Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Po półmetku, czyli trzy lata w seminarium.

Po półmetku, czyli trzy lata w seminarium. 

 

Wiele osób ostatnio pyta mnie: "Jak ci jest w seminarium? Co u ciebie słychać? itp. Dlatego postanowiłem w jakiś zwięzły sposób podsumować te trzy lata formacji. Jest to stosunkowo długo okres czasu, aby wyrazić wszystko w co się wydarzyło w szczegółach, dlatego nie taki jest mój cel. Myślałem już o tym od jakiegoś czasu, ale pozostawało to raczej we mnie jako moje osobiste doświadczenie wewnętrzne. Teraz natomiast postanowiłem odrobinę ubrać to w słowa. Tyle tytułem wstępu.

 

 

Trudno dziś jest zliczyć wszystkie chwile modlitwy, drogi krzyżowe, różaniec, majowe, adoracje krzyża, Brewiarz - codzienna modlitwa Kościoła, choć nie chodzi tu wcale o jakiś powód do chluby. Po prostu jest to szczególny czas, w którym wiele się wydarzyło we mnie. Każdy dzień rozpoczynany od Eucharystii i kończony adoracją Najświętszego Sakramentu. Zlewają się w jedno wszystkie rozmowy, dzielenie się sobą i Słowem Bożym działającym we mnie. Wszystko to, wydaje mi się być jak powietrze, często niezauważalne, ale niezbędne do życia. Cały mój świat, którym żyję - jednocześnie życie którym oddycham. Są jednak chwile, które można porównać do zachodu słońca nad morzem, do powietrza górskiego, do porannej bryzy nad jeziorem, do zapachu lasu wiosną. Jest to dla mnie szczególne zatrzymanie się przy tym, którego miłość jest świeża co rano. Każda Eucharystia mówi: pragnij więcej, kochaj mocniej. Każda Adoracja mówi: wytrwaj we mnie, słuchaj dokładnie. Każda strona Biblii mówi: Kocham ciebie, owocuj, nie bądź niedowiarkiem Tomaszu, ale wierzącym.

Wielość "praktyk duchowych", "ćwiczeń", ale wszystko byłoby niczym, bez tego powiewu Ducha, przeświadczenia i doświadczenia tego, że oto tu jest "coś więcej niż świątynia". Bez tego, wszystko co czynie pozbawione byłoby życia, co więcej ja pozbawiony byłbym życia w sobie. Codzienne stawanie w prawdzie o sobie (to kim jestem, pytania o moje motywacje, rachunek z miłości ...), jest tym co pozwala naprawdę żyć w prawdzie. Jasno patrzeć w przyszłość, mieć nadzieję. Widzę bowiem, że pomimo moich niedociągnięć i słabości, Jezus działa konkretne cuda w moim życiu, czyli nie ma w tym mojej zasługi. 

W mojej drodze formacyjnej wyróżniłbym kilka mocnych (zwrotnych) momentów:

- Seminarium Życia w Duchu na roku pierwszym.
- W wakacje praktyki z chorymi w Łaźniewie, "Kurs Paweł" oraz dwa miesiące spędzone w szpitalu (byłem pacjentem).
- Rekolekcje Wielkopostne na roku II 
- Rekolekcje i doświadczenie "Przystanku Jezus" po roku II
- Rekolekcje na rozpoczęcie roku III.
- Wiele ciekawych i "mocnych" dni skupienia.

 

"W każdym położeniu dziękujcie". 
Za ludzi, których poznałem, ich wiarę i piękno, które choć odrobinkę mogłem zobaczyć. 
Za ich szczera miłość, której mogłem osobiście doświadczyć. 
Za wszystkie trudności, które pozwoliły mi być bliżej Ciebie Panie.
Za każde Twoje natchnienie, które odmieniło moje życie. 
Za każde spotkanie z Twoją miłością w Sakramencie Pokuty i zjednoczenie z Tobą w Eucharystii. 
Za to, że nie pozostawiasz mnie samym i zawsze coraz bardziej otwierasz mnie, abym przekraczał siebie. 
Za te wszystkie momenty kiedy mogłem tobie służyć i tak naprawdę poznać siebie, 
Za praktyki w domach opieki społecznej. 

 

Co można pokazać innym z wycieczki po górach? 
Jedni pokażą piękne zdjęcia, inni odciski lub nawet gips. Jedni przybiorą w bicepsach lub nogach, drudzy zaś odrobinę schudną spalając to co im ciąży. Jest tu jakaś analogia co do mojego bycia w seminarium. Często chodząc po górach podziwiamy piękne widoki i jedyne co możemy wtedy powiedzieć, to "było super". Moim "dorobkiem" seminaryjnym jest wiele zdjęć, chwile, które będę pamiętał do końca życia. Jest kilka odcisków, bo droga ta nie jest łatwa. Było kilka upadków, więc i gips jest usprawiedliwiony. Z każdym tym doświadczeniem stawałem się jednak silniejszy, może trochę mądrzejszy. "Pan uczynił moje nogi, jak nogi jelenia i na wyżyny mnie wyprowadził".

tm (2003).

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Fundacja Pro - Prawo do Życia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 110 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5323122

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].