Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Księża listy piszą, listy polecone ... medytacje zwycajnego lisonosa

Nie cichną głosy po niedawnym liście "zwyczajnych księży" - choć chyba lepiej powiedzieć "zwyczajnie nadzwyczajnych", broń Boże, nadzwyczajnie zwyczajnych  - czyli takich trochę celebryckich. Nie chcę wchodzić w bezpośrednią polemikę z autorami [bo kim ja jestem :) :) :) ], ale wyłuskam kilka rzeczy, które mi nie grają. Ogólnie zanim zacytuję wspomniany list i w mojej ocenie merytoryczne i cenne riposty, zwrócę uwagę na coś, co może nam umyka. Otóż, w tle protestów i zamieszania, profanacji miejsc świętych, głos postanowiło zabrać środowisko skupione wokół nieeklezjalnej (znów w mojej ocenie) wizji Kościoła, z którą się bardzo często nie zgadzam. Czyli Kościoła jako organizacji pożytku publicznego zarządzanej przez grupę biskupów, dziarsko interpretującą mądre rady rewolucjonisty Jezusa, tak aby pasowały do ich wizji obecnych czasów. Nie jest to obraz Kościoła, jako Mistycznego Ciała Chrystusa, gdzie realnie obecny Zbawiciel ma coś do powiedzenia. Stad spojrzenie tylko w wymiarze ludzkim, skutkuje całkowitą praktyczną negacją obecności Boga w tym dziele (nawet jeśli czasem słowami próbuje to środowisko mówić, że wcale tak nie myślą, to jednak czyny na to wskazują). Bije też po oczach przemilczenie tła protestów i brak jasnego opowiedzenie się za nauką Kościoła w kwestii obrony  zycia nienarodzonych. 

Jakie słowa wprowadzały w lekturę wspomnianego listu. Otóż np. pani redaktor z Więzi rozpoczyna prezentację listu od słów: "Nareszcie w otchłaniach kościelnej hańby jakieś światło". Droga pani red. światłem to jest Jezus, a o Nim w tym liście ni widu ni słychu - tylko jakieś "pozytywne cele Jezusa". Celem Jezusa jest zbawienie człwieka a drogą do tego jest Jego krzyża. A kościelna hańba - no cóż dziedzictwo "księży patriotów", kryzys modlitwy i relacji ze Zmartwychwstałym Jezusem a nie z Jego filozoficzno-teologicznym avatarem. W tle dwie słabe cechy: faryzejski intelektualizm i wyniosłość gardząca rozumem. Słaba jest ta próba dyskredytowania i obśmiewania ludzi, którzy w odruchu normalności stanęli do obrony budynków kościelnych (dóbr materialnych, duchowych, sztuki) przed wandalami oraz najświętszej wartości jaką jest ludzkie życie i godność. Wmawianie że to nie ewangeliczne. Absurd. Jezus w przypowieści nie potępił właściciela, który "gdyby wiedział o której przyjdzie złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu" ale wykorzystał ten obraz do wezwania aby czuwać i być gotowym. Więc tyle z analogią o braku "przemocy", bo nie o przemoc tu chodzi, a o obronę. Nie ma we mnie zgody na wmawianie, że bierny opór połączony z modlitwą, to przejaw agresji i przemocy. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoli chuliganom wejść do swojego własnego domu, zdewastować go, obrazić domowników, zniszczyć rodzinnych pamiątek, ani nie zgodzi się na dewastację miejsc świętych, tak samo ważnych jak rodzinne nagrobki. Był też arcyciekawy wpis redaktora internetowej strony katolicko-podobnej lewoskrętnej, ale chyba pod lawiną merytorycznych komentarzy został przez autora usunięty.

Ok, więcej z przyjaciółmi na kawie.

To teraz oryginał listu:

 

 ***

 

5 x NIE / 5 x TAK. Apel zwykłych księży

Jesteśmy na progu nowego czasu! Piszemy ten list jako księża na co dzień pracujący wśród zwykłych ludzi, starszych i dzieci, studentów, naukowców, twórców, lekarzy, chorych… Nie tworzymy żadnej formalnej struktury. Chcemy wyrazić nasze stanowisko w kilku sprawach, które budzą gniew i bunt Was, protestujących. My też mówimy NIE wobec nadużyć polityków i grzechów Kościoła – naszych grzechów.

W imię EWANGELII powinniśmy niezwłocznie:

  • skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego my pragniemy, głosząc Ewangelię,
  • przeciwstawić się radykalnie nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn,
  • zaprzestać wspierania sił szowinistycznych i ksenofobicznych zaprzeczających uniwersalizmowi chrześcijaństwa,
  • nie dopuszczać do dyskryminowania kogokolwiek z powodu orientacji czy rasy, co ostatnio pojawiało się w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła,
  • zatrzymać dewastację naszej planety, dopóki jest jeszcze szansa na ocalenie jej dla następnych pokoleń.

Jesteśmy przekonani, że Kościół powinien przede wszystkim realizować pozytywne cele wyznaczone przez JEZUSA.

 

Mówimy TAK dla ważnych wyzwań naszego czasu, takich jak:

  • solidarna opieka nad słabszymi, niepełnosprawnymi, samotnymi – szczególnie ważna w czasie pandemii,
  • szczera i realna otwartość na myślących inaczej i dialog z nimi, w miejsce często spotykanej postawy oskarżeń wrogów Kościoła i mentalności oblężonej twierdzy,
  • obrona zagrożonych prześladowaniami – szczególnie uchodźców i emigrantów,
  • jednoznaczne rozliczenie się z trudną przeszłością duchownych, którzy skrzywdzili powierzone im dzieci i młodzież,
  • tworzenie przestrzeni zaufania i nadziei dla zagubionych i poszukujących, co istotne w czasach niepewności i przełomów.

Polska rewolucja solidarności, kilka dekad temu, miała swoją kulminację nie na ulicach płynących krwią, ale przy stole dialogu. Właśnie siła dialogu, a nie brutalna walka zdecydowała o najważniejszych przemianach społecznych Europy w minionym stuleciu. Teraz też chcemy wspólnie tworzyć nową jakość życia społecznego bez przemocy i agresji. Zapraszamy do dialogu i osobistej, otwartej rozmowy. W trudnych czasach kryzysu możemy razem odbudować naszą wspólnotę.

o. Tomasz Biłka OP
o. Maciej Biskup OP
ks. Adam Boniecki MIC
ks. Jan Czekalski
o. Tomasz Dostatni OP
ks. Jacek Dziel
o. Stanisław Jaromi OFM Conv.
o. Wojciech Jędrzejewski OP
ks. Maciej Kubiak
ks. Arkadiusz Lechowski
ks. Andrzej Luter
ks. Grzegorz Michalczyk
o. Marcin Mogielski OP
ks. Krzysztof Niedałtowski
o. Wacław Oszajca SJ
ks. Andrzej Perzyński
ks. Andrzej Pęcherzewski
ks. Jacek Prusak SJ
o. Józef Puciłowski OP
ks. Bartosz Rajewski
ks. Jacek Siepsiak SJ
ks. Waldemar Sondka
ks. Sławomir Szczyrba
ks. Andrzej Szostek MIC
o. Adam Szustak OP
ks. Alfred Wierzbicki
o. Maciej Zięba OP

za: http://wiez.com.pl/

//dziś sygnatariuszy jest więcej - ilość nazwisk robi "wrażenie", niestety obecność wielu przyćmiewa resztę :) , choć co to jest wobec ok. 30000 księży w PL - zwyczajnie wystarczy kilka, aby resztę przemilczeć a sam list potraktować z należną ostrożnością. Jak w scenie z Don Camilla :) - Jak go ochrzcimy? - Antonii Camillo! - Jak chcesz możesz dodać Lenin. Przy Camillo reszta traci moc. Wspomnę tylko kilka bonusów: ks. Kazimierz Sowa, ks. Maciej Jaszczołt, ks. Jacek Zdrojewski (Kościół Polskokatolicki w RP), o. Paweł Gużyński OP, ks. Andrzej Fober (parafia ewangelicko-augsburska św. Krzysztofa we Wrocławiu), ks. Wojciech Lemański, ks. Jan Wojciechowski, ks. Aleksander Seniuk, ks. Grzegorz Kudlak ... po jakimś czasie niekatoliccy duchowni zniknęli z sygnatariuszy listu. Warto, aby wspomnieni księża zmierzyli się z następującymi cytatami z Pisma Świętego: Mt 5, 37; Mt 23, 1-12 wraz z poniższymi polemikami.

// Z tego powodu będę dbał, aby na mojej stronie nie pojawiły się żadne teksty, nagrania, filmy, ... wspomnianych sygnatariuszy listu i środowisk około otwartych- a jeśli przez przypadek coś jeszcze jest - zniknie. Od kilku lat jestem też wierny bojkotowi Deon.pl 

 

 

 

 

Odpowiedź - polemika pierwsza:
ks. Przemysław Sawa

 

 APEL ZWYKŁEGO KSIĘDZA
W odpowiedzi na „Apel zwykłych księży”
Piszę jako zwykły ksiądz, mający swoje posługi. Eucharystia, sprawowanie sakramentu pokuty, ewangelizacja, przewodzenie Wspólnocie, rekolekcje, kursy, a z drugiej strony praca badawcza, wykłady, konferencje naukowe, pisanie artykułów, konsultacje. Wciąż wśród ludzi – jako kaznodzieja, kierownik duchowy, nauczyciel akademicki, spowiednik. Nie ma dnia, by ktoś nie dzwonił z prośbą o spotkanie, modlitwę. To wszystko przeplatam tym, co najważniejsze  – bycie z Jezusem. Takie jest moje życie, zwyczajne, zapracowane. I jestem szczęśliwy, że mogę głosić Słowo, dzielić się Jezusem, wciąż uczyć się sam i uczyć innych.
Ten tekst nie jest mi łatwo napisać w obliczu protestów (nie tylko) kobiet czy coraz większej agresji, ale także w kontekście coraz to nowych postulatów co do form naprawiania Kościoła. Tyle głosów, wykluczających się opinii. Siedzę w kaplicy, w domu czytam książki, na spacerze myślę i w każdej okoliczności zadaję Jezusowi pytanie: I co z tym wszystkim? Co będzie w Kościele? Co będzie w naszej Ojczyźnie?
Odczytuję w sercu to, co poniżej. Czy słusznie? W niektórych punktach nie mam wątpliwości, w innych może się mylę. Nie ja będę oceniał. W moim najgłębszym przekonaniu potrzebujemy teraz jako katolicy kilku istotnych filarów dla naszego życia.

1. MIŁOŚĆ DO JEZUSA
Podstawą jakiejkolwiek wypowiedzi i reakcji wobec trwających protestów musi być tylko i wyłącznie Jezus oraz Jego Ewangelia z każdym jej wymiarem, także tym duchowym, kultycznym i moralnym.. Wydaje mi się jednak, że dziś wielu zwraca uwagę w Ewangelii na to, co społeczne, normujące relacje międzyludzkie. Tymczasem fundamentem jest: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem" (Łk 10,27a). Prymat Boga i przywrócenie Bogu należnego Mu miejsca. Relacja z Nim ma być najważniejsza. Przez całe swoje życie podkreśla to Józef Ratzinger / Benedykt XVI. Jan Paweł II pokazywał sobą jak żyć z Jezusem w głębokiej jedności. Franciszek z kolei ze swoim duszpasterskim zacięciem już na początku pontyfikatu napisał prosto: „Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość” (Evangelii gaudium, 1), dając temu świadectwo swoją postawą i działaniami.

2. MIŁOŚĆ DO KOŚCIOŁA
Męczą mnie wszystkie podziały, określenia, klasyfikacje, np. Kościół „otwarty” czy „zamknięty”. Oburzam się słuchając księży raz po raz publicznie krytykujących Kościół. Jaki obraz się wyłania? Oto są ci otwarci, którzy mają pretensje, że Trybunał Konstytucyjny zgodnie z prawem orzekł ochronę życia poczętych dzieci obarczonych niepełnosprawnością, księża twierdzący, że nie powinniśmy naciskać na prawny zakaz aborcji czy piszący, że ma miejsce rzekoma dyskryminacja określonych grup ludzi ze strony przedstawicieli Kościoła (czyli kogo?) itd. Tymi zamkniętymi z kolei będą biskupi, księża bojący się teraz o swoje kościoły i probostwa czy ludzie sprzeciwiający się burdom. Taki podział jest prawdziwy? Nie!
Jako ochrzczeni razem tworzymy jeden Kościół. Ponieważ jesteśmy grzesznikami, wszyscy musimy się nawrócić, zbliżyć do Pana Jezusa. Kościół jest jeden – z hierarchicznością, charyzmatycznością, ewangelizacją, katechezą, caritas.
Kościół jest jeden – duchowni, konsekrowani i świeccy. Święci (bo dziećmi Bożymi) i jednocześnie grzeszni. Dlatego droga do uzdrowienia Kościoła wiedzie przez osobisty zwrot do Jezusa, codzienne trwanie w łasce uświęcającej i rozwijanie życia wewnętrznego, jak również poprawianie relacji między biskupami a księżmi, księżmi między sobą, księżmi i świeckimi, konsekrowanymi czy świeckimi między sobą itd. Oczywiście, zgadzam się ze współbraćmi, że konieczne jest jednoznaczne rozwiązanie wszystkich kontrowersji wokół tematu pedofilii, bo to rani i gorszy; tak, bardziej musimy być najbardziej z ofiarami (ale także sprawcami, bo zbrodnia dotyka wszystkich).
Ale wkurzam się jak niejako modne staje się ostatnio publiczne krytykowanie Kościoła. Nie tędy droga.

