Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Przyjaciel

"Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu". (Mt 8,3)

Nie tak dawno kupiłem sobie ikonę "Jezusa z przyjacielem" - wyobrażenie często obecne we wspólnocie "Przyjaciele Oblubieńca". To dość ciekawy obraz tego, kim jest święty - szczególnie w kontekście ostatnich kanonizacji.  Ciekawe jest widzieć świętość jako owoc decyzji przyjęcia przyjaźni, jaką proponuje Jezus. Kiedy Jezus mówi do uczniów, że nie są sługami ale przyjaciółmi, mówi to w kontekście ostatniej wieczerzy i co najważniejsze, łączy z nowym przykazaniem, aby się miłowali tak jak on ich umiłował. Ta przyjaźń nie jest więc kumplostwem z Jezusem, ale wyraża się w tym, co jest sensem chrześcijaństwa - w miłości agape. Bliskość Pana, pomaga nam taką miłość wcielać w naszą codzienność - a to jest droga stawania się świętym. Stąd warto z Jezusem rozmawiać, spotykać się, pogłębiać relację - tak, aby ta przyjaźń nie była jednostronna, nie była powierzchowna. Jezus przyjaciel - to ten, kto jest blisko, na wyciągnięcie ręki. Tak jakby kładąc na moim ramieniu swoją rękę mówił: "Damy radę". Ta Ewangelia, którą proponuje, jest właśnie darem dającym wolność i siłę. Świętość w codzienności - przyjaźń z Przyjacielem.

"Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary?". (Mt 14,31)

Jeśli szukasz źródła idź pod prąd.

Wczoraj w strugach deszczu uczestniczyłem w czuwaniu modlitewnym na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Było to piękne doświadczenie modlącej się wspólnoty - zgromadzonej, aby oświadczyć mocy Jezusa. Ludzi było ile było. Trochę szkoda, że było to spotkanie delegacji ruchów a nie całych wspólnot (choć w Wieczerniku też była obecna mała grupka uczniów). Wielu pewnie pomyślało" "ejjj taka pogoda - nie chce mi się". Inni może mają już uczulenie na wszelkie "spędy" ku czci Jana Pawła II. Mi to spotkanie uświadomiło coś bardzo ważnego. Chodzi o to, czym jest Kościół - to znaczy, że jest wspólnotą zwołaną aby być razem i się modlić. Wspólnoty, która ma być znakiem - skupioną na osobie Jezusa Pana Zmartwychwstałego. To zwołanie nie dotyczy tylko słodkich i super warunków - ma kosztować. Czasem okolicznościami zewnętrznymi usprawiedliwiamy kolejne tracone przez nas okazje doświadczenia mocy wspólnoty. Jeśli wiara jest dla nas ważna, nie zatrzymają nas warunki atmosferyczne. Tak przecież też bywało na spotkaniach z papieżem - nieprzespana noc, czasem przejmujące zimno i deszcz, czasem upał. Jednak decyzja oddania tego czasu Panu przynosiła konkretne owoce.

Oczy otwarte na smutek dziecka.

Plac Piłsudskiego. Trwają przygotowania do koncertu dedykowanemu bł. Janowi Pawłowi II. Na skraju placu stoli mama z wózkiem i z może 3-4 letnią dziewczynka. Dziewczynka radośnie bawi się balonikiem, który pewnie nie tak dawno dostała. W zabawie postanowiła na baloniku usiąść. Nie trudno się domyśleć, że prawa fizyki (dokładnie dynamika gazów) w tym przypadku pozostaną nieugięte. Balonik z wielkim hukiem rozprysnął się na strzępy. Dziecko pacnęło na ziemię. Troszkę oszołomione i zaskoczone uświadomiło sobie stratę - nie ma balonika - i zaczęło płakać.

Stacje budzące nadzieję!

