Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

Śmierć ks. Franciszka Blachnickiego - zbiór wieści i pytań. W tym to najważniejsze, czy naprawdę został zamordowany?

Niedawno oficjalnie ogłoszono, że śmierć ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 r. "nastąpiła na skutek zabójstwa poprzez podanie ofierze śmiertelnych substancji toksycznych". Wykazały to czynności procesowe, przeprowadzone w Polsce oraz na terenie Niemiec, Austrii i Węgier przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach.

 

Dla uczciwości poniżej umieszczam zbiór wypowiedzi na temat śmierci ks. Blachnickiego z netu (w tym zapis konferencji) oraz kilka zrzutów tweetów, sugerujących drugie dno i przedmiotowe wykorzystanie ks. Franciszka w bieżącej przepychance politycznej. Ale to tylko moja opinia, ponieważ we wszystkich wypowiedziach nie znajdujemy odpowiedzi na wątpliwości i pytania postawione w filmie dokumentalnym  „Blachnicki. Życie i Światło” z 2021 r. [https://vod.tvp.pl/filmy-dokumentalne,163/blachnicki-zycie-i-swiatlo,342422] oraz w programie "Warto rozmawiać" z 2020 r. [https://www.youtube.com/watch?v=XVf37ypjnHc].

Mam wrażenie, i nie dlatego, że z oazą i założycielem mi już nie po drodze, że jednak jest to news mocno upolityczniony. Wcale nie musi tu chodzić o poszukiwanie prawdy, a raczej o wpisania śmierci ks. Blachnickiego w szeroką obronę św. Jana Pawła II (atak na Kard. Wojtyłę i Sapiehę, teczki, akta, system komunistyczny), z drugiej strony uderzenie księdzem Blachnickim wizerunkowo w prezydenta stolicy (kogo finansuje, kogo popiera), którego osoba jest mi dalece obojętna.

Szczególnie, że żadna z wypowiedzi nie odnosi się do wypowiedzi z filmu „Blachnicki. Życie i Światło” gdzie ks. Kazimierz Ćwierz ( jeden z czwórki kapłanów wyświęconych w 1985 r. dla Ruchu Światło-Życie przez bpa Szczepana Wesołego, którzy w ostatnich latach życia księdza Franciszka Blachnickiego, posługiwali i pracowali razem z nim w Carlsbergu) opowiada o możliwości zatrucia się przez ks. Franciszka oparami ze sklejarki, na wskutek uszkodzenia wentylacji w drukarni. Mówi o tym w 01:04:20 minucie wspomnianego filmu. Nie wątpię, ale pytam. Różne fragmenty wspomnianego filmu pojawiają się w innych materiałach np. w programie "Warto rozmawiać" ale o sklejarce dowiemy się tylko od ks. Kazimierza.

 

 

 

 Konferencja i komunikat IPN:

Zob. [Konferencja prasowa w sprawie śledztwa dotyczącego śmierci ks. Franciszka Blachnickiego ]
oraz [Ks. Franciszek Blachnicki ofiarą komunistycznej zbrodni – ustalił Instytut Pamięci Narodowej]

 Pytaniem jest dlaczego ta konferencja odbyła się właśnie teraz (14.03.2023) a nie poczekano z nią np. do 24.03.2023 czyli do 102 rocznicy urodzin ks. Franciszka. Myślę, że wtedy wątek upolitycznienia byłby mniej wybijający się.

 

 

 

"Warto rozmawiać" z 2020 r.

oraz cz. 2

 

Kto otruł księdza Franciszka Blachnickiego?
Piotr Woyciechowski | Dziennikarski Poker (Telewizja Republika)

 

Kto miał związek ze śmiercią ks. Franciszka Blachnickiego?
  Cezary Gmyz | DZIEŃ Z REPUBLIKĄ (Telewizja Republika)

 

Kino NIE-letnie: Dlaczego SB zamordowała ks. Blachnickiego?
 J. Pospieszalski, A. Marianowicz (Afirmacja TV)

 

Kto zamordował ks. Franciszka Blachnickiego?
Prof. Sławomir Cenckiewicz (16.03.2023, TVP Info)

 

Mordercy ks. Franciszka Blachnickiego
Teresa Michałczak | Otwartym Tekstem odc. 226 1/2 (3.09.2020, Telewizja Republika)

 

#Jedziemy Ksiądz Franciszek Blachnicki został zamordowany.
Red. Michał Rachoń (15.03.2023, TVP Info)

 

#Jedziemy. Esbeckie zbrodnie czekają na rozliczenie
Red. Michał Rachoń (16.03.2023, TVP Info)

 

Małżeństwo Jolanta i Andrzej Gontarczykowie vel Lange – cykl Tajemnice bezpieki
Dyskutują: dr Witold Bagieński, dr Łukasz Wolak, red. Jarosław Jakimczyk. Prowadzenie: Piotr Woyciechowski (18,10.2019, IPNtvPL)

 

 

 

 

Komentarze

 

Nieukarana zbrodnia! Woyciechowski: kto ochrania zabójców ks. Blachnickiego? (Afirmacja TV, 02.04.2023r)

 

Zbigniew Ziobro: zabójcy ks. Blachnickiego nie mogą spać spokojnie (Afirmacja TV, 01.04.2023r)

 

 

 

 

 

Zrzuty z wysypu tweetów:

 

 

 

         
   
         
     

 

 i facebooka

 

 

 

         

 
 
         
         

 

 

 

 

 I na zakończenie - jeszcze raz - czy to co powiedział ks. Kazimierz nie jest ważnym głosem? Jeśli się myli, jak podają świadectwa na końcu mojej notki, to niech to zostanie oficjalnie zdementowane. (poniżej można przeczytać więcej faktów, rzucających światło na wątpliwości, zachęcam do poczytania wymiany korespondencji miedzy p. B. Mazur a p. E. Ćwierzem)

 

 

Myślę, że moja notka jest jedyną, która stawia to pytanie w przewalającej się obecnie narracji. Mam wrażenie, że we wszystkich mediach (drukowanych też) fakty zostały już ustalone i obawiam się, że nic ich nie zmieni. Liczę, że w niedługiej przyszłości pojawią się przekonujące i niepodważalne fakty, pojawią się akty oskarżenia i aresztowania, pojawią się merytoryczne opracowania (może pod logo IPN). A na koniec liczę, że wprawa nie zaniknie po wyborach.

I żebym był dobrze zrozumiany. Proszę nie wliczać mnie do negacjonistów, onuc, foliarzy ... bo po ustalonej narracji pandemicznej i manipulacji emocjami powinniśmy być mądrzejsi. Normanie by człowiek uwierzył takiemu przekazowi, no ale po kłamstwach covidowej propagandy, należy zapytać czy aby czasem nie ma tu ukrytego interesu.

Zatem od razu proponuję nie wmawiać mi, że popieram PO, albo że próbuję usprawiedliwiać komunizm i ich agentów (choć pytam, czy Gontarczykowie to jedyni, którzy tam działali? Pytam o wszystkich TW i innych o sumieniach szemranych, którzy dobrze się czują w strukturach Kościoła i Ruchu Światło-Życie, a może nawet chlubią się znajomością ks. Franciszka).

Nie chciejmy mieć niż z dzieła ojca kłamstwa. Tylko prawda jest ciekawa, tylko prawda się liczy. A za lewaków, komunistów, zdrajców, ... Pod Twoją obronę, o ich szczere nawrócenie. Bo mają i tak *********** na sądzie Bożym.

Ps. Dobrze, że nie musiałem się pod tym podpisywać -> https://www.oaza.pl/ujawnienie-prawdy/.  Jak powiedziałem, przekaz już został ustalony i inne pytania czy wątpliwości tego nie zmienią.

 

 


 

ŚWIADECTWO KSIĘŻY KAZIMIERZA ĆWIERZA I MARKA DYDO
DOTYCZĄCE ŚMIERCI KS. F. BLACHNICKIEGO

 

MAREK NOWICKI:

Dzięki filmowi Jana Pospieszalskiego pt. „Blachnicki. Świadectwo Niepokornego” wyemitowanemu w TVP 1 Polacy dowiedzieli się po raz pierwszy, że istnieje inna hipoteza śmierci Założyciela Oaz – mniej martyrologiczna, bardziej prozaiczna, że zatruł się po prostu oparami z popsutej sklejarki. Opowiada o tym ks. Kazimierz Ćwierz. Szkoda, że Jan Pospieszalski nie zacytował go też w innej fundamentalnej dla rozwikłania całej sprawy kwestii: że w dniu śmierci ks. Blachnickiego Gontarczyków nie było w Carlsbergu. Ks. Blachnicki zatruł się w drukarni a nie został otruty przez agentów SB, którzy tego dnia się z nim nie widzieli – takie świadectwo od lat składa nie tylko ks. Ćwierz, którzy odprawiał z Prorokiem ostatnią Mszę ale także drugi kapłan obecny tego dnia w Carlsbergu – ks. Marek Dydo. Kuriozalne jest to, że IPN w czasie pierwszego śledztwa w ogóle ich nie przesłuchał. Drugie śledztwo wszczęte zostało wiosną 2020 r. i z tego co wiem, to do października 2020 r. też nikt z IPN-u do ks. Ćwierza się nie odezwał. Piszę „do października” bo w październiku z nim telefonicznie o tym rozmawiałem. Dobrze więc, że Jan Pospieszalski zrobił film i upublicznił tę kwestię. My mieliśmy zamiar to zrobić w naszej książce. W tym kontekście wiele znaczy informacja podana w dokumencie, że sami Gontarczykowie w śledztwie też zaprzeczyli jakoby tego dnia mieli być w Carlsbergu. W internecie znalazłem wiadomość, że to co pokazała TVP 1 w dniu 24 marca 2021 to krótka wersja dokumentu. Nie czekając na dłuższą publikuję pełne świadectwo ks. K. Ćwierza.  A na koniec krótkie oświadczenie ks. Marka Dydo w tej sprawie. Rozmowy z księżmi K. Ćwierzem i M. Dydo przeprowadziłem w 2016 r. w ramach zbierania materiałów do II tomu monografii „Upili się młodym winem” poświęconej historii Odnowy w Duchu Świętym w Polsce (1979-1988). Książka ma się ukazać w tym roku. Właśnie z żoną przygotowujemy ją do druku.

 

KS. KAZIMIERZ ĆWIERZ:

Według mnie ks. Blachnicki zginął na własne życzenie. (…) Tego dnia nie zapomnę. (…) W tym czasie przyszła sklejarka do drukarni, w której ja też jeszcze czasami pracowałem, która sklejała 200 książek na godzinę. Tam był klej, który też miał ok. 200 stopni i w tej sklejarce popsuły się wentylatory, które wyprowadzały trujące opary z tego kleju. Pracowało tam wtedy trzech chłopaków świeckich, których Blachnicki zatrudnił. Oni mu powiedzieli: proszę Ojca my się dusimy od wczoraj, otwieramy okna, ale nie da się wytrzymać.” Normalnie to powinno się wezwać serwis i naprawić. Tam był niski sufit i te opary jak mgła zbierały się nad tą całą halą produkcyjną. I on wtedy wstał, jak dziś pamiętam i powiedział do swojego rodzonego brata, który tam był: „Ernest, udowodnimy im, że można sklejać nawet wśród tych oparów. Chodź, idziemy do drukarni.” I pan Ernest posłuszny do śmierci swojemu bratu, wziął go do swojego volkswagena jetty i pojechali sklejać w tych oparach książki. To był taki uparty Ślązak, który nie respektował faktów, takich jak to, że trzeba wezwać serwis, co kosztuje oczywiście, naprawić i sklejać dalej. Wrócił na obiad, widzieliśmy się wtedy po raz ostatni, przywiózł go Ernest tą samą jettą, zjadł obiad i swoim zwyczajem położył się na małą sjestę. Ale obudził się z dusznościami. To mi już opowiadała pani Gizela, która była przy śmierci Sługi Bożego. Mnie wtedy już tam nie było – z księdzem Markiem Dydo pojechaliśmy po południu do ks. Antoniego z Polski. Być może urwał się ks. Blachnickiemu skrzep na płucach, który zaczął go dusić w skutek tych oparów. Nikt go nie otruł. On się sam otruł na własne życzenie, bo siedział tam cztery godziny w tych oparach. Nikt go tam nie zamknął, nikt mu nie kazał tego wdychać, on sam tam poszedł. Wezwany został domowy lekarz z Carlsbergu, który znał ks. Blachnickiego. Przyjechał w ciągu kilku minut i dał mu zastrzyk wzmacniający prosto do serca. Chodziło o to, żeby ks. Blachnicki z tymi dusznościami doczekał do przyjazdu karetki. Serce jednak miał słabe i w ciągu kilku kolejnych minut ks. Blachnicki zamknął oczy przy Gizeli Skop i tym domowym lekarzu i jeszcze jednej osobie świeckiej. Ekipa karetki stwierdziła już tylko zgon. (…) Potem szybki pogrzeb. Nie było sekcji zwłok. W piątek zmarł, w poniedziałek był pogrzeb. (…)
Sprawę Gontarczyków ks. Blachnicki zupełnie inaczej rozwiązał wiele miesięcy przed śmiercią. Akurat byłem tego świadkiem i jeszcze to pamiętam. Faktycznie dostał informację, że Gontarczykowie pracują dla Służby Bezpieczeństwa. Odbyło się spotkanie Diakonii Żeńskiej i nas kapłanów i ja do dziś pamiętam expose, które wypowiedział wtedy ksiądz Blachnicki. Jego expose brzmiało – streszczam w tej chwili: „Nawet jeśli jest prawdą, że oni są oficerami Służb Specjalnych, nasłanych tutaj, to nawet wysocy oficerowie UB mogą się nawrócić” - Tak nam tłumaczył – „I skoro oni robią dobre rzeczy, skoro wspierają tę całą akcję Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów… (oni byli w tym względzie prawą ręką ks. Blachnickiego) … to skoro oni robią dobrą robotę, to nie możemy ich potępiać ani wyrzucać”. Temat zamknięty. On na tamtym etapie uznał, że być może to jest prawdą, ale ponieważ robią dobrą robotę, to może to być znak ich nawrócenia. (…)  Blachnicki zamknął ten temat i to było jakieś 3-4 miesiące przed jego śmiercią. Chyba jeszcze jesienią, a Blachnicki zmarł pod koniec lutego. I my też wtedy ten temat zamknęliśmy.

KS. MAREK DYDO:

Pierwsze miesiące działalności w Niemczech były dla ks. Blachnickiego, nieprzygotowanego do działania w warunkach zachodniego kapitalizmu, wyjątkowo trudne. Potrzeby materialne Marianum były zaspokajane tylko w minimalnym, prawie głodowym stopniu. O ubezpieczeniu chorobowym, wtedy już prawie dwudziestoosobowej załogi, nie mogło być w ogóle mowy. Kupione przez niego za pożyczkę bankowa dwa domy w Carlsbergu i wynajęty trzeci pod powstająca drukarnie „Maximilianum”, dawały dobry obraz tej nie do pozazdroszczenia finansowej biedy. W końcu to wadliwie funkcjonująca sklejarka introligatorska, która postanowił, mocno zdesperowany następującymi po sobie niepowodzeniami w drukarni, wraz ze swoim bratem mimo wszystko obsługiwać,  doprowadziła – moim zdaniem – 27 lutego 1987 roku do niespodziewanego zgonu (ok. dwie godziny przed śmiercią przywiozłem go z drukarni na obiad do Marianum, który  spożyłem z nim po raz ostatni). Swoją ostatnią Mszę św. odprawił ks. Blachnicki w dniu śmierci o godz.7.00 rano w koncelebrze z księżmi Kazimierzem Ćwierzem i Markiem Dydo. O okolicznościach śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, choć przecież  obaj byliśmy obecni w ostatnich godzinach jego życia, mimo przeprowadzanego procesu beatyfikacyjnego, do czasu wywiadu z dziennikarzem Markiem Nowickim we wrześniu 2016 roku, a wiec  przez prawie trzydzieści lat (sic!), nikt nie przeprowadził z nami, ks. M. Dydo i ks. K. Ćwierzem, poważnej rozmowy.


za: FB "Upili się młodym winem", zd. 25.03.2021

 

 


 

Powyższe świadectwo na swoim profilu 25.03.2021 r. umieścił Edward Ćwierz:

"Dziękuję red. Markowi Nowickiemu za ten wpis. Osobiście uważam że po raz pierwszy upubliczniono wiarygodną wersję o okolicznościach śmierci K. Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku. Lansowana, od lat, nieprawdziwa teza o zamachu na jego życie, doczekała się wyjaśnienia. Znam tę historię bezpośrednio z ust mojego brata Kazika. Kazik był bliskim współpracownikiem Ks. Blachnickiego. Podobnie jak Ks. Marek Dydo. Prawda o śmierci Blachnickiego w niczym nie umniejsza jego wielkich zasług w odnowie Kościoła Katolickiego poprzez Ruch Światło-Życie. Był prorokiem."

i w komentarzu dostał następującą odpowiedź od Barbary Mazur:


" Edku, pozdrawiam i przesyłam moją odpowiedź na relację Marka Nowickiego. Przesyłam to Tobie, bo wypowiadasz się także w powyższej sprawie. Nazywam się Barbara Mazur, mieszkam od 1986 roku w „Marianum” w Carlsbergu. Należę od 1986 roku do diakonii tego Centrum Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie. Przeczytałam dzisiaj Pana interpretacje i przytoczone fragmenty wypowiedzi ks. Kazimierza i ks. Marka, i chciałam zwrócić uwagę, na pewne fakty, które według mnie wymagają jakiejś weryfikacji, bo po prostu są przynajmniej częściowo nieprawdziwe, albo są tylko swobodną interpretacją faktów.

1. Pracowałam z Ojcem w dniu jego śmierci przez całe przedpołudnie przy tej samej maszynie-sklejarce, żadnych oparów kleju nie przypominam sobie, gdyby tak rzeczywiście było. W mojej ocenie maszyna funkcjonowała prawidłowo, była naprawiona. Może kilka dni wcześniej było tak, jak zapamiętał ks. Kazimierz, ale na pewno w dniu śmierci Ojca maszyna działała, ja wkładałam części książki, do tego dochodziła okładka, potem klej; na drugim końcu maszyny siedział Ojciec Franciszek, który dokonywał korekty jakościowej sklejanych książek. Przypominam sobie jego uśmiechniętą twarz, cieszył się, ze maszyna działa.

2. W dniu śmierci Gontarczykowie byli w Carlsbergu!!! Byli w drukarni, do południa doszło miedzy nimi, a Ojcem do ostrej wymiany zdań, byłam tego świadkiem, niestety nie pamiętam, czego dotyczyła ta kłótnia. Po południu po śmierci Ojca byli w „Marianum”, a wiec teza, że ich nie było w Carlsbergu jest po prostu kłamstwem.

3. Nie jest też prawdą, że przyjechała karetka, Ojciec zmarł w obecności: Gizeli, Zuzanny i doktora Fritscha, on stwierdził zgon i wydal diagnozę: zator płuc.

