Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

  Rok Św. Józefa
trwa do 8 grudnia 2021 !!!

Świadectwa pro-life z FB

 

***


Nasz Emil Ludwik umarł w piątek.Umarł otoczony modlitwą w pospiesznej drodze do szpitala. To był trzydziesty tydzień ciąży. Odkąd usłyszeliśmy diagnozę wiedzieliśmy, że ma niewielkie szanse i to tylko, jeżeli utrzymamy ciążę przez kilka tygodni. Było już jasne, że to nie powtórka z błędnych diagnoz starszych synów, którym przypisywano a to zespół Downa a to inne ciężkie wady, zachęcając od razu do szybkiej aborcji. Tym razem diagnoza była prawidłowa. Rosnąca wada tętniczno-żylna wpływała wyraźnie na rozwój mózgu Emila i przeciążała jego serce, które zajmowało już połowę klatki piersiowej. Opuchnięte ciało utrudniało ruchy. Chwytaliśmy każdy cień nadziei by ratować synka i utrzymać go na tyle długo, by mógł urodzić się i przejść skomplikowaną operację. Jednak umarł nie czekając na dobry czas. Żal do świata, lekarzy, Boga i samych siebie wycisnął łzy, rodził rozgoryczenie. To wszystko ustało, gdy wzięliśmy Emila w ramiona. Dwie godziny pożegnań przekuły bunt i żal we wdzięczność za czas, który Emil miał dla nas. Patrząc na jego oczy, nos, paluszki, opuchniętą ale śliczną główkę… doświadczyliśmy uspokojenia i pogodzenia z losem. Kto nie doświadczył takiego pożegnania musi nam uwierzyć. Dziękujemy lekarzom, położnym, pielęgniarkom, salowym. Dziękujemy wszystkim, których modlitwa umożliwiła nam przeżycie tego czasu zgodnie z wolą Bożą.Gdyby nie sytuacja ostatnich dni, ta historia zostałaby wyłącznie w naszej rodzinie. Dzisiaj jednak może być dla kogoś potrzebnym świadectwem.I rzecz ostatnia. Emilek umarł dzień po wyroku Trybunału. Umarł jako równy swemu rodzeństwu, pomimo ciężkiej i śmiertelnej choroby przywrócony na dzień przed śmiercią pod ochronę prawa. Jerzy i Beata

// w notce na fb były zdjęcia i nazwisko, ale bez zgody na stronę nie kopiuję



***

 

Miałam się nie angażować, nie zabierać publicznie głosu, ale nie potrafię. Chciałam tylko powiedzieć o dzieciach, które są źle diagnozowane i pozbawiane życia w najbezpieczniejszym miejscu na ziemi - w brzuchach ich mam - w wyniku terminacji ciąży. W wyniku aborcji. Na dole zobaczycie wyniki badań z mojej pierwszej ciąży.
Badanie przesiewowe w 12 tygodniu ciąży - standard. Ale jego wyniki nie są już standardowe. Nasze dziecko miało gigantyczną "bańkę" na karku - na podstawie parametru jakim jest przezierność karkowa ( NT) ocenia się ryzyko wystąpienia wielu wad płodu ( również tych letalnych). Zwykle NT wypada pomiędzy 0,5 a 2,5 mm. Wynik mojego badania to 7,1mm ( oczywiście wszystko zależy od momentu uchwycenia dziecka do zdjęcia podczas badania USG, mam też w papierach wyniki 9 a nawet i 10 mm).
Nikt nie wiedział co jest naszemu dziecku, ale miało być bardzo chore. Hania mogła nie dożyć porodu, nie wiedzieliśmy co będzie po porodzie. Tylko ja, Marcin  i nasi bliscy wiemy jak bardzo balismy się o to maleństwo. Pamiętam te emocje, myśli i dziś jeszcze mam dreszcze. Przez medyków czułam się traktowana jak "ewenement", bo matka ma 23 lat, ojciec 25, zero historii chorób genetycznych w wywiadzie, a wychodzimy poza skalę. Lekarze skierowali nas na szybsze genetyczne badanie inwazyjne. Usłyszeliśmy, że Zespół Downa to najlepsza opcja, jaka może nam się przytrafić ( trochę to brzmiało jak losowanie, niestety). Doktor w poradni genetycznej w jedym z warszawskich szpitali wskazywał terminację ciąży jako opcję, wręcz próbował do niej skłonić. Dla nas nie było takiej opcji.
Zapoznajcie się z wynikami badań. A teraz spójrzcie na ostatnie zdjęcie. To jest Hania. Ma 8 lat. To jest dziecko, które mogło zostać zabite, ponieważ badania wskazywały na to, że jest bardzo chora. Czy tak według Was wygląda chore dziecko?
Pamiętajmy więc proszę o dzieciach, które w wyniku niewłaściwej diagnozy ( bo niekiedy naszym lekarzom wydaje się, że na podstawie swoich badań wiedzą już wszystko i mogą decydować o  życiu drugiego człowieka) zostają pozbawione życia. Ile jest takich dzieci w skali roku? Tymi statystykami nikt się nie dzieli, bo są haniebne.
FYI Pani Doktor, która prowadziła moją pierwszą ( i każdą kolejną) ciążę jest przyjacielem naszej rodziny. Włożