Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

"A wy za kogo mnie uważacie?"

 

"A wy za kogo Mnie uważacie?"

Homilia z 21.08.2005

Drodzy bracia i siostry,

    „Jezus nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia i jest mi niepotrzebny. Z nim czy bez niego, moje życie i tak zależy odemnie. Dlatego niechodzę do kościoła.” – powiedział mi to niedawno pewien chłopak. Niejeden z nas natychmiast zacząłby protestować, tłumaczyć. Może ktoś wzgardziłby nim mówiąc: „Grzesznik, ja nie mam takich problemów, chodzę do kościoła, więc Jezus dla mnie się liczy” a może zignorowałby go i nic nie powiedział.

    Jezus w dzisiejszej Ewangelii stawia uczniom, a więc i nam, chyba jedno z ważniejszych, jeśli nie najważniejsze pytanie. „Za kogo ludzie mnie uważają ... a wy za kogo mnie uważacie”. Jezus idzie do Jerozolimy, aby tam dokonać naszego zbawienia ma krzyżu. Przygotowuje do tego uczniów, bez prawdziwej i szczerej odpowiedzi na to pytanie, wszystko co później się wydarzy, zupełnie może zmienić podejście do Jezusa. 

    Za kogo ludzie mnie uważają: za Jana Chrzciciela – tak myślał Herod, ale gdy w czasie męki Jezus został do niego przyprowadzony, chciał tylko aby kilkoma cudami zabawił go i jego gości. Do niego Jezus nie otworzył ust.
Za Eliasza: proroka, który przez znaki od Boga, nawoływał do nawrócenia. Jednak zatwardziałość serc, krzyczała „krew Jego na nas i na dzieci nasze”.
Za jednego z proroków: taki argument podają uczniowie uciekający do Emaus, spodziewali się innego Jezusa, takiego który nie ma nic wspólnego z Krzyżem.

    A gdyby dziś takie samo pytanie postawił nam Jezus, jakie byłyby nasze odpowiedzi? Za kogo dziś ludzie uważają Jezusa. (...) Jedni za kłopotliwy mit, inni za kogoś nieosobowego lub dalekiego, za element kultury i tradycji, za „dobra wróżkę”, jeszcze inni za Zbawiciela, za Przyjaciela i Pana. Niektórzy o nim niesłyszeli. Inni słyszeli, ale go jeszcze nie spotkali. Jeszcze inni może i o nim słyszeli a nawet Go spotkali, jednak nie pokochali. Ale przecież spotykamy i takich, których spotkanie ze Zbawicielem trwa i przynosi owoce np. Matka Teresa, Jan Paweł II, Brat Roger. Dobrze jest widzieć, co dzieje się dokoła, inaczej łatwo zagubić się w fikcji. Jednak bycie obserwatorem nie jest propozycją Jezusa. Pytanie: za kogo wy mnie uważacie jest tu zasadnicze. Nikt nie odpowie za ciebie. Nie wykręcisz się katechizmową regułka. Bo kiedy Jezus pyta o Miłość, tą odpowiedzią są nie tylko słowa, ale i czyny.

    Pyta Ciebie: Za kogo mnie uważasz, kim dla ciebie Jestem (...) kochasz mnie bardziej, aniżeli ci (...) pasterz oddaje życie swoje za owce (...) wy jesteście przyjaciółmi moimi (...) jak Ojciec mnie umiłował, tak i ja was umiłowałem (...) Za kogo mnie uważasz. 

    Jednak odpowiedź nie jest na poziomie słowa, ale jak pokazuje Jezus, jest to odpowiedź człowieka na uprzedzające działanie Ducha Świętego. To Bóg jest Tym, który działa pierwszy. Jego Miłość jest pierwsza, bezwarunkowa, niepojęta. Jest odpowiedzią na najgłębsze potrzeby, jakie człowiek kryje w głębi swego serca, te najbardziej czyste a jakże często bagatelizowane i zastępowane półśrodkami pseudowolności, wygody, czasem lęku przed otwarciem się na tę Miłość. W swoje homilii inauguracyjnej papież Benedykt XVI podejmując wezwanie Jana Pawła mówił: 

„Czyż my wszyscy nie boimy się w jakiś sposób, że jeśli pozwolimy całkowicie Chrystusowi wejść do naszego wnętrza, jeśli całkowicie otworzymy się na Niego, to może On nam zabrać coś z naszego życia. Czyż nie boimy się przypadkiem zrezygnować z czegoś wielkiego, jedynego w swoim rodzaju, co czyni życie tak pięknym? Czyż nie boimy się ryzyka niedostatku i pozbawienia wolności? Jeszcze raz papież pragnie powiedzieć: nie! Kto wpuszcza Chrystusa nie traci nic, absolutnie nic z tego, co czyni życie wolnym, pięknym i wielkim. Nie! Tylko w tej przyjaźni otwierają się na oścież drzwi życia. Tylko w tej przyjaźni rzeczywiście otwierają się wielkie możliwości człowieka. Tylko w tej przyjaźni doświadczamy tego, co jest piękne i co wyzwala. Tak też dzisiaj chciałbym z wielką mocą i przekonaniem, począwszy od doświadczenia swojego długiego życia, powiedzieć wam, droga młodzieży: nie obawiajcie się Chrystusa! On niczego nie zabiera, a daje wszystko. Kto oddaje się Jemu, otrzymuje stokroć więcej. Tak! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi, a znajdziecie prawdziwe życie.” 