4. Ojciec Franciszek Blachnicki był słabego zdrowia i schorowany. Wersja o naturalnej przyczynie śmierci zawsze była główną wersją, tak więc nie bardzo rozumiem sformułowanie pana „Polacy dowiedzieli się po raz pierwszy, że istnieje inna hipoteza śmierci”. Proces beatyfikacyjny sługi Bożego był prowadzony w oparciu o przekonanie o naturalnej śmierci. Dopiero później pojawiły się pytania o sposób działania „Yon” i „Panny” (można dotrzeć do teczki agenturalnej Andrzeja Gontarczyka i Jolanty Gontarczyk –Lange; jest dostępna w zasobach IPN). Sami Gontarczykowie cieszyli się zaufaniem ks. Blachnickiego, mieli możliwość wpływania na zawierane kontrakty i realizowane umowy, wydawanie pieniędzy, spłatę rachunków, dostęp do telefonów itp. Pobierali za swoją prace pensje, mieli możliwość dostępu do pomieszczeń i maszyn drukarskich. Jak dokonywała się destrukcja i jak miała się do „Operacji Baxis” (rozpracowywanie agenturalne ks. Blachnickiego i ChSWN; można znaleźć w zasobach IPN także teczkę dotyczącą tej operacji) oraz jaka była jej szkodliwość trudno dzisiaj obiektywnie ocenić, ale nie można wykluczyć jej w wymienianych obszarach dostępu i wpływu.

5. Czy agenci mieli bezpośredni wpływ na zejście ks. Blachnickiego? To jest przedmiotem weryfikacji. Są zeznania świadków relacjonujących wypowiedzi Andrzeja Gontarczyka: „Blachnickiego łatwo byłoby załatwić; wystarczyłoby podmienić mu fiolki z insuliną”.

6. Tak więc mocne stwierdzenie „Nikt go nie otruł” jest przynajmniej przedwczesnym uwolnieniem potencjalnych podejrzanych przed formalną weryfikacją w ramach toczącego się śledztwa. Na pewno działania Gontarczyków można zakwalifikować do szeroko rozumianego sabotażu i mobbingu. Nie są to działania, które przyczyniają się do poprawy zdrowia i raczej tego typu działania są ogólnie „osłabiające” materialnie, psychicznie a nawet fizycznie ofiarę doświadczającą skutków takich przynajmniej mocno stresogennych działań.

7. Ojciec Franciszek dawał każdemu możliwość zmiany i nawrócenia. W polskim ówczesnym środowisku wielu było podejrzewanych o agenturalność. Ks. Blachnicki kilka miesięcy wcześniej mógł więc tak się wypowiadać jak to zapamiętał ks. Kazimierz. Na tamtym etapie nie było „twardych faktów”. Natomiast relacja pana Wirgi to relacja o dowodach agenturalnej działalności Gontarczyków w oparciu o fakty ustalone przez Solidarność Walczącą. Dopiero w przeddzień swojej śmierci sługa Boży odniósł się do tych „twardych faktów”, gdy do swoich dwóch współpracowniczek w Marianum (Gizela Skop I Zuzanna Podlewska) powiedział, że Gontarczykowie są agentami i że „zniszczyli drukarnię”.

8. Jeśli chodzi o twarde fakty, to w zasobach IPN (teczka agenturalna „Yon” i „Panna”) są zapisy, które dokumentują, że ich oficerowie prowadzący w dniu 31 stycznia 1987 roku (niecały miesiąc przed śmiercią ks. Blachnickiego) w czasie narady podejmują decyzję o przesłaniu do Gontarczyków wiadomości o możliwości ich dekonspiracji. SB już wtedy wie, że Solidarność ma wiedzę o Gontarczykach. Wiadomość do Gontarczyków ma być przesłana pocztą przez Wiedeń, ustalonym szyfrem.

9. Poprzednio podejmowane śledztwo w IPN ma liczne braki i nie dotarto do oficerów prowadzących i wielu głównych świadków, także tutaj na miejscu. Wątpliwości księży co do świadków i rzetelności śledztwa nie są więc odosobnione. Dobrze więc, że podjęto decyzję o ponownym śledztwie. Trzeba mieć nadzieję, że pomoże ono zweryfikować i ustalić fakty. Jeśli księża są przekonani w wypowiedziach wobec pana o tym, to dobrze byłoby, gdyby oni sami albo pan, jako słuchacz ich relacji, zwrócił uwagę IPN na potrzebę takiej weryfikacji.

Podsumowując!

W mojej ocenie wypowiedzi księży mają charakter wypowiedzi łączącej fakty ze swobodną narracją i interpretacją.
Pana wypowiedź jako dziennikarza wymaga weryfikacji faktów i dobrze byłoby także przejrzeć przynajmniej teczki źródłowe w IPN. Warto to uczynić przed umieszczeniem w planowanej przez Pana książce. Mam nadzieję, że inne fakty weryfikuje pan w swojej książce w sposób bardziej rzetelny i zdystansowany.

Z poważaniem
Barbara Mazur
Carlsberg, 26.03.2021".

 

Pan Edward odpowiedział:

"Basiu, fakt że IPN nie przesłuchało ani Kazika ani Marka jest znamienny. Również, mimo przeprowadzonego procesu beatyfikacyjnego, nikt z prowadzących ten proces, nie rozmawiał ani z Ks. Markiem ani z moim bratem Kazikiem. Dlaczego, zarówna jedni jak i drudzy tego nie zrobili? Jedynie mogę się domyślać. Ale zostawię to na razie dla siebie. Poza tym mogę powiedzieć: słowo przeciwko słowu. Może powinniście, przy okrągłym stole, porozmawiać między sobą. Włączając w to Kazika, Jacka, Marka i Irka. Gorąco do tego zachęcam. Ściskam Basiu!".