Warszawiacy zapewne dobrze znają zwyczaj wielkosobotniego odwiedzania kościołów na Trakcie Królewskim. Powodem są oczywiście dekoracje zwane potocznie "Grobami Pańskimi". Niektórzy traktują to jako okazję na ciekawe spędzenie czasu. Inni zobaczenia "cóż tam oni w tym roku ciekawego wymyślili". Jeszcze inni - i mam nadzieję, że tych jest większość - odbierają to jako wydarzenie religijne - swoistą pielgrzymkę, gdzie poszczególne kościoły są stacjami do modlitwy i refleksji. Przyznam się, że od kilku lat udaje mi się "wyskoczyć" na takie dwie godziny pielgrzymowania (wbrew obiegowym opiniom ksiądz też chce przeżyć duchowo czas Triduum).

Tak więc pozwólcie, że podzielę się kilkoma moimi przemyśleniami i obserwacjami.

Zmartwychwstanie :) Zmartwychwstał! Zmartwychwstanę? Zmartwychwstaniemy!

"Zło nie zwycięży, to nie ono będzie miało ostatnie słowo, ale miłość, miłosierdzie i przebaczenie. Wczoraj byłem ukrzyżowany z Chrystusem a dziś jestem uwielbiony wraz z Nim".

pp. Franciszek (18.04.2014)

 

Perspektywa pod rozwagę :) i życzenia na Wielkanoc 2014. Niech "Alleluja" (Chwalmy Pana!) zabrzmi dziś na naszych ustach i zagości w naszych sercach. Niech źródłem tej radości będzie spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem Życia i Dawcą Pokoju - Źródłem Miłosierdzia. Życzę w sercu i na ustach "Alleluja" w każdym doświadczeniu. Najlepszego wszystkim.

 

Z wdzięcznością za odwiedziny na mojej stronie -

z najlepszymi życzeniami i modlitwą  -
xtm

Zwycięski krzyż.

W krzyżu Jezusa zobaczyć Miłość - to wyzwanie Liturgii Męki Pańskiej. Nikt nie ma większej miłości od tej Jezusowej z Krzyża. Jeśli tak jest i jeśli szukam tej największej miłości, to stanięcie pod krzyżem i ucałowanie go, jest szkołą miłości. Ucałowanie Jezusowego Krzyża jest też aktem przyjęcia swojego krzyża a to już jest trudniejsze. Trzeba się tego wciąż na nowo uczyć.

Ale bycie uczniem Pana nie może być połączone z ucieczką od krzyża - zarówno Jezusowego jak i własnego. Nie bez znaczenia jest więc gest jakim jest uklęknięcie przed krzyżem. Warto też indywidualnie przemedytować tegoroczny tekst papieskiej Drogi Krzyżowej z Koloseum: " Droga Krzyżowa w Koloseum 2014".

Dzisiejsza liturgia kończy się przy grobie, ale dzięki Jezusowi, jest to znak nadziei. Nadziei na to, że śmierć nie ma ostatniego słowa i choć odszedł Pasterz, który oddał życie za owce, to jest On zmartwychwstaniem i życiem. Dlatego welon na monstrancji jest przeźroczysty, aby widzieć Jezusa i myśląc o przemijaniu nie stracić z oczu wieczności.

Paschalne smuteczki liturgiczne

Liturgia Triduum Paschalnego jest piękna i bardzo głęboka - nieustannie mnie zachwyca. Wymaga ona zaangażowania, myślenia i rozkochanego w Jezusie serca. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dobrze przeżyte Triduum to mocna inwestycja w przeżywane liturgie coniedzielne - jakie Triduum taki cały rok. Nie mogę się więc doczekać tej niebieskiej liturgii - tamta będzie idealna. Tu na ziemi robimy co się da, ale czasem jest jak jest. Zdarza się jednak, że uczestnicząc w różnych liturgiach, złapie człowieka jakiś smuteczek czy liturgiczna melancholijka. Chodzi oczywiście o błędy liturgiczne. Czasem jest to efekt niewiedzy lub złych wzorców, czasem lenistwa, czasem dobrej woli połączonej z domieszką ignorancji. Nie zwalnia nas to jednak z troski o piękno liturgii - nie tylko zewnętrzne, estetyczne, zgodne z przepisami - ale o piękno spotkania z Bogiem i zachwyt Nim.

