróżą ku Temu, który nas kocha: nie wolno nam na każdym kroku życia pokazywać karty cnót, jakie posiadamy; musimy iść do Pana z pokorą - podróżą ku Temu, który nas kocha, patrząc na Pana znajdziemy siłę, by iść dalej z odnowioną radością.

I dochodzimy do trzeciego wyrażenia: zobaczyć. Podnieść oczy, wyruszyć w drogę, zobaczyć. Ewangelista pisze: „Gdy weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2, 10-11). Pokłon był aktem hołdu zastrzeżonym dla władców i wielkich dostojników. Mędrcy istotnie oddawali cześć Temu, którego znali jako króla żydowskiego (por. Mt 2,2). Ale, tak naprawdę, co widzieli? Widzieli ubogie dziecko ze jego matką. Jednak ci mędrcy, którzy przybyli z odległych krain, potrafili przekroczyć tę skromną i niemalże pokorną scenę, rozpoznając w tym dziecku obecność władcy. Innymi słowy, potrafili „widzieć”, przenikając to, co zewnętrzne. Padając na twarz przed Dzieciątkiem narodzonym w Betlejem, wyrażali adorację, która była przede wszystkim wewnętrzna: otwarcie szkatuł przyniesionych w darze było znakiem ofiarowania ich serc.

Aby uwielbiać Pana, trzeba „widzieć” poza zasłoną tego, co widzialne, które często okazuje się zwodnicze. Herod i luminarze Jerozolimy reprezentują światowość, wiecznie zniewoloną pozorami, widzą, a nie potrafią widzieć, ponieważ ich zdolności są zniewolone pozorami i poszukiwaniem atrakcji: cenią sobie tylko rzeczy sensacyjne, rzeczy, które bardziej przyciągają uwagę. Z drugiej strony, w Mędrcach widzimy inną postawę, którą można by nazwać realizmem teologicznym: słowo nazbyt „wyniosłe”, ale tak możemy ją nazwać realizm teologiczny - postrzega on obiektywnie rzeczywistość rzeczy, ostatecznie dochodząc do wniosku, że Bóg unika wszelkiej ostentacji. Pan jest w pokorze. Pan jest jak owo pokorne dziecko, unika ostentacji, która jest właśnie wytworem światowości. Ten sposób „widzenia”, który wykracza poza to, co widzialne, sprawia, że adorujemy Pana często ukrytego w prostych sytuacjach, w osobach pokornych i podrzędnych. Chodzi zatem o spojrzenie, które nie pozwalając się zafascynować fajerwerkom ekshibicjonizmu, szuka w każdej okazji tego, co nie przemija: poszukuje Pana. Zatem, jak pisze Apostoł Paweł, „wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie” (2 Kor 4, 18).

Niech Pan Jezus uczyni nas swoimi prawdziwymi adoratorami, zdolnymi ukazać naszym życiem Jego plan miłości, który obejmuje całą ludzkość. Prosimy o łaskę dla każdego z nas i dla całego Kościoła, abyśmy nauczyli się adorować, stale adorować, abyśmy bardzo praktykowali tę modlitwę adoracji, ponieważ tylko Bóg winien być adorowany.

za: papiez.wiara.pl

 

 

 

 

Anioł Pański z papieżem Franciszkiem

06 stycznia 2021 r.

 

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli ukazanie się Pana wszystkim narodom: zbawienie dokonane przez Chrystusa nie zna bowiem granic, jest dla wszystkich. Objawienie Pańskie nie jest kolejną tajemnicą, jest zawsze tym samym wydarzeniem Narodzenia Pańskiego, ale postrzeganym w jego wymiarze światła: światła, które oświeca każdego człowieka, światła, które należy przyjąć w wierze i światła, które należy zanieść innym w miłości, w świadectwie, w głoszeniu Ewangelii.

Wizja Izajasza, opowiedziana w dzisiejszej liturgii (por. 60, 1-6), rozbrzmiewa w naszych czasach bardziej niż kiedykolwiek: „oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy” (w. 2) - mówi tekst Izajasza. W tej perspektywie prorok zapowiada światło: światło dane przez Boga Jerozolimie i przeznaczone do rozjaśniania drogi wszystkich narodów. To światło ma moc przyciągania wszystkich, bliskich i dalekich, wszyscy wyruszają w drogę, aby je osiągnąć (por. w. 3). Jest to wizja, która otwiera serce, która poszerza oddech, która zaprasza do nadziei. Oczywiście, ciemność jest obecna i zagraża życiu każdego człowieka i dziejom ludzkości, ale światło Boże jest potężniejsze. Chodzi o to, aby je przyjąć, aby mogło jaśnieć dla wszystkich. Możemy się jednak zastanawiać, gdzie jest to światło? Prorok dostrzegał je z daleka, ale już to wystarczało, aby napełnić serce Jerozolimy nieokiełznaną radością.