 

Kolejne świadectwo z FB, tym razem Renata Manikowska:

"Byłam tego dnia w Carlsbergu. Małżeństwo Gontarczyków było wtedy obecne. Jolanta i Andrzej przebywali w drukarni. Doszło wtedy do awantury - po raz pierwszy słyszano, jak ks. Blachnicki podnosił głos. Już wiedział, że Gontarczykowie są PRL-ską agenturą, dokumenty potwierdzające to, miał otrzymać następnego dnia. Niestety, już nie dożył.

Jest bzdurą, że ks. Franciszek mógł się zatruć oparami ze sklejarki, bo nie pracował wtedy sam, a pozostałym osobom nic się nie stało. P. Ernest (jego brat) nie miał nawet mdłości.

Gontarczykowie byli na tyle bezczelni, że jako pierwsi wpisali się do Ksiągi Kondolencyjnej i jako pierwsi podążali za trumną. Pozostali jeszcze przez rok w Carlsbergu, bo jak się okazało, to nie tyle byli agenci, ile pracownicy komunistycznego wywiadu, współpracujący ze STASI i KGB.

Polecam Magazyn śledczy Anity Gargas 25.06.2020 - ten materiał rzetelnie przedstawia działalność Gontarczyków. Nie ma w nim nieścisłości, jakie bywały we wcześniejszych publikacjach. [https://vod.tvp.pl/informacje-i-publicystyka,205/magazyn-sledczy-anity-gargas-odcinki,275024/odcinek-162,S01E162,295489].

Nieskromnie dodam, że to ja spowodowałam, iż ludzie Solidarności Walczącej zebrali materiały na agenturalność Gontarczyków - z kim naprawdę mieliśmy do czynienia wtedy nie wiedziano - i powiadomili ks. Blachnickiego, że ma przy sobie zagrażające bytowi drukarni osoby.

Tak właśnie było - to Gontarczykowie doprowadzili do upadku drukarni.
To ja w roku 2005 dowiedziawszy się, że Jolanta Gontarczyk piastuje stanowisko wicedyrektor MSWiA, narobiłam szumu zarówno wśród Polonii, jak i polskich mediach, doprowadzając do dymisji Jolanty.

Z mojej inicjatywy ukazały się publikacje:
1) "Dyrektor Kariera Pani": https://www.gosc.pl/doc/792404.Dyrektor-Kariera-Pani
2) "Zabójcza Panna": https://www.wprost.pl/tygodnik/76871/Zabojcza-Panna.html

Oba zawierały pewne nieścisłości i niedopowiedzenia. Autorzy obawiając się procesu, nie podali wszystkich przekazanych przeze mnie informacji, argumentując, że nie ma na to dowodów. Jestem mocno zdziwiona tym, co wygaduje teraz ks. Kazimierz. Zastanawiam się - dlaczego pomniejsza rolę Gontarczyków, a prawdę mówiąc, wręcz kryje ich zbrodniczą działalność? Przecież po ich ucieczce wiedział, że byli pracownikami wywiadu PRL, p. Jolanta penetrowała amerykańską bazę w Ramstein; miała bliskie kontakty z przebywającymi tam oficerami."

 

i jej mocniejsza wypowiedź pod postem p. Edwarda:

"Edward Ćwierz.To nie jest słowo przeciw słowu. Ja swoje świadectwo napisałam, zanim jeszcze przeczytałam Basine. Twój brat KŁAMIE - nie wiem, czym się kieruje, moim zdaniem, nadal (ujmując delikatnie) jest w opozycji do ks. Franciszka. Gdybym nie znała go dobrze i nie wiedziała, iż jest polskim patriotą, to bym uwierzyła w pogłoski, że współpracował z Gontarczykami."

 


 
Komunikat abp. Skworca i bp. Wodarczyka w sprawie informacji o zabójstwie czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego

Z ogromną uwagą i wdzięcznością przyjęliśmy nowe informacje dotyczące osoby czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, podane 14 marca 2023 roku przez prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Karola Nawrockiego oraz zastępcę prokuratora generalnego, dyrektora Głównej Komisji ds. Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu Andrzeja Pozorskiego, o uzyskanych w wyniku śledztwa dowodach na otrucie, a tym samym na zabójstwo ks. Blachnickiego. Po 36 latach od śmierci czcigodnego sługi Bożego, która miała miejsce 27 lutego 1987 roku, wiemy zatem z całą pewnością o fakcie zabójstwa dokonanego na jego osobie.

Dlatego w imieniu wielu wiernych Kościoła w Polsce i w innych krajach, gdzie znana jest sława świętości ks. Blachnickiego, jako odpowiedzialni za proces beatyfikacyjny czcigodnego sługi Bożego, który od 1995 roku prowadzi Archidiecezja Katowicka, wyrażamy wdzięczność wobec Instytutu Pamięci Narodowej, a szczególnie wobec prokuratora prowadzącego śledztwo, za żmudną i wnikliwą pracę, która pozwoliła ustalić te niezwykle ważne fakty, dotyczące końca życia czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Już bowiem same te informacje pozwalają, aby w nowy sposób spojrzeć na świętość życia ks. Blachnickiego, potwierdzoną już przez Kościół poprzez papieski dekret o heroiczności cnót z 30 września 2015 roku.

