Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Liturgiczny rubrycyzm czy posłuszeństwo prawu?

Na wstępie napiszę, że przemyślenia w tej kwestii nadal próbuję ponazywać. I choć wpierw myślałem, aby szerzej spojrzeć na zjawisko relacji rubryki liturgicznej do praktyki, to jednak kilka wpisów blogowych postanowiłem oddać na zwyczajne głośne myślenie. Wynika to z tego, że miałem ostatnio kilka rozmów dotyczących tego, co jest w przepisach liturgicznych (szczególnie dotyczyło to zmian postaw) a jak to wygląda w praktyce. Można się ze mną nie zgadzać. Chcę sobie to ponazywać.

 

Rozmowy miały miejsce w szeroko rozumianym środowisku Ruchu Światło-Życie. Jest to ruch biblijno-liturgiczny, który ma bezsporny udział w odnowie liturgicznej. Przede wszystkim za sprawą ks. Franciszka Blachnickiego i ks. Wojciecha Danielskiego. Z tej racji Ruch widzi w liturgii swoją szczególną posługę w myśl siódmego Drogowskazu Nowego Człowieka. Jednak ludzie pozostają ludźmi i źle, kiedy wszystkiemu co czyni Ruch i ludzie Ruchu, przypisuje się wymiar nieomylności (lepszości) i wzorcowości.

Bo jeśli ktoś mówi "taka praktyka to niezrozumienie tego czym jest to a to" toczy nie oznacza to tego samego co zasugerować, że osoba (przepis) nie rozumie czegoś, jest w błędzie. I tu dochodzimy do pierwszego sedna dubium. Bo a co jeśli tym "kimś" jest np. episkopat (czy jakaś jego komisja), a tymi rozumniejszymi członkowie Ruchu? Czy to uprawnia do powiedzenia "przepis jest głupi, nie będę posłuszny, zrobię po swojemu, ja wiem lepiej"? Otóż nie! W seminarium jasno uczono mnie, że jeśli prawo jest słuszne (czyli nie namawia do grzechu), to mamy mu być posłuszni, a jeśli się z nim nie zgadzamy, mamy dążyć do jego zmiany,  a nie wprowadzać anarchię. Wątek rozwinę w nowym wpisie. 

Niestety czasem wchodzimy w liturgiczno-terrorystyczne myślenie wymieszane z faryzeizmem. Tj. "ja wiem lepiej a co co nie wiedzą są niedouczeni, tępi, przeklęci ...". Mówi sobie" przecież ja mam taaaaaakie doświadczenie, jestem w diakonii liturgicznej, byłem na oazach .... znałem ks. Blachnickiego, albo tego kto znał ks. Blachnickiego :)" ...

Obrazem tej sytuacji jest wydarzenie, które zapamiętałem. Otóż kiedyś Ruch bardzo podkreślał, że kiedy okadza się kapłana to wstaje prezbiterium, a lud wstaje dopiero na okadzenie ludu. Jak to wyglądało w pewnej parafii w wykonaniu oazowiczów. Ministrant okadzał kapłana, wstawali będący w prezbiterium oraz odruchowo (pewnie tak należy to postrzegać) wszyscy na kościele, poza "oświeconymi" oazowiczami, którzy siedzieli w pierwszej ławce i wstawali dopiero na okadzenie ludu. Wg mnie odbiór tego gestu był jednoznaczny - ostentacyzm i wyrażona w praktyce  (może nie uświadomiona) pogarda (wyniosłość) dla nieoazowiczów. Myślenie "my wiemy lepiej, nas pouczone, więc klękajcie narody" ... Dziś przeżywanie tego momentu liturgii zmieniło się. Dziś lud wstaje jak okadzany jest kapłan - bo przecież nie bojkotujemy tej obecności Chrystusa w celebransie, a tak w praktyce wybrzmiewała tamta dawna oazowa praktyka.

Seminarium niestety - jak na to patrzę - nie daje odnowy liturgicznej - pozwala na to, aby zwyczaje przyniesione do seminarium (np. oazowe) miały się dobrze. Tak jakby myślano "zrobi się samo". Podobnie było z tym wstawaniem na okadzenie. Chyba do 2 roku seminarium tak samo postępowano, aż do pewnego zgrzytu w katedrze, kiedy jeden z prałatów obruszył się, że klerycy nie wstali na okadzenie Kardynała (po latach myślę, że prałat wyczucie miał dobre). Tu postawię kropkę, bo to akurat nie jest wprost powiedziane w rubrykach. Może to szczegół liturgiczny - nie będę się spierał - ale pokazał sposób myślenia. Większy kłopot jest z takimi postawami i praktykami, które rubryki czy dokumenty liturgiczne określają wyraźnie i jednoznacznie, a my robimy inaczej - na przekór - np. spór o postawę w trakcie procesji komunijnej. Ale o tym też w innej notce :)

Nie jestem wytytułowanym :) :) :) księdzem - ani liturgistą, ani biblistą, ani dogmatykiem - nie mam prof. dr hab-ów przed imieniem. Więc łatwo mi zarzucić - "nie znasz się". Ale mam nadzieję, że wolno mi pytać "dlaczego?" i pytać się o logiczne konsekwencje dla codziennej praktyki. Poza tym - proszę mnie z to nie palić na stosie - jak czytam czasem referaty, to naprawdę coraz częściej nie mam szacunku do tytułów. Może dlatego nie chciałem kontynuować moich studiów. Ale o tym też i innej notce.

Tyle - notka rozbiegowa do myślenia - w miarę wolnego czasu będę dopisywał inne przemyślenia.  

 

 

c.d.n

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Pray for peace!

 

Podziel się kromką Słowa!

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Kompendium KATECHIZMU KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Bądź za życiem!

Biblia

Dowiedz się! Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ?

 

stat4u

Odwiedza nas 106 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
2921458
        Copyright © 2015 Jezus jest Panem!. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net bez zgody właściciela witryny.
Aby
wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [
->].
Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju;  strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane.
Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :)