Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

2 sierpnia - odpust Matki Bożej Anielskiej - moje 35 urodziny

U stóp Asyżu wznosi się bazylika Matki Bożej Anielskiej, wybudowana w XVI wieku. W samym centrum tej renesansowej świątyni znajduje się skromny kościółek benedyktyński z IX wieku, zwany Porcjunkulą. W 1216 roku św. Franciszkowi objawił się Pan Jezus, obiecując zakonnikowi odpust zupełny dla wszystkich, którzy po spowiedzi i przyjęciu Komunii świętej odwiedzą kapliczkę.

Paweł VI swoją konstytucją apostolską Indulgentiarium Doctrina z 1967 roku - odwołując się do poprzednich papieży - potwierdził, że każdy, kto w dniu 2 sierpnia nawiedzi swój kościół parafialny, spełniając zwykłe warunki (pobożne nawiedzenie kościoła, odmówienie w nim Modlitwy Pańskiej i wyznania wiary oraz sakramentalna spowiedź i Komunia św. wraz z modlitwą w intencjach papieża - nie za papieża, ale w intencjach, w których on się modli; ponadto wykluczone przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu), zyskuje odpust zupełny.

Tak więc chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości. 2 sierpnia można zyskać odpust zupełny nie z racji moich urodzin, ale przez nawiedzenie kościoła. :P

Więcej można dowiedzieć się na stronie brewiarz.pl: "2 sierpnia - Najświętsza Maryja Panna, Królowa Aniołów. Odpust Porcjunkuli" oraz na mojej starej stronie: [ Jak powstał Odpust Porcjunkuli? (1909) ] oraz [ Gdzie może być zyskany odpust Porcjunkuli? (1909) ] lub w opracowaniach jak np. " o. Augustyn Chwałek OFMCap - Odpust Porcjunkuli".

Odnowa = "od-nowa"

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
(Ps 51,12)


Odnowić - przywrócić do stanu wyjściowego - takie nasuwa się nam pierwsze skojarzenie z tym słowem. Kiedy odnawiamy budynki, to  z zasady chcemy, żeby wyglądał jakby dopiero co oddane do użytku. Towarzyszą temu takie miłe słowa jak: odbudowa, rewitalizacja, lifting, modernizacja, ... Odnawia się to, co się albo pobrudziło czy podniszczyło, albo straciło swoje wyjściowe piękno i obecnie straszy.

A jak rozumieć duchowo "odnowienie" (Rz 12,2), skoro nie chcemy, aby nasze życie duchowe było ruiną? Poza tym, człowiek nie  jest jak budynek, który można ot tak sobie naprawić. Zawsze będzie nosicielem swojej historii życia. Co więc mamy odnawiać? Myślę, że pomaga polskie słowo, które sugeruje, że coś jest robione "od nowa" - czyli "od początku". Zatrzymam się przy tym skojarzeniu, nie wchodząc w etymologie słów i znaczeń. Chodzi o odnowę wnętrza. Dla mnie to sugestia, aby zacząć wszystko od Boga i z Bogiem.

Niedzielna Msza śwęta.

"Wiara każdego człowieka ma chwile światła, ale także ciemności. Jeśli chcesz chodzić zawsze w świetle, pozwól prowadzić się Bożemu Słowu. Everyone's life of faith has times of light, but also times of darkness. If you want to walk in the light, let the word of God be your guide" - pp. Benedykt XVI, Twitter 19.12.2012.

Jak ważna jest niedziela dla katolika, jako bezpośrednie odniesienie do Jezusowego zmartwychwstania, nie trzeba chyba przekonywać. Hmmm, czy na pewno nie trzeba?

Polecam ciekawy głos pod rozwagę: "Franciszek Kucharczak (GN 29/2014) - Kto tu komu robi łaskę". A jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to warto sięgnąć do listu Jana Pawła II o Dies Domini świętowaniu niedzieli. Nie jest bez znaczenia to, czym (kim) się karmimy - czy "światem" i jego pożądliwościami, czy Bogiem i Jego Słowem. Wraca tu pytanie o to co najważniejsze. Jezus nie pyta Piotra "Czy spełniasz obowiązki?" ale "Czy kochasz mnie więcej?". Czy ktoś, kto w swoim postępowaniu pokazuje, że Eucharystia nie jest źródłem jego życia, odpowie "Panie, ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cię kocham!".

xFB: Dojrzałość chrześcijańska

Dobre czy złe kazanie? A moze homilia?

Napiszę może coś niepopularnego. I wcale nie dlatego, że w pakiecie mam wpisane mówienie kazań czy homilii. Strasznie mnie smuci, a czasem irytuje, notoryczne biadolenie nad jakością kazań czy homilii. A z drugiej strony takie na siłę uatrakcyjnianie homilii, takie gwiazdorstwo bliskie kultowi jednostki.

Ostatnio znowu taki tekst pojawił się na deonie (a śledząc tagi, można wychwycić więcej głosów). Jaśnie oświecone środowiska inteligencji katolickiej co rusz podnoszą temat "słabych kazań", ale w taki zabarwieniu, żeby pokazać w negatywnym świetle posługę głoszących, akceptując wyłącznie jednostki "wybitne" (często przez te środowiska lansowane). Takie lamentowanie i narzekanie bez słowa budującego. Czy czasem nie za bardzo, w miejscu przeznaczonym dla Bożego działania, zatrzymujemy się wyłącznie nad człowiekiem, a zupełnie zapominamy o roli Boga w tym wszystkim?  Swego czasu zacząłem się nad tym zastanawiać, pytając się o moje własne kazania. Zadając sobie jednocześnie pytanie "co to znaczy, że kazanie jest dobre czy złe"? Czy zależy od mówiącego (jego umiejętności, wykształcenia, ...) czy od słuchacza (jego oporu, zatwardziałości, pychy)? Wydaje mi się, że obie strony - i mówiący i słuchający - zaproszone są do pokory. Jak mawiał bp. Dajczak "nie bądźmy tacy ważni". To Bóg jest tu najważniejszy. 

Akumulatory czy prąd stały?

Wakacje to dla wielu osób okazja do odpoczynku, wyjazdów, rekolekcji, ... czyli potocznego ładowania duchowych akumulatorów. Dla wielu, ale nie dla wszystkich. I tu zagwostka. Czy nie lepiej na stałe być podłączonym do zasilania, czy działać jak akumulator? A co jeśli prąd z racji bezpieczeństwa został odcięty? Tak się tylko zastanawiam. Bo jak słabuje akumulator to prostownikiem można go trochę podładować, ale zawsze to jest rozwiązanie tymczasowe. Zwyczajnie wtedy wymienia się akumulator na nowy i to najlepiej lepszy model. A może trzeba się w tym powiedzeniu unowocześnić i mówić o ładowaniu ogniw, baterii jonowo-litowych ... Hmm ... A jak człowiek słabuje duchowo, to prostować go, doładować, coś wymienić? A co jeśli na dodatek okoliczności zewnętrzne dobijają: kłamstwo, afera, próba przekwalifikowania lekarzy w katów, język z ulicy, mowa zjadliwa, słowa trujące, głupota i #@*&^5#@!!! pewnych ugrupowań pobierających publiczne uposażenie, pseudo mędrców i kulawych intelektualistów ... Czas kończyć myśli abstrakcyjne, bo blisko już do absurdalnych.  A teraz prędko, zanim dojdzie do nas, że to bez sensu. Czas na puentę.

Pomysł na dziś, pomysł na już: ... święć się IMIĘ Twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja ...

Burza na jeziorze

Jest taka piosenka: "Gdy na morzu, wielka burza, Jezus ze mną w łodzi jest". Rzadko komentuję na stronie Ewangelię z dnia powszedniego (Mt 8,23-27), ale dzisiejsza jest szczególnie inspirująca do przemyśleń. Nawet nie dla tego, że pierwsza w lipcu, ale dlatego, że dotyka bardzo istotnej przestrzeni w wierze, tj. zaufania w moc Boga i odpowiedzi na to, kim dla nas jest Jezus. Dla mnie ważne jest to, że Jezus nie mówi: "to wasz problem, radźcie sobie sami", ale obudzony słowami "ratuj nas" działa, nie warunkując tego mała wiarą uczniów. Prawie każdego dnia mogę znaleźć w swoim życiu takie wydarzenia, do których pasują słowa "Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?". Dobrze, że nad wszystkim Jezus ma władzę, a wszelkie wichry i burze są mu posłuszne. Nie traktujmy Jezusa jako zbyteczny balast naszych łodzi, On jest nam potrzebny, abyśmy nie zginęli. Bo jest pokusa zapomnieć o Nim kiedy czujemy się bezpiecznie. Ale z osobą, którą się kocha, chce się być, niezależnie od okoliczności. Nie dajmy się oszukać, że obecność Jezusa nie jest nam potrzebna. 

Dziękowanie

Czasem dobrze jest usłyszeć słowo "dziękuję", nawet jeśli wydaje się być ono nad wyraz. Szczególnie jeśli i tak naprawdę adresatem tego "dziękuję" jest Bóg, bo nic bez Niego. To On jest źródłem dobra.

"Poza tym, chciałam Księdzu powiedzieć, że bardzo lubię Księdza kazania. Są głębokie w swojej prostocie, "przejrzyste", a co najważniejsze "żywe" Słowem, bo zawsze czegoś we mnie na nowo dotykają ... No i czuć w nich "Oazowego ducha", który też w przeszłości formował moją wiarę ;-D! "

A od Domowego Kościoła dostałem prezent w postaci serialu Biblia na DVD i 48 przyjętych w mojej intencji Komunii Świętych. Więc zapraszam na projekcje :) Komunie zostawię sobie :P

Szkoda, że tak rzadko okazujemy sobie wdzięczność, a często zwyczajnie o niej zapominamy. Bo mimo, że większość to takie normalne (robią swoje słudzy nieużyteczni), ale ludzką życzliwość też wypada ćwiczyć. To znak, że mimo naszych braków, ktoś zauważa w nas dobro. Z drugiej strony, nawet jeśli na tym świecie coś przejdzie niezauważone, to w niebie czeka wieniec sprawiedliwości, przygotowany dla "wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego". Ćwiczmy się w małych życzliwościach.

 

Ewangelizacyjne siły specjalne

Ktoś niedawno powiedział, że wojsko (armia) przyszłości to rozwinięte lotnictwo z arsenałem rakietowym oraz dobre siły specjalne. Taka diagnoza zainspirowała mnie do pewnego przemyślenia. Po pierwsze lotnictwo jest skuteczne gdy chodzi o obronę terytorium, ale zupełnie nie sprawdza się np. gdy trzeba uwolnić zakładnika. Pozwolę sobie użyć tego porównania dla zobrazowania aspektu duchowej walki, w której uczestniczy Kościół. W walce duchowej  potrzeba "lotnictwa" - to znaczy szerokiej perspektywy działania, siły argumentów, precyzyjnego "uderzenia" w zło, tak, aby nie ranić cywili. Dlatego potrzeba słyszalnego głosu pasterzy Kościoła i świeckich, którzy wiernie trwają przy Ewangelii i wypływających z niej wartości a co za tym idzie, uderzają we wszelkie kłamstwo zagrażające wolności i życiu człowieka.

Ale jeśli człowiek jest w niewoli zła i grzechu, to na ratunek wysyła się dobrze przygotowany oddział specjalny. Na dzisiejsze czasy takim wojskiem są świeccy i duchowni, którzy odkrywają swoje powołanie do ewangelizacji. Przeszkoleni przez Ducha Świętego w miłości, uzbrojeni mocą z wysoka, mają nieść ratunek, nawet jeśli nikt nigdy nie pozna ich imion czy twarzy.

Przeciwnikiem jest zło i grzech, a nie człowiek zły i grzeszny. Z pierwszym walczymy, o drugiego walczymy.

Myśl marudna: coroczna noc kabaretowa

I śmiech niekiedy może być nauką
jeśli się z przywar nie z osób natrząsa
Ignacy Krasicki

 Jak to dobrze, że TV pozwala obejrzeć takie wydarzenie "kulturalne", jakim jest noc kabaretowa. Jakiś amfiteatr, stały zestaw grup kabaretowych i nadzieja na relaks, hmmmm. Wpisuje się to doskonale w profilaktykę dobrego spędzania wolnego czasu. Dzięki takim transmisjom, człowiek jest uprzedzony i wie, że jeśli na żywo pojawi się gdzieś jakikolwiek kabaret z tych medialnych, to lepiej w tym czasie pójść na pizze. No bo człowiek chciałby się ukulturalnić a tu strasznie można się oszukać. Mówi się "artysta kabaretowy", hmm w stosunku do niektórych to jak powiedzieć "kwadratowe koło" - ani sensu, ani polotu - a w głowie zamiast wzniosłej myśli - sieczka, prostactwo i bałagan. To czym się dzielę, to mini zamyślenie nad tym, co jest śmieszne.

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 84 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5601494

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].