3. OTWARCIE NA KAŻDEGO
Ważny i trudny jest dialog, zwłaszcza z osobami, które nie podzielają naszego zdania. Zgadzam się ze współbraćmi w kapłaństwie piszącymi, że potrzebna jest „szczera i realna otwartość na myślących inaczej i dialog z nimi”, zamiast mentalności oblężonej twierdzy oraz „tworzenie przestrzeni zaufania i nadziei dla zagubionych i poszukujących, co istotne w czasach niepewności i przełomów”. To wynika z Ewangelii. Dla wszystkich tworzących Kościół to wciąż aktualne wyzwanie. Tak, mamy iść ku każdemu człowiekowi z orędziem nadziei, pokoju, z wyciągniętą ręką, bez przykrywania prawdy; mamy iść z Jezusem i Jego Słowem.
Tak, mogę spotkać się z protestującymi, z przedstawicielkami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, tak, mogę posłuchać, pobyć, ale powiedziałbym im potem tylko jedno, to, co najlepsze i najważniejsze: „Jezus je kocha i chce uczynić ich życie pięknym. Ewangelia pozytywnie zmienia życie”.

4. JASNY PRZEKAZ WIARY – ŚWIADECTWO
Jako Kościół mamy dawać jednoznaczne świadectwo wiary oraz wartości wyrastających z Ewangelii. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym i pozbywającym się Boga naszą pierwszą powinnością jest szeroko rozumiana nowa ewangelizacja, nie ograniczana jedynie do różnych duszpasterskich pomysłów i tworzenia wspólnot, ale obejmująca także budowanie podstaw nowej apologetyki, wyposażanie ludzi w konkretną wiedzę i doświadczenie, co pomoże im rozmawiać z bliskimi, znajomymi, współpracownikami. Jednocześnie trzeba nazywać niebezpieczne trendy w społeczeństwie, zwłaszcza te rewolucyjne i mamiące ludzi ideologie. Oburzają się niektórzy katolicy na słowa o ideologii gender czy ideologii LGBT. A nie ma czegoś takiego? Oczywiście, nie można ludzi nazywać ideologią, konieczny jest szacunek wobec każdego, osobowe traktowanie, ludzkie wsparcie i obrona. Nie wolno jednak zamknąć oczu na fakt, że przez Polskę przejeżdża walec zgubnych idei, które ostatecznie prowadzą do nihilizmu, dehumanizacji i śmiercionośnego hedonizmu, a których pierwszymi ofiarami są ludzie młodzi. Dlatego w tym przypadku przekaz musi być jednoznaczny, konkretny, zgodny z Ewangelią i katolicką nauką społeczną, z użyciem odpowiedniego języka, niezamykającego z powodów leksykalnych na jakikolwiek dialog. W tym kontekście chciałbym zapytać sygnatariuszy „Apelu zwykłych księży” co mają na myśli pisząc: „przeciwstawić się radykalnie nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn, zaprzestać wspierania sił szowinistycznych i ksenofobicznych zaprzeczających uniwersalizmowi chrześcijaństwa, nie dopuszczać do dyskryminowania kogokolwiek z powodu orientacji czy rasy, co ostatnio pojawiało się w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła”? Jestem krytyczny wobec wielu postaw, rozwiązań, zaniedbań w Kościele, ale słowa te są chyba przesadzone. Który biskup dyskryminuje jakąś osobę z powodu orientacji seksualnej czy koloru skóry? Który ksiądz?

5. TROSKA O ŻYCIE
Zgadzam się, najważniejsze jest właściwe kształtowanie sumienia przez każdego człowieka; pomoc w tym zakresie powinien okazać Kościół. Nie ma jednak we mnie zgody na głos współbraci, którzy stwierdzili, że trzeba „skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego pragniemy głosząc Ewangelię”. Tak, trzeba być ostrożnym w każdym styku religii i polityki, Kościoła i państwa; te styki będą i muszą być. Jednak w obecnym kontekście społecznego sporu trzeba jasno powiedzieć, że ustanawianie prawa chroniącego życie jest fundamentalne dla narodu, bo po Bogu to właśnie życie jest największą wartością. W tym przypadku nie może być kompromisu. Oczywiście sam zapis ustawowy nie wystarczy oraz nie zastąpi pracy formacyjnej i edukacyjnej, niemniej chroni życie, a dla choćby jednego człowieka warto podjąć ten trud. Wprost powiedział o tym Ojciec Święty Franciszek w środę 28 października: „proszę Boga, aby obudził w sercach wszystkich szacunek dla życia naszych braci, zwłaszcza najsłabszych i bezbronnych, i dał siłę tym, którzy je przyjmują i troszczą się o nie, także wtedy, gdy wymaga to heroicznej miłości. Niech Bóg Wam błogosławi!”. Tu nie ma sensu już żadna dyskusja.

6. BŁĄD IDEI „PRO-CHOICE”
Chrześcijanin nie może w kwestiach życia być pro-choice, za wyborem; dotyczy to też polityków deklarujących swoją wiarę. Bóg mówi jasno „nie zabijaj”. Niestety wielu współczesnych ochrzczonych ulega modnym hasłom „jestem za wyborem”. W porządku, każdy ma wolną wolę. Ale dziecko poczęte, niezależnie od etapu rozwoju, jest osobą, odrębnym bytem.