Niewątpliwie sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki był prześladowany za wiarę niemalże od początku posługi kapłańskiej. Pierwsze odnotowane działania władz komunistycznych i podległych im tajnych służb Urzędu Bezpieczeństwa wobec jego osoby miały miejsce już w 1954 roku, gdy ks. Blachnicki miał zaledwie 4 lata kapłaństwa. Jego bezkompromisowa postawa wiary realizowana przez 37 lat gorliwej posługi kapłańskiej nieustannie spotykała się z prześladowaniami i inwigilacją ze strony władz komunistycznych i służby bezpieczeństwa, z licznymi rewizjami, nękaniem, przesłuchaniami. Ksiądz Blachnicki za prowadzenie religijnej działalności trzeźwościowej w ramach apostolskiego dzieła o nazwie Krucjata Wstrzemięźliwości został w marcu 1961 roku osadzony przez władze komunistyczne w więzieniu w Katowicach. W tym samym więzieniu w czasie II wojny światowej jako 21-letni polski patriota, żołnierz Wojska Polskiego, działacz polskiej konspiracji niepodległościowej (wcześniej od czerwca 1940 roku więziony w obozie Auschwitz jako numer obozowy 1201) oczekiwał przez 135 dni w celi śmierci na wykonanie wyroku przez ścięcie.

W 1961 roku władze komunistyczne skazały ostatecznie ks. Blachnickiego za prowadzoną działalność na 10 miesięcy więzienia z zawieszeniem wykonania wyroku na 3 lata. W kolejnych latach ks. Blachnicki został pracownikiem naukowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i charyzmatycznym twórcą oazowego Ruchu Światło-Życie i innych dzieł apostolskich.

W tamtym okresie trwały nieustanne, wypływające z nienawiści do wiary prześladowania ze strony tajnych służb komunistycznych wobec jego osoby i dzieł religijnych, które niestrudzenie tworzył. Było tak również wówczas, gdy od końca 1981 roku w stanie wojennym, którego ogłoszenie zastało go za granicą, przebywał poza Polską, aż do samej tragicznej śmierci w wyniku otrucia w 1987 roku, a więc zaledwie 2 lata przed zmianami systemowymi w Polsce i całym bloku sowieckim. Warto dodać, że ostatnia sprawa zainicjowana i prowadzona przez służby komunistyczne przeciw ks. Blachnickiemu została zamknięta dopiero w 1992 roku – 5 lat po jego śmierci, 3 lata po zmianach systemu polityczno-społecznego w Polsce.

Można z całą pewnością powiedzieć, że całe życie i posługa ks. Franciszka Blachnickiego były nie tylko dojrzewaniem do heroiczności cnót, czyli świętości wyznawcy, ale również nieustannym doświadczeniem męczeństwa poprzez prześladowania i cierpienia, które ponosił z tytułu swej żarliwej wiary. W 1985 roku czcigodny sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki zapisał w czasie swojego pobytu w Rzymie, w bazylice św. Piotra, że w modlitwie powiedział Bogu, iż jest gotów „życie swoje oddać za Kościół i jego odnowę”. W świetle ostatnich informacji o jego zabójstwie wydaje się, że można powiedzieć, że Bóg tę modlitwę czcigodnego sługi Bożego przyjął dosłownie.

Oczywiście sprawa zabójstwa ks. Blachnickiego musi być poddana dalszemu badaniu, czekamy z wielką uwagą na kolejne wyniki rzetelnie prowadzonego śledztwa, aby później poddać sprawę ostatecznemu rozeznaniu Dykasterii do Spraw Kanonizacyjnych, z którą jesteśmy w kontakcie, i samego Ojca Świętego.

Jako odpowiedzialni za proces beatyfikacyjny czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego zapraszamy wszystkich wiernych w Polsce i poza jej granicami, w tym szczególnie członków wszystkich gałęzi Ruchu Światło-Życie, dawnych i obecnych, którym bliska jest osoba czcigodnego sługi Bożego, do gorliwej modlitwy o rychłą beatyfikację ks. Blachnickiego i o cud – znak uzdrowienia za jego wstawiennictwem. Dzisiaj, 36 lat po jego śmierci, wydaje się, że ten „cud” się zdarzył. „Zbrodnia doskonała”, jaką było morderstwo na osobie sługi Bożego ks. Blachnickiego, została zdemaskowana i ukazana światu, pokazując bolesną, nieraz zapomnianą dzisiaj prawdę o latach komunizmu, gdzie tak wielu kapłanów było prześladowanych za wiarę nie tylko w czasach stalinowskich, ale także w latach osiemdziesiątych XX wieku, kiedy propaganda PRL-u głosiła normalizację stosunków między państwem a Kościołem.