Drogi bracie i siostro, sam musisz odpowiedzieć na to pytanie, w swoim sercu. Odpowiedź weryfikuje nasze życie, czy Jezus jest rzeczywiście obiecanym Mesjaszem w każdej sytuacji, w jakiej się znajduję. W zdrowiu i chorobie, radości i szczęściu, sukcesie i porażce. Czy chcę się z Nim spotykać, z nim rozmawiać, coraz lepiej poznawać Go. Czy ma swoje miejsce w mojej rodzinie, podejmowanych decyzjach, relacjach – czy może czeka w przedsionku mojego serca na audiencje. A nawet jeśli tak jest, to On mówi: Oto stoję u drzwi i kołaczę jeśli ktoś usłyszy mój głos i drzwi otworzy. Przyjdę do niego i będę z nim wieczerzał a on ze mną. Bracie usłyszałeś Słowo, teraz twoja decyzja: Otwórz drzwi ... Jezus raz zaproszony będzie już zawsze walczył o ciebie, drogo Go kosztowałeś. Dlatego przychodzi, aby się dawać, abyś i ty był darem dla bliźniego.

Jak spotkać się z tym niewyczerpanym źródłem życia, jakim jest Jezus? Odpowiedź jest prosta a zarazem piękna. Tutaj, w Słowie Bożym i Eucharystii. Słowo Boże umacnia naszą wiarę, którą wspólnie wyznajemy. Ale Pan wie, że sami nie jesteśmy wstanie wypełnić naszego życia tym Słowem. Tak często bowiem brak nam wiary i odwagi aby radykalnie żyć Ewangelią, tak by była ona źródłem życia w nas. Dlatego Jezus przychodzi nam z pomocą, w Eucharystii to on daje mi się cały. Bóg żyje we mnie a ja w Bogu. Możemy tylko za Pawłem wykrzyczeć: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi”. Bóg pragnie w nas mieszkać, tak bardzo, że nawet grzech nie jest barierą dla Jego miłosierdzia. Sakrament pokuty to przecież spotkanie z Miłością Boga. Wystarczy powiedzieć Mu: Tak

Daniel Ange w swojej książce o Eucharystii przytacza odpowiedź małej Cecylki na pytanie: kiedy kończy się Msza. Dziecko odpowiedziało: „O, wieczorem, gdy kładę się spać, Msza święta ciągle trwa”. Ze spotkania z Jezusem naturalnie wypływa pragnienie i potrzeba modlitwy. Potrzeba abyśmy oddychali Bogiem, kto nie oddycha umiera.

Wyznanie wiary Piotra w Jezusa jako Mesjasza, jest gwarancją obietnicy: „Ty jesteś Piotr - Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.” Ale ten Piotr, nie jest jeszcze gotowy by iść i głosić. Musi doświadczyć jeszcze zgorszenia Krzyża, swojego zaparcia. Dopiero spotkanie ze zmartwychwstałym i trzykrotnego wyznania miłości oraz udzielony dar Ducha Świętego daje Piotrowi tę pewność wiary, że idzie i głosi. My przychodząc na Eucharystię nie otrzymujemy mniejszego daru: Jezus naprawdę daje życie. Dlatego dziś w Kolonii, tyle młodych osób gromadzi się na Eucharystii z Papieżem. 

Podchodząc do komunii na słowa „Ciało Chrystusa” odpowiadamy „AMEN”, tzn. niech się tak stanie. W tym jednym słowie zawiera się wszystko, cała nasza wiara i miłość. „Jemu chwała na wieki”. Panie, przemień mnie w siebie, „Będę Cię sławił, z całego serca, bo usłyszałeś słowa ust moich” AMEN.

 

tm (2005).

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

Liturgia dnia

Pray for peace!

 

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)

Biblia

Bądź za życiem!

Dowiedz się! Co oznacza ΦΩΣ-ΖΩΗ? Czym jest Ruch "Światło-Życie"

oraz jego gałąź rodzinna Domowy Kościół

a także dzieło Krucjata Wyzwolenia Człowieka ?

 Ks. Franciszek Blachnicki
 

 Ks. Wojciech Danielski

    

Odwiedza nas 102 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
5593414

 Copyright © 2018 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r. 
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->].