7. SPRZECIW WOBEC CHULIGAŃSTWA I OBRONA KOŚCIOŁÓW
W ostatnich dniach Polska żyje protestami tysięcy osób, które są szczególnie niebezpieczne w dobie epidemii. Nie wolno nam, katolikom, obrażać tych ludzi czy występować przeciwko nim. Jednak nie może być żadnej zgody na demoralizację młodzieży, która została wciągnięta w zgubną walkę polityczną, czego moralne i duchowe skutki będą trwały długo. Nie może być żadnej zgody na obrażanie Pana Jezusa i Maryi, publikowanie satanistycznych wręcz animacji (np. dziewczyna jedząca płód), nawoływanie do przemocy, co czynią protestujących. Nie może być żadnej zgody na niszczenie kościołów, zakłócanie liturgii, wulgarne poniżanie wiernych. Tu trzeba powiedzieć „DOSYĆ”, a odpowiednie służby powinny przykładnie pociągnąć do odpowiedzialności sprawców. Nie dziwię się, że ludzie spontanicznie czy w zorganizowany sposób idą bronić katedr i kościołów. Dziwię się księżom, którzy tego nie rozumieją i krytykują; warto tu zaznaczyć, że jeden z pastorów ewangelikalnych zapytał publicznie czy protestanci będą bronić katolickich kościołów, bo powinni! Obecne protesty to w większości, piszę to z bólem, marsze chuligańskie, ludzi omamionych złością, w niektórych przypadkach nie zatrzymujących się przed profanacją. Tak, diabeł używa sobie. Oczywiście, obrona nie może oznaczać prowokowania protestujących, obrażanie ich itd. Ale ludzie mają prawo bronić kościołów, pomników i innych budynków. Jako katolicy nie wywołujemy wojny i w tę logikę nie możemy wejść. To Ogólnopolski Strajk Kobiet i lewicowi politycy mówią o wojnie. Skoro niszczą to, co święte, to należy tej świętości bronić. Wobec tego autorzy „Apelu zwykłych księży” do tych protestujących powinni powiedzieć, że oczekujemy „życia społecznego bez przemocy i agresji”.

8. DO CHRZEŚCIJAŃSKICH POLITYKÓW
W kwestii życia i tego, co wypływa ze Słowa Bożego: ani kroku w tył.
Nie można przejść obojętnie wobec słów papieża Franciszka skierowanych do kardynała Pietro Parolina z okazji 50-lecia współpracy Stolicy Apostolskiej z instytucjami europejskimi: „Marzę o Europie przyjaznej dla osoby i dla osób. (...) Ziemi, która chroniłaby życie w każdym jego momencie, od chwili, gdy niewidzialne pojawia się w łonie matki, aż do jego naturalnego kresu, ponieważ żaden człowiek nie jest panem życia, czy to swojego, czy też innych. (...) Być przyjacielem osoby oznacza (...) ochronę najsłabszych i najbardziej wrażliwych, zwłaszcza osób starszych, chorych, które potrzebują kosztownej opieki oraz osób niepełnosprawnych".

***

WNIOSKI
Kocham Kościół i moją Ojczyznę. Jestem dumny z tego, że moim Panem jest Jezus, a moim domem Kościół. Jestem dumny z tego, że Polska to mój kraj, z całym dziedzictwem, historią, teraźniejszością i oczekiwaną dobrą przyszłością.
Czy Kościół jest idealny? Nie, sam cierpiałem nieraz z powodu ran zadanych przez ludzi Kościoła. Ale nawet taki nieraz trudny Kościół kocham, bo Jezus chce tego Kościoła.
Czy Polska jest idealna? Nie, wiele razy wkurzam się na wiele rozwiązań. Ale kocham mój kraj i mój naród.
W kontekście obecnych wydarzeń cały czas wierzę, że wielu ludzi zmieni myślenie, działanie, odkryje Jezusa i wartość życia, a dzięki temu rozpocznie nowe życie. Modlę się o to każdego dnia.

***

P.S. Mam nadzieję, że moi koledzy z „Apelu zwykłych księży” nie obrażą się na mnie i dalej będziemy się znali (z którymi się znam, choćby internetowo). Ponieważ jednak list był publiczny, w sposób publiczny daję swoją odpowiedź. Jeden z księży zapytał mnie czy dzwoniono do mnie, by podpisać ten list. Nie, nie dzwoniono, ale nawet gdyby, to nie mógłbym go podpisać. Z miłości do prawdy i do Kościoła.

Źródło: publiczny wpis ks. Przemysław Sawa - fb, 30-10-2020

 

 

Odpowiedź - polemika druga:
O. Henryk Dziadosz SJ

 

TREŚĆ LISTU O. HENRYKA DZIADOSZA SJ

Szanowni księża i ojcowie, sygnatariusze listu, który podpisało 27 duchownych,

Przeczytałem w portalu Onet.pl (31.10.2020) Wasz list skierowany do polskiego społeczeństwa i do ludzi Kościoła, a więc również do mnie. Odpisuję, dzieląc się refleksjami ale na wstępie deklaruję, że nie podpiszę tego listu. Pierwszym moim odczuciem po przeczytaniu go był jakiś fałszywy ton, który rozbrzmiewa w każdym postulacie podkreślającym Wasz sprzeciw wobec różnych nadużyć i grzechów Kościoła. I od razu powiem, że nie chodzi o fakt, że w Kościele nie ma grzechów, bo były i są. Teksty tłustą czcionką są fragmentami listu sygnatariuszy.

W imię EWANGELII powinnyśmy niezwłocznie:

1 - skończyć z używaniem religii do celów politycznych

O ile mi wiadomo, istnieje rozdział między państwem i Kościołem, a jeśli jakiś poseł, czy radny katolik głosuje w różnych sprawach zgodnie ze swoim sumieniem, czy to jest wtrącanie się do polityki? Jeśli Trybunał Konstytucyjny stwierdza, czy jakaś ustawa jest zgodna albo niezgodna z Konstytucją, czy to stwierdza Kościół czy Trybunał? - porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień, czego my pragniemy głosząc Ewangelię. Doprawdy trudno zrozumieć o co tutaj chodzi, bowiem czy ład prawny oparty na ładzie moralnym nie ma wpływu na trwałą zmianę wrażliwości sumień?

2 - przeciwstawić się radykalnie nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn

Może duchowni, sygnatariusze listu, napisaliby jakąś petycję do krajów islamskich z prośbą o wprowadzanie równości między mężczyznami i kobietami, bo zaiste, na czym w Kościele polega ta nierówność? Żadna religia, żaden system moralny, ani żadna instytucja w historii ludzkości nie podniosła na takie wyżyny kobietę, jak chrześcijaństwo. Jest wiele świętych kobiet w Kościele, które czcimy i są to zarówno królowe, jak też proste kobiety, siostry zakonne, żony i matki. Dla nich wzorem jest Maryja – Matka Boga i nasza Matka, i w Niej wszystkie kobiety świata zostały wywyższone do nadzwyczajnej godności. Żadna kobieta nie ma tyle portretów jak Maryja, tyle pieśni, symfonii, poezji, albumów, kościołów, sanktuariów, że trudno je zliczyć. Zaś poniżanie kobiet Kościół traktuje jako wielki grzech.