Warto zauważyć, że przekazana w bieżącym roku informacja o zabójstwie ks. Franciszka Blachnickiego zbiegła się z dramatycznym czasem bolesnego ataku na osobę św. Jana Pawła II. Można powiedzieć, że w tym niezwykle trudnym okresie czcigodny sługa Boży ks. Blachnicki stanął po raz kolejny, już z drugiej strony życia, u boku swego przyjaciela i duchowego przewodnika, jakim był dla niego św. Jan Paweł II, aby przypomnieć, że czasy Polski Ludowej to dziesięciolecia prześladowania Kościoła. Trzeba o tym pamiętać, kiedy zaczyna się ukazywać obraz tamtej epoki na dokumentach opracowanych przez komunistyczne służby, dokonujące w bardzo wyrafinowany sposób opresji i prześladowania Kościoła, nie cofając się przed fizyczną eliminacją duchownych.

Gorliwie módlmy się o to, aby – jeśli jest to zgodne z wolą Bożą – jak najrychlej całemu Kościołowi i światu została ukazana świętość czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego zarówno w wymiarze heroiczności cnót, jak i chwały męczeństwa. Za wzorem sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego módlmy się do Chrystusa Sługi, który „uniżył się aż po śmierć na krzyżu”, powtarzając wraz z Niepokalaną Służebnicą Pańską: „Bądź wola Twoja!”.

Czcigodny sługo Boży ks. Franciszku Blachnicki, wstawiaj się za nami!

 

Abp Wiktor Skworc
Arcybiskup metropolita katowicki,
odpowiedzialny za proces beatyfikacyjny czcigodnego sł. B. ks. F. Blachnickiego


Bp Adam Wodarczyk
Biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej,
postulator procesu beatyfikacyjnego czcigodnego sł. B. ks. F. Blachnickiego

 

Katowice, 24 marca 2023 roku,
w 102. rocznicę urodzin czcigodnego sł. Bożego ks. Franciszka Blachnickiego
 

 

 

 

 

Komentarze  

#1 Piotr 2023-11-15 23:39
Ks. Kazimierz Ćwierz w swoim tekście wspomniał o tym, że mój ojciec Ernest Blachnicki 2 razy wiózł wujka Franka (ks. Blachnickiego) samochodem VW Jetta. Mam wrażenie, że to jest pomyłka albo mijanie się z prawdą (nie wiem w jakim celu).
Mój ojciec przez całe życie nie miał prawa jazdy i na pewno nie mógł nikogo tym samochodem wozić. Ten samochód ojciec kupił tylko po to, żeby Ośrodek Światło-Życie a przede wszystkim jego brat Franciszek mógł swobodnie i w miarę szybko poruszać się po Niemczech w związku z działalnością Ruchu.Po kilku latach tę pomarańczową Jettę (nr rej.
DüW C229) mój ojciec podarował mnie i jeszcze kilka lat ten samochód był używany przeze mnie w Polsce.Do dziś mam zdjęcia
mojego ojca przy tym aucie na Tessinerweg w Carlsbergu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Anti-spam: complete the taskJoomla CAPTCHA

 

Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->]

Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.

 

 

Tak dla ŻYCIA

Aborcja to świadome morderstwo dokonane na niewinnym i bezbronnym CZŁOWIEKU !!!

#zaŻyciem #prolife #StopAborcji

Każde poczęte dziecko ma unikalny kod DNA!!! Tak mówi nauka i tak wychodzi w badaniach laboratoryjnych. Jest to zatem jego/jej (dziecka) ciało. Niech świat pozwoli im żyć, rosnąć, rozwijać się. TAK DLA ŻYCIA!

Nie dla prenatalnego mordowania niewinnych, nienarodzonych, dzieci!

Aborcja nie jest prawem człowieka, jest pozbawieniem niewinnego, nienarodzonego, człowieka jego najważniejszego prawa - prawa do życia.

[Życie człowieka od poczęcia do narodzin]

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

Pray for peace!

 

http://tmoch.net/jupgrade/images/grafika2020/Serce_Jezusa_ikona_.jpgNajświętsze Serce Pana Jezusa
- zmiłuj się nad nami

Kromka Słowa!

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl.
lub na *[Nauczanie papieskie]

U mnie odwiedź dział: papieska inspiracja.

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013), BXVI


Pan mój i Bóg mój

Biblia

Mój manifest duchowy
Elizeusz

www: Elizeusz.pl

Kurs dla narzeczonych:

- materiały dodatkowe i terminy ->


[Formalności przedślubne w zarysie]

Katecheza przedchrzcielna:
-> konferencje, kto może być chrzestnym?, potrzebne dokumenty.

 Parafia św. Mikołaja w Grójcu

Nowa strona www [ -> ]:
http://swmikolaj-grojec.pl

Informacje o kościele ->

Modlitewnik x. Piotra Skargi SJ:


www [ -> ]

Wspólnota "Spotkania małżeńskie"

     

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :)  Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. 

     
   
    Copyright © 2022 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r.