Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Badziewna alternatywna alternatywa

Notka może mało polemiczna, może trochę emocjonalna. Takie księdzo-tomkowe przemyślenie oazowe. Nie tak dawno dzieliłem się pewną wizualizacją chrześcijańskiego świadectwa, a mianowicie serduszkami "Być widocznym uczniem Jezusa!". Chciałbym też nawiązać do starego postu na temat świadectwa bycia oazowiczem "Foska czyli znak przynależności i wyraz świadectwa". Jak zwykle w środowisku adresatów - czyli oazowiczów - podniosło się larum o zamach na dobry smak, styl. Zresztą - jak to często ma miejsce - "allleeeee po co?" jest idealną puentą dla jakichkolwiek gadżetów ewangelizacyjnych. To teraz spróbujmy wykreować alternatywne myślenie.

Powód takich "gadżetów" czy innych znaków zewnętrznych może być rozumiany wielorako. Ktoś powie "ostentacyjna pycha, wywyższanie się nad innych"; ktoś inny "świetny pomysł". Ja wtedy zadaję pytanie, czy to, do czego zaprasza noszenie w widocznym miejscu foski czy np. serduszka lub naszywki, realizuję na co dzień w sposób jednoznaczny i widoczny. Bo faktycznie, może ja sam nie potrzebuję takich zewnętrznych emblematów. Jednak warto zadawać sobie pytanie "czy może inni ich potrzebują". Może to jest bardziej zasadne.

Główna myśl w odblaskach jest właśnie taka, ja chcę aby inny mnie zobaczył. Idący ciemną ulicą człowiek nie tylko nosi odblask, aby samemu być bezpieczniejszym, ale chce, aby go kierowca zobaczył. To jest wyraz miłości do kierującego. Podobnie duchowe rozumienie serduszek czy naszywek.  Bo przecież motywem ich noszenia jest to, aby ktoś nas poprosił o modlitwę, aby zagadał o powód noszenia takiego znaczka, żeby mu powiedzieć o Jezusie. Nikt, bez wyraźnego powodu, nie zada takiego pytania (chyba, że takim powodem będzie np. modlitwa na różańcu, ale raczej też ludzi to ignorują). Bo jeśli mówię tylko "ja, mi, ..." a nie zastanawiam się nad bliźnim, to chyba nadal patrzę na moje świadectwo z dość istotną domieszką pychy. Bycie chrześcijaninem jest jednoznaczne z byciem świadkiem.

Niektórzy z tych samych powodów nigdy na swojej fb tablicy nie umieszczą czegokolwiek, co jednoznacznie byłoby zaczepką ewangelizacyjną. To może taka podświadoma obrona przed zaszufladkowaniem, że niby nie należymy do jakiś religijnych fundamentalistów. Pasjami się dzielimy, swoimi poglądami - ale wiarą - no właśnie - gdzieś zawsze pojawia się to "ale, bez przesady". I tak sobie pomyślałem - w czym ta przesada - w pysze można przesadzić ale w miłości, raczej nie. Jeśli więc coś robię dlatego, że miłość Chrystusa mnie przynagla - to tutaj jak najbardziej "przesadzajmy". 

 

Serduszka

 

Oczywiście nie upieram się co do formy (choć odnoszę się do serduszek), bo każdy ma swój własny styl, w którym się wypowiada. Mój jest taki. Zaproponowałem odblaskowe serduszka, aby przekazać pewien obraz. Ktoś (oazowicze) powiedział, że takie serduszko kojarzy mu się z "paskudnym walentynkowym kiczem", że "nie jest to coś subtelnego i z klasą, co każdy chciałby mieć", że "nie jest to dobre dla młodzieży ani dla dorosłych" no i oczywiście, że "jest badziewiem, tzn. jest bezgustowne" i zapewne "takie zdanie nie jest odosobnione". Wedle przysłowia "jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził". Można się przyzwyczaić do tego, że zawsze ktoś będzie miał coś przeciw - szczególnie jak jego "ja czy mi" urasta do wyroczni prawdy, to jednak dobór sformułowań wykluczających i stygmatyzujących odbiera ochotę do przekonywania do swoich racji. Wcale nie dziwi mnie to, że pod ostrzałem takiej argumentacji gotowy jest odznaczyć swojego wcześniejszego lajka pod postem, bo jednostka myśląca jak statystyczna większość przecież się nie myli. Smuci też to, że głos taki wypływa od osób, które nie były uczestnikami kerygmatycznego ORAE (choć są animatorami) i na takie rekolekcje raczej się nie wybiorą (co widać po zgłoszeniach aktywnych animatorów na takie rekolekcje). Z drugiej nowy program ORAE Ist czy IIst, którego nie jestem zwolennikiem i nie chcę go stosować (wyjaśnień udzielam na priv), zupełnie nie daje narzędzi czy pomysłów na przełamanie takiej postawy.

Kiedyś - na Dniu Wspólnoty w Chrzest Pański w 2009 roku - rozdawaliśmy naklejki, też czerwone serce z imieniem Jezus. Pomysł prosty - zachęta do świadectwa o tym, kto dla mnie jest ważny. Każdy dostał dwie - jedną dla siebie, druga aby komuś dać i powiedzieć swoje świadectwo. Można ją było sobie nakleić na ubranie i nosić (ja tak zrobiłem). Oj jakie wtedy było święte oburzenie oazowiczów - jak ktoś śmiał w dzień kiedy WOŚP zbiera na swoje cele dokonać takiej bezczelnej prowokacji. Ile żalu, że podszywamy się pod takie dobre dzieło. Ale - przynajmniej ja nic o tym nie wiem - nie pochwalił się jak to dał komuś serduszka i opowiedział o radości wiary. Ech - tak sobie myślę, że czasem oazowicze jednak woleliby się nie wychylać. I zamiast np. swoim świadectwem choć trochę pokazać, że żyjemy inna rzeczywistością, na siłę staramy się udowodnić, że jesteśmy z tego świata. może tu należy szukać kryzysu ewangelizacyjnego naszych wspólnot. Nie wierzymy, że jeśli ktoś coś straci dla Jezusa, to zyska.

Nie przekona się nieprzekonanego. Jeśli ktoś jest nieprzekonany do takiej ewangelizacji (świadectwa) nie zachęcą go gadżety. Nie będzie szukał okazji do ewangelizacji, raczej wmówi sobie, że to okazja ma znaleźć jego. Dla mnie ważne było, żeby był to odblask i tyle - inny materiał (gustowniejszy) nie wchodził w grę. Teoretycznie można by zamiast serca stworzyć np. rybkę, ale pewnie i to, nie znalazłoby zwolenników. Jak komuś serce kojarzy się już wyłącznie z walentynkowym kiczem - trudno, nie potrafię tego zmienić. Mi kojarzy się z sercem Jezusa. Może dlatego, że urodziłem się zanim walentynki stały się modne, a na czerwcowe i pierwsze piątki chodziłem bez przymusu zewnętrznego. Nic - język kultury.  Ja nie widzę problemu w przypięciu takiego serduszka do mojego polaru, no ale w świetle powyższych opinii, brak mi subtelności i klasy a co najmniej stylu - taki tandetny i kiczowaty ksiądz. Ale po takiej ilości negatywnych komentarzy - cóż, chyba czas dać sobie na luz i zwyczajnie zmienić ruch na jakiś mniej narzekający i mniej przeintelektualizowany (mniej ęł, ął). Jak to się mówi, strząsamy pył z sandałów i do domu. Pytam retorycznie. Klimat.

Wiec uwaga! Mimo, że to serduszko to obiektywnie bezguście, badziew, kicz, brak klasy, ... jeszcze wypadałoby dodać chała, szajs, dno, wiocha, porażka, ... to ja oświadczam - mam zamiar je nosić*. Już kiedyś przyklejono mi łatkę "gadżeciarz" może być więc i "badziewiarz". Niech przez taki badziew Duch Święty działa.

Problem jednak pozostaje. Czy dopuszczam do siebie myślenie, że mogę innych prowokować do rozmowy o Jezusie? Bo taką ewangelizacyjną zaczepką może przecież być również koszulka ewangelizacyjna np. z napisem stylizowanym na markę motocyklu. I nie dlatego noszona, że jest cool albo trendy ale że chcę być przysłowiowym kijem w mrowisko. Może to być jakiś brelok kupiony w sklepie z dewocjonaliami. Zwykły i tandetny - ale przypięty do kluczy. Może to być udział w jakiejś innej akcji np. "nie wstydzę się Jezusa". Może to być sylikonowa opaska z napisem "WWJD" czy "I am second" lub "Jezus jest Panem". Może sylikonowy różaniec albo jakiś różaniec na nadgarstek. Może to być metalowy znaczek wpięty w koszulę. Może ewangelizacyjna przystankowa bluza "Zapytaj mnie dlaczego jestem chrześcijaninem". Niedawno na facebook-u moderator łomżyński zaprezentował różnokolorowe odblaskowe opaski ewangelizacyjne na nadgarstek ze znaczkiem Ruchu i napisem "Jezus światłością" (zresztą bardziej entuzjastycznie przyjęte i fajniejsze niż te, co można kupić w sklepie na Miodowej). My swego czasu zrobiliśmy odblaskowe kamizelki (oj ile wtedy było fochów na kicz i brak dobrego smaku). Pomysłów jest wiele, ale chyba lepszy pomysł niedoskonały, niż żaden. Ale samo "nie bo nie" to czasem - według mnie - za mało.

 

 

 

Nie ma co gdybać. Wiele z powyższych pomysłów jest w oczach inteligenckich (lub myślących, że takimi są) badziewne. Mimo to, ja je noszę. Czy chcę być ślepo naśladowany, albo z tego powodu wychwalany lub wytykany palcami? "Nie". Czy chcę wszystkich przekonać do moich pomysłów? "Nie", chcę się tylko nimi podzielić. Nie chodzi tu o wartościowanie "my lepsi" - "oni gorsi" - broń Boże - chodzi o to, czy widzę potrzebę wyraźnego świadectwa o swoim chrześcijaństwie - a jeśli "tak" to jak je realizuję i manifestuję. Wszystko w miłości i z miłości (bo mogę się czuć lepszym od innych, że noszę "gadżety", ale mogę się czuć lepszym od innych, że ich nie nosze i z wyniosłością patrzeć z góry na to bezguście pod nosem mówiąc "panie hrabio, afeeee"). Chodzi o takie przeświadczenie, że jeśli my umilkniemy, to zaczną wołać w naszym zastępstwie kamienie. Ktoś powie "ale czy od tego zależy zbawienie" - no cóż - nie zależy. To zupełnie nie ten kaliber, nie ten poziom rozmowy. Gadżet nie jest zamiast czegoś, ale jest obrazem czegoś głębszego. To jak znak w liturgii - niesie treść jeśli jest w poprawnym kontekście i poprawnie obrazuje jakąś treść. Życie duchowe człowieka może albo ten znak ubogacić, albo mu zaprzeczyć. Nic ponad to. Alternatywa, o której piszę, to nie jest zatem "nosić czy nie nosić" ale "świadczyć czy nie świadczyć" - gadżet jest tylko zewnętrznym znakiem mojej gotowości i otwartości.

Proszę więc mnie nie naśladować - mamy naśladować Jezusa. Ale proszę pozwolić mi być sobą, nawet jeśli będę sobą nie w Ruchu Światło-Życie lub nie postępując  jak sformatowany oazowicz.

 

* Aż się chce dołączyć piosenkę Fasolek "Mam fryzurę na cebulę", ale niestety na yt nie ma normalnego teledysku :)

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Kromka Słowa!

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 77 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5691351

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].