3 – zaprzestać wspierania sił szowinistycznych i ksenofobicznych zaprzeczających uniwersalizmowi chrześcijaństwa

To wezwanie przywołuje mi na pamięć czasu komunizmu kiedy jeszcze jako młody obywatel PRLu zapamiętałem na murach fabryk napisy: precz z szowinizmem, kapitalizmem, itp. W takim razie, jak nazwać to, co się teraz dzieje: napady na kościoły, klasztory, na obiekty sakralne, wyzwiska, przekleństwa i akty przemocy wobec wierzących? W imię czego – w imię uniwersalizmu chrześcijaństwa, w imię walki z ksenofobią?

Historia pokazuje, że to właśnie Kościół w Polsce odznaczał się i odznacza uniwersalizmem chrześcijańskim. Wielka liczba misjonarzy, kapłanów, zakonników, sióstr zakonnych a nawet całych rodzin wielodzietnych wyjechały na cały świat, aby świadczyć o Chrystusie jako Jedynym naszym Panu i Zbawicielu. Gdzież więc jest ten szowinizm.

Pomagamy uchodźcom na miejscu i przyjęliśmy dwa miliony naszych sąsiadów z Ukrainy. Jesteśmy gościnnym narodem i pokazują to statystyki, jak wielu turystów przyjeżdża do Polski czując się bezpiecznie i są przyjmowani z wielką życzliwością. Jak to się ma do oskarżeń o ksenofobię. Z drugiej strony sam doświadczyłem tego samego na Ukrainie, gdzie przez 18 lat pracowałem w parafii na Greczanach w Chmielnickim.

4 – nie dopuszczać do dyskryminowania kogokolwiek z powodu orientacji czy rasy, co ostatnio pojawiało się w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła

Znowu uogólnienia. Jeśli przedstawiciele, to na pewno nie Kościoła, ale siebie, bo ja i z pewnością absolutna większość wierzących nie zgodzilibyśmy się, aby ktoś nawet z hierarchów reprezentował nas w tym zakresie. Każdy odpowiada za siebie. Nauka Kościoła jest w tym zakresie jasna i wyraźna.

5 – zatrzymać dewastację naszej planety, dopóki jest jeszcze szansa na ocalenie jej dla następnych pokoleń

Doprawdy odbieram to wezwanie do Polaków jako Marsjan a nie Ziemian. Polak z natury przywiązany się do matki Ziemi, którą szanuje i kocha. Jako zaś miłujący Boga szczególnie miłuje Jego dzieło, postępując drogą wskazaną przez wielkich świętych. Trzeba w tym miejscu przywołać przede postać św. Franciszka z Asyżu. Kiedyś napisałem wiersz o nim:

Święty Franciszku,
Ty co, wilka się nie bałeś
i zwierzęta szanowałeś,
lecz miałeś też mądrość taką,
która prawdy się nie lęka,
że najwyższa wartość: człowiek
a nie zwierzęta.

I dlatego proszę Ciebie,
byś tę mądrość w nas obudził,
byśmy chroniąc wilki, foki
obronili najpierw ludzi.

Tych, co biedni są, kalecy,
te, co są nienarodzone,
chorych, starych i niesprawnych,
byśmy wzięli je w obronę.

Zbudowałeś Porcjunkulę,
Rozmawiałeś z ptaszętami,
ukochałeś Biedę Pani,
wstawiaj się za nami.

Statystyki mówią, że w okresie od początku pandemii Covid 19 umarło około jednego miliona ludzi, a zostało w tym czasie zabitych 31 milionów nienarodzonych dzieci. To jest prawdziwa katastrofa i dewastacja naszej planety. I na pewno jej nie ocalimy, jeśli będziemy zabijać swoje dzieci (św. Matka Teresa z Kalkuty). Nie chcę tutaj przytaczać opinii uczonych, którzy najlepiej wiedzą, od kiedy rozpoczyna się ludzkie życie, przypomnę natomiast Wam sygnatariusze listu, którzy jesteście kapłanami Kościoła, że życie Wcielonego Słowa rozpoczęło się w dzień Zwiastowania, który w rzymskim kalendarzu świętujemy 25 marca, a Jego narodziny w Betlejem 25 grudnia. Podobnie rozpoczyna się życie każdego człowieka na naszej tak pięknej planecie i dlatego dla nas ludzi Kościoła należy zacząć obronę ekologii od tej fundamentalnego – zadania obrony nienarodzonych.

5 – Jesteśmy przekonani że Kościół powinien przede wszystkim realizować pozytywne cele wyznaczone przez Jezusa

Jakie pozytywne cele mają na uwadze sygnatariusze listu? Czy te cele na pewno są celami Jezusa. W historii wiele pozytywnych celów podczepiano pod Jezusa, które z Jego misją nie miały niczego wspólnego. Nadrzędnym pozytywnym celem Jezusa jest przykazanie: Miłujcie się, jak ja Was umiłowałem (J 15,12). Tak jak On, to znaczy do krzyża, do końca, kochając również nieprzyjaciół. Na krzyżu zostało zapalone światło dla całego kosmosu i dla nas. Taka miłość zbawia, nie niszczy, nie dewastuje, nie robi podziałów, jest życiem i za życiem. Taką miłość daje nam Duch Święty Owoc tajemnicy paschalnej Jezusa i do takiej miłości jesteśmy powołani, nie na sędziów, moralistów, celebrytów medialnych, ale aby być z tymi, którzy cierpią, również blisko matek oczekujących dziecka, by nie robić tragedii, że poczęło się dziecko, ale radować się z nowego życia.

Bóg nie daje złych podarunków, nasze życie jest najwspanialszym darem Boga dla matek i ojców, którzy być może są przerażeni taką narracją, jaką słyszymy, że Kościół stosuje opresje w stosunku do kobiet. Mówi się, że jako obywatele nie jesteśmy zobowiązani do heroizmu. Oczywiście, ale jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do heroizmu, który jest łaską Boga.

6 - Mówimy TAK dla ważnych wyzwań naszego czasu, takich jak:

Na te wezwania mam nadzieję już odpowiedziałem. Mam na zakończenie jedno słowo dla Ojca Adama Szustaka, ponieważ dzisiaj słyszałem na youToubie wypowiedź, w której ukazuje swoje cierpienie, nieakceptację siebie i Kościoła. A więc Drogi Ojcze Adamie, chciałem tą drogą powiedzieć Ci, że Bóg Cię kocha nieskończenie, a tym który Cię nienawidzi jest diabeł, również dlatego, że robisz wiele pięknych rzeczy. Ja osobiście miałem też wiele kryzysów i trochę z mojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że Kościół zawsze był i jest dla mnie Matką, ponieważ to jest Ciało Chrystusa Zmartwychwstałego.

Jezus nie pokazał swoich ran tylko Tomaszowi po swoim zmartwychwstaniu. Te rany są również widoczne na Ciele Chrystusa i dzisiaj. Wiele tych ran zadawali księża i biskupi, którzy byli twórcami schizm i herezji przez wszystkie wieki. Ta Matka Kościół jednak żyje dwa tysiące lat, bo racją jego istnienia jest Zmartwychwstały Jezus, który przemienia śmierć w życie.

O. Henryk Dziadosz SJ

za: https://wpolityce.pl/

 

 

Odpowiedź - polemika trzecia:
ks. Adam

 

"Fragment „powinniśmy niezwłocznie […] porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień” jest sprzeczny z nauczaniem Kościoła. Św. Jan Paweł II pisał w Evangelium Vitae w 1995 r., że „służba Ewangelii życia polega również na tym, że rodziny, głównie przez zrzeszanie się w odpowiednich organizacjach, starają się tak oddziaływać na prawodawstwo i na instytucje państwowe, aby w żaden sposób nie naruszały one prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, ale chroniły je i umacniały”.
http://www.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_25031995_evangelium-vitae.html

ks. Adam, komentarz pod postem na fb

 

 

Odpowiedź - polemika czwarta:
Tomasza Musiała

 

Szanuję wszystkich księży. Najbardziej tych zwykłych, szeregowych, proboszczów i wikariuszy, penitencjarzy i katechetów pracujących wśród wszystkich – bez specjalizacji: wśród starszych i młodszych, zdrowych i chorych, wśród robotników i inteligencji. To od ich pracy oraz zaangażowania w dużej mierze zależy los Kościoła, ale także społecznej wspólnoty – w sensie ogólnym – polskiej wspólnoty. Mam wrażenie, że zbyt mało, zbyt rzadko się o tym mówi, a za to częściej słychać narzekania na klerykalizm, na fatalny stan duchowieństwa itd.

Wyobrażam sobie, że dla kapłana podążającego wiernie drogą odkrytego przed laty powołania to musi być bolesne i kapłan ten musi codziennie odnawiać na nowo swoją więź z Chrystusem, wpatrując się w Tego, który był fałszywie oskarżony i za niepopełnione winy skazany. Musi to czynić, aby nie stracić sensu codziennej, żmudnej posługi: szafowania sakramentów, w tym szczególnie Eucharystii, siadania do konfesjonału, aby dźwigać ludzkie boleści, towarzyszenia swoim parafianom od początku do końca: od chrztu, przez sakrament Komunii św., bierzmowania, małżeństwa, aż po namaszczenie w chorobie i później po złożenie do grobu. Księża w duszpasterstwie są z ludźmi od początku do końca. Na dobre i na złe z powierzonym sobie ludem. Chciałoby się, żeby ta praca, chociaż w minimalnym stopniu, była doceniona, choć pewnie dziś częściej niż wcześniej zwykli duchowni muszą sobie przypominać, że zostali posłani – być może śpiewali im to na prymicjach – na „pracę bez nagrody”. Jak napisałem, chciałoby się, żeby od czasu do czasu to docenić, żeby dać atakowanym dziś zewsząd księżom (którzy na dodatek w wielu przypadkach kładąc się spać, nie są pewni czy rano zobaczą swój kościół w całości) nieco oddechu.

Dlatego mam żal do sygnatariuszy „Apelu zwykłych księży”, który może sprawiać wrażenie i być odebrany jako kolejny atak na prawdziwie „zwykłych księży” właśnie. Proszę się nie obrażać, ale tak to może być odczytane, a na pewno tak zostało to zinstrumentalizowane przez niechętne Kościołowi media, których – tak się składa – przynajmniej część sygnatariuszy apelu jest ulubieńcami i stałymi bywalcami. Być może ten apel, chciałbym, żeby tak było, wynika ze zwykłej nieznajomości prawdziwego życia parafialnego – takiego zwykłego, przeciętnego, ktoś może powiedzieć – nudnego, w tym sensie, że nie jest materiałem na newsa. Proszę jednak, Drodzy Księża Sygnatariusze, wierzyć, że nie ma w tej zwykłej duszpasterskiej robocie nic z agresji, nic z przemocy, nic z ksenofobii, nic z szowinizmu, dyskryminacji czy wykluczania. Po prostu to krzywdząca nieprawda i ma prawo zapytać się w pokorze siebie i Pana Jezusa jeden, drugi, trzeci proboszcz, wikariusz, penitencjarz, katecheta: „Czego oni ode mnie u licha chcą?”. Tym bardziej że znaki z ulicy mogą wskazywać – oby to było tylko fałszywe przekonanie – że są tacy, którzy chcieliby go udusić gołymi rękami. Na ulicy ciężko dostrzec wolę dialogu, choć – mimo wszystko – w imię Ewangelii – powinniśmy próbować. A skoro mowa o Ewangelii, jeśli w apelu powołujecie się właśnie na nią, to bądźcie jej bezgranicznie wierni i nie traktujcie jej instrumentalnie.

felieton Tomasza Musiała w "Niedzieli", za: https://ekai.pl/

 

 

 

Odpowiedź - polemika piąta:
Goran Andrijanić

 

Chociaż określają się jako „zwykli”, tak nie jest. Konkretnie, nie chodzi o żadnych proboszczów z małych miasteczek, którzy ewangelizują wśród przeciętnych katolików. Pobieżne spojrzenie na sygnatariuszy mówi nam, że są to głównie księża zajmujący czołowe stanowiska akademickie, czyli, jak się to mówi, „elita katolicka” (piszę to w cudzysłowie, bo dla mnie prawdziwą elitą są ci proboszczowie, o których wspomniałem wcześniej).

To nie jest „zwykły” list

To nie wszystko. Część sygnatariuszy swoim działaniem, autorytetem intelektualnym albo po prostu wpływem politycznym, próbuje świadomie kierować wydarzeniami w Kościele katolickim w Polsce. Tak jak to robią z tym listem, który zatem wcale nie jest „zwykły”. List piszą księża w czasie, gdy proaborcyjni protestujący wciąż próbują wejść do kościołów, aby je sprofanować. Skutecznie niszczą figury i ściany kościołów, i właśnie z tego powodu konieczne jest organizowanie wokół nich straży. Piszą go w czasie, kiedy biją księży za to, że są po prostu księżmi i gdy inny księża w parafiach w całej Polsce obawiają się o swoje bezpieczeństwo. W takim momencie, w którym Kościół znalazł się na celowniku, ich bracia w kapłaństwie piszą list, w którym wyrażają poparcie dla protestujących i piszą w czym się z nimi zgadzają. A najważniejszą rzeczą, którą dzielą z demonstrantami wydaje się być ocena, że orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego jest „wykorzystywaniem religii do celów politycznych”.

Co znalazło się w liście?

Napiszę to ponownie. Katolicka elita intelektualna napisała list, w którym twierdzi, oczywiście pośrednio, że ochrona życia nienarodzonych jest „manipulacją polityczną”. Mamy tutaj do czynienia ze światem idei teologicznych, w którym profanacja sanktuariów i bicie kapłanów ma być „oczyszczeniem Kościoła”, a walka przeciwko zabijaniu nienarodzonych jest „manipulacją polityczną”.  Wielkim problemem tego listu i tej mentalności „Kościoła otwartego”, która za nim stoi jest jego zawodność. Sygnatariusze listu robią to co samy zarzucają innym – upolityczniają chrześcijaństwo (chociaż siebie przedstawiają jako czysto „ewangeliczne chrześcijaństwo“).  Bo jak inaczej rozumieć fakt, że sygnatariusze nie widzieli problemu wykorzystania napiętej sytuacji, w której Kościół potrzebuje jedności, jako okazji do promowania swojego teologicznego, ideologicznego, a nawet politycznego programu? Jak to się dzieje, że nie są oni w stanie choć trochę zobaczyć w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego aktu urzeczywistnienia cywilizacji życia, a jedynie dostrzegają polityczne implikacje, które złamały ich złotego cielca „kompromisu”? Ja naprawdę mam poczucie, jakby polscy księża byli niezadowoleni z faktu, że w ich państwie zakazane jest zabijanie dzieci. Czy to możliwe, że kapłani katoliccy ze swoich pozycji akademickich nie mogą patrzeć na to wszystko, co się dzieje oczami Dobrej Nowiny, tylko piszą ideologiczne pamflety, w których wyliczają „cele Kościoła, które należy osiągnąć“? Jakby Kościół był organizacją pozarządową? Jak uwierzyć w szczerość intencji sygnatariuszy, którzy pragną „skończyć z używaniem religii do celów politycznych”, kiedy wiemy, że są wśród nich ci, którzy w przeszłości otwarcie agitowali na rzecz konkretnych opcji politycznych?

I jeszcze coś, może coś najważniejszego.

Latami słuchaliśmy w Kościele nauk o tym, jak katolicy zaangażowani w sprawy społeczne i w politykę powinni działać w zgodzie z zasadami moralności katolickiej. Dzisiaj, kiedy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w końcu podjęli decyzję zgodną nie tylko z katolicką, ale i uniwersalną moralnością, poprzez takie pamflety część Kościoła wbija im nóż w plecy. Zamiast poprzeć ich obywatelską i zawodową odwagę, napadają ich.

Co nam to mówi o stanie Kościoła?

Goran Andrijanić
za: https://wpolityce.pl/

 

 

 

Odpowiedź - polemika szósta:
ks. Dariusz Kowalczyk SJ

 

"W apelu 27 księzy (ci sami, co zawsze) uderza zideologizowane odrealnienie. Od tygodnia biegają po Polsce ogłupiałe liberalno-lewackimi, neomarksistowskimi ideami hordy, atakowane są kościoły oraz siedziby i domy prywatne polityków PiS-u, padaja wyraźne wezwania do przemocy, a ci grzmią, żeby zaprzestać wspierania sił szowinistycznych, równo traktować mężczyzn i kobiety (Tusk tego nie uczynił?), nie dopuszczać do dyskryminowania z powodu orientacji (chodzi o Michała Sz., który napada na obrońców życia?) oraz skończyć z używaniem religii do celów politycznych. Tak jakby merytoryczne, prawne orzeczenie TK w sprawie niezgodności aborcji eugenicznej z konstytucją było używaniem religii do celów politycznych"

ks. Dariusz Kowalczyk, fb 30-10-2020

 

"Wśród księży, którzy mrugają okiem (my z wami) do hord wrzeszczących „Aborcja OK”, wyróżniłbym różne kategorie, np.: 1. Przestraszeni i zakompleksieni, którzy zawsze chcą być w głównym nurcie świata; 2. Naiwni, którzy myślą, że w ten sposób kochają nieprzyjaciół i przyciągną kogoś do KK; 3. Zajadli antypisowcy, którzy wszystko zrobią, aby dopiec PiS (i jak można było krytykować PiS, że nic nie robi, by bronić życia, to krytykowali, a teraz jak można mieć satysfakcję, że tłumne manifestacje..., to mają); 4. Mający w głowie i w sercu idee lewacko-liberalne, ale niemający odwagi zostawić KK. "

ks. Dariusz Kowalczyk, fb 31-10-2020

 

 

 

 

Odpowiedź - polemika siódma:
Odpowiedź 25 polskich Dominikanów na „Apel zwykłych księży”

 

Kilka słów wyjaśnienia dlaczego nie podpisaliśmy „Apelu zwykłych księży”. Nie chcielibyśmy, żeby w społeczeństwie pozostało wrażenie, że inni „zwykli księża” nie mają zdania w tej kwestii. Chociaż tekst Apelu zawiera pewne oczywiste stwierdzenia, pod którymi moglibyśmy się podpisać, jednak braki, jakie w nim zauważamy, są dużo większe.

    1. Pierwsza kwestia to ton apelu.

Jeśli pominęlibyśmy milczeniem jego tytuł i deklarację zawartą w pierwszym zdaniu, trudno byłoby się domyśleć, że tekst ten został napisany przez księży. W samej treści apelu trudno znaleźć stwierdzenia, które wskazywałyby na to, że piszą go osoby powołane do tego, by głosić Chrystusa „wszędzie, wszystkim i na wszystkie sposoby”. Zamiast tego możemy przeczytać wezwanie do „realizowania pozytywnych celów wyznaczonych przez Jezusa”. 25 maja 2006 r. w katedrze warszawskiej papież Benedykt XVI mówił do kapłanów: „Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego”. Słowa te są często przytaczane, gdy krytykuje się księży zaangażowanych politycznie. Podkreślają to również autorzy Apelu, którzy wzywają do tego, by „skończyć z używaniem religii do celów politycznych”.

Pełna zgoda, tyle że ich Apel również jest manifestem politycznym. Popełniają ten sam błąd, który wytykają innym, podczas gdy różnica tkwi jedynie w odmiennym programie politycznym.

    2. W tekście zabrakło również jednoznacznego opowiedzenia się za życiem nienarodzonych.

Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae” w bardzo wyraźny sposób mówi o stanowisku Kościoła w tej sprawie: „Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół” (62). Zamiast tego w Apelu możemy znaleźć wezwanie do „solidarnej opieki nad słabszymi, niepełnosprawnymi, samotnymi”. To wszystko jest ważne, natomiast Apel, choć został skierowany do nas w konkretnej społecznej sytuacji, w ogóle nie porusza kwestii spornej. Zamiast nauczania Kościoła na temat świętości życia dostajemy deklarację solidaryzującą się z postulatami protestujących. Można odnieść wrażenie, że skoro księża się z nimi solidaryzują, a nic nie mówią o aborcji, to zgadzają się również z tym postulatem demonstrantów. Dziwi brak odniesienia do nauczania Kościoła, który jasno stwierdza, że w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu” (Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja o przerywaniu ciąży, 18 listopada 1974).

    3. W apelu brakuje również odniesienia do tego, co dzieje się obecnie na ulicach.

Autorzy chcą „wyrazić stanowisko w kilku sprawach, które budzą gniew i bunt protestujących”. Jednak nie zwracają zupełnie uwagi na całość tego zjawiska. Zgadzając się z protestującymi w „kilku sprawach”, nawet nie zająknęli się o formie tych protestów. Od zwykłych księży można byłoby oczekiwać, że będą ze swoimi parafianami – nie tylko z tymi, którzy są na ulicach i profanują kościoły, ale też z tymi, którzy się w tych kościołach modlą. Troska duszpasterska powinna obejmować wszystkich. Zamiast tego zwykli parafianie, którzy często pozostają zagubieni w tej sytuacji, otrzymują Apel solidaryzujący się z demonstrantami. Papież Franciszek pisze w adhortacji „Christus vivit”: „Wielu ludzi młodych podlega naciskom ideologicznym, są wykorzystywani i używani jako «mięso armatnie» lub «oddziały szturmowe», by niszczyć, zastraszać czy wyśmiewać innych. Najgorsze jest to, że wielu z nich przekształciło się w indywidualistów, w osoby wrogie i nieufne wobec wszystkich, stając się w ten sposób łatwym łupem projektów dehumanizujących i destrukcyjnych, opracowanych przez ugrupowania polityczne lub potęgi gospodarcze” (73). Jeśli autorzy Apelu wzywają nas do zaprzestania „wspierania sił szowinistycznych i ksenofobicznych zaprzeczających uniwersalizmowi chrześcijaństwa”, można byłoby oczekiwać, że dostrzegają zagrożenia również ze strony innych sił zagrażających tożsamości chrześcijańskiej.

    4. Trudno zgodzić się z wezwaniem, aby „porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień”.

Od księży można byłoby oczekiwać większej znajomości katolickiej nauki społecznej. Oczywiście zadanie prawa cywilnego jest inne niż prawa moralnego, a zakres jego oddziaływania węższy. Jednak jest ono jednym z kluczowych elementów wychowywania również sumienia. Badania wskazują, że nawet ograniczenie możliwości przerywania ciąży w znacznym stopniu zmniejsza liczbę dokonywanych aborcji. Większość z sygnatariuszy tego Apelu zapewne zgodziłaby się z tą opinią, gdybyśmy zamiast o aborcji rozmawiali o mowie nienawiści. W zeszłym roku mogliśmy przeczytać w apelu „Lex Adamowicz”, popieranym przez te same środowiska, które teraz sygnują „Apel zwykłych księży”: „Prawa mają moc ograniczania zła. Uważamy za konieczne, wzorem innych krajów europejskich, przyjęcie ustawy zapobiegającej i penalizującej mowę nienawiści w przestrzeni publicznej”. Dziś na ulicach mamy do czynienia właśnie z mową nienawiści. Zamiast sprzeciwu, księża solidaryzują się z demonstrantami i wyrażają przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne nie mają żadnego wpływu na zmianę wrażliwości sumień.

Cezary Binkiewicz OP (Warszawa)
Michał Chaberek OP (Warszawa)
Andrzej Chlewicki OP (Jamna)
Grzegorz Doniec OP (Tarnobrzeg)
Jacek Dudka OP (Kijów)
Marek Grzelczak OP (Jarosław)
Cezary Jenta OP (Ustroń)
Wojciech Jezienicki OP (Wrocław)
Hieronim Kaczmarek OP (Gdańsk)
Dariusz Kantypowicz OP (Warszawa)
Grzegorz Kluz OP (Jamna)
Piotr Kołacz OP (Warszawa)
Marek Krysztopik OP (Warszawa)
Jarosław Kupczak OP (Kraków)
Norbert Lis OP (Poznań)
Maciej Niedzielski OP (Praga)
Jacek Norkowski OP (Gidle)
Krzysztof Parol OP (Małe Ciche)
Arnold Pawlina OP (Fryburg)
Paweł Pobuta OP (Tarnobrzeg)
Jacek Salij OP (Warszawa)
Tomasz Samulnik OP (Kraków)
Wojciech Surówka OP (Lednica)
Michał Śliż OP (Poznań)
Karol Wielgosz OP (Tarnobrzeg)

 

za: https://www.niedziela.pl/

 

 

Komentarz w temacie:

 

"Paradoksy historii. W laickiej Francji rząd nie tylko wzywa do ochrony kościołów, ale je realnie chroni. Nie mogę na razie znaleźć artykułów oskarżających o związki francuskiego rządu z Kościołem, podpalanie narodu, ani nawet apeli księży i biskupów francuskich, że żadnej ochrony nie potrzebują...

ks. Wojciech Węgrzyniak, fb 1-11-2020

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

Sł. Boży ks. Kard. Stefan Wyszyński

 

Pray for peace!

 

Kromka Słowa!

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Bądź za życiem!

 
Parafia św. Mikołaja w Grójcu

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 46 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
6931633

 Copyright © 2020 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].