Sługa nieużyteczny bo źle używany?

Msza Wieczerzy Pańskiej nie tylko przynosi radość z faktu, że mogę zachwycić się obecnością Jezusa w Najświętszym Sakramencie i Jego miłością. Jest to również ten wyjątkowy dzień, kiedy radość sprawia fakt, że ktoś o mnie pamięta w modlitwie i sprawia radość życzeniami. Nie każdy przecież musi znać moją datę urodzin czy imienin, tak żeby przesłać życzenia. Sam w tej przestrzeni mam wiele zaniedbań (w tym dziurawą pamięć). Nie każdy też zna czy pamięta o mojej dacie święceń. Ale naprawdę miło jest jak ktoś docenia to, że mimo wszystko jestem tym księdzem i w dodatku chce mi dobrze życzyć. Ten dzień uzmysławia, że nie wystarczą moje "chcenia", aby chciało się więcej, pomagają wyrazy życzliwości.

męka + śmierć + zmartwychwstanie = Triduum Paschalne

Jakoś niestety utarło się, że świętowanie Wielkanocy zaczyna się w Niedzielę Zmartwychwstania i to jeszcze od procesji rezurekcyjnej. Dlatego niestety Wielki Piątek i Wielka Sobota przez wielu traktowana jest jako czas przygotowania do świąt (tak też postrzegane jest błogosławieństwo święconek). A tu właśnie czas Świętego Triduum jest tym Świętem nad świętami do którego się przygotowujemy. No bo jak świętować wybawienie od konieczności śmierci, jeśli sam prawdy o wyzwoleniu nie przeżyłem. Aby życzyć "radosnego Alleluja" trzeba mieć powód do radości. Nie wystarczy przyjść ze święconką, bo to co w niej przynosimy jest symbolem tego, co ma stać się naszym udziałem w czasie liturgii.

Dobry Pasterz jest moim przyjacielem!

Kiedy mój znajomy ksiądz poprosił mnie, abym w jego parafii poprowadził rekolekcje dla dzieci, bo coś się wydarzyło i są w kropce i nie mają kogo poprosić, zgodziłem się. Jednak zaraz przyszła myśl: "Co można powiedzieć dzieciom na rekolekcjach?". Zacząłem zastanawiać się, co jest dla mnie ważne w moim patrzeniu na Jezusa, a czym chciałbym się podzielić z dziećmi. Jakoś tak przyszedł mi na myśl obraz Jezusa - Dobrego Pasterza - szczególnie, że oddaje On swoje życie, abym ja mógł żyć. Ale nagle uświadomiłem sobie, że ten Dobry Pasterz powiedział, że nazywa nas swoimi przyjaciółmi.

Dlaczego więc nie można połączyć tych dwóch obrazów i spojrzeć na Jezusa Pasterza, ale i Przyjaciela. Dobrałem czytania - skorzystałem z chrystologicznych formularzy uroczystości. Postanowiłem wykorzystać, jako podsumowania nauk poszczególnych dni, konkretne ikony Jezusa Przyjaciela, Dobrego Pasterza, Pantokratora i wreszcie Ikonę Maryi przytulającej się do Jezusa [ikona Przyjaciela towarzyszyła każdego dnia rekolekcyjnego, a druga pojawiała się na koniec homilii, jako puenta]. W poszczególnych naukach starałem się wykorzystać jak najwięcej obrazów, aby praktycznie pokazać, co to znaczy, że jesteśmy przez Jezusa kochani.

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 77 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5601640

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].