Gdzie jest to światło? Ewangelista Mateusz z kolei, opowiadając o wydarzeniu Mędrców (por. 2, 1-12), ukazuje, że tym światłem jest Dzieciątko z Betlejem, to Jezus, nawet jeśli Jego królowanie nie jest przez wszystkich akceptowane, co więcej, niektórzy je odrzucają, jak Herod. Jest On gwiazdą, która pojawiła się na horyzoncie, oczekiwanym Mesjaszem, Tym, przez którego Bóg urzeczywistnia swoje królestwo miłości, swoje królestwo sprawiedliwości i pokoju. Narodził się On nie tylko dla niektórych, ale dla wszystkich ludzi, dla wszystkich narodów. Światło jest dla wszystkich narodów, zbawienie jest dla wszystkich narodów.

A jak dokonuje się to „rozświetlenie”? W jaki sposób światło Chrystusa rozprzestrzenia się w każdym miejscu i czasie? Ma swoją metodę upowszechniania się. Nie czyni tego za pomocą potężnych środków imperiów tego świata, które zawsze starają się zdobyć nad nim panowanie. Nie, światło Chrystusa rozprzestrzenia się poprzez głoszenie Ewangelii. Głoszenie słowa i świadectwo. I za pomocą tej samej „metody” wybranej przez Boga, by przyjść pośród nas: wcielenie, czyli zbliżenie się do drugiego, spotykając go, przyjmując jego rzeczywistość i wnoszenie świadectwa naszej wiary. Tylko w ten sposób światło Boga, który jest Miłością, może jaśnieć w tych, którzy je przyjmują i przyciągać innych. Światło Chrystusa nie poszerza się jedynie za pomocą metod sztucznych, stosowanych w gospodarce – przeciwnie: wiara, słowo, świadectwo. W ten sposób poszerza się światło Chrystusa. Gwiazdą jest Chrystus, ale my również możemy i musimy być gwiazdą, dla naszych braci i sióstr, jako świadkowie skarbów dobroci i nieskończonego miłosierdzia, które Odkupiciel darmo daje wszystkim. Światło Chrystusa nie poszerza się poprzez prozelityzm, poszerza się przez świadectwo, poprzez wyznawanie wiary, a także przez męczeństwo.

Zatem warunkiem jest przyjęcie tego światła w sobie, przyjmowanie go coraz bardziej i bardziej. Biada, jeśli myślimy, że je posiadamy, że musimy nim tylko „zarządzać”! Również my, podobnie jak Mędrcy, jesteśmy wezwani, by zawsze dać się zafascynować, pociągać, prowadzić, oświecać i nawracać przez Chrystusa: jest to droga wiary, poprzez modlitwę i kontemplację dzieł Bożych, które nieustannie napełniają nas radością i zdumieniem, zdumieniem wciąż nowym. Zdumienie jest zawsze pierwszym krokiem aby postępować w tym świetle.

Módlmy się o opiekę Maryi nad Kościołem powszechnym, aby mógł szerzyć na całym świecie Ewangelię Chrystusa, Lumen gentium, światłość wszystkich narodów.

za: papiez.wiara.pl

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

* Dla oazowiczów: Trwamy w przygotowaniu na świętowanie 100-lecia urodzin ks. Franciszka Blachnickiego ( 24 marca 2021) oraz dziękujemy za życie ks. Wojciecha Danielskiego, którego 35 rocznicę śmierci (24 grudnia 2020) niedawno obchodziliśmy.

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

Rok 2021 został ogłoszony w Polsce Rokiem Prymasa Stefana Wyszyńskiego. W tym roku przypada 120. rocznica urodzin i 40. rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia.

 

Pray for peace!

 

Kromka Słowa!

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)


Pan mój i Bóg mój

Biblia

Rok Św. Jakuba

Bądź za życiem!

 
Parafia św. Mikołaja w Grójcu

Kurs dla narzeczonych

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 81 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
7139332

 Copyright © 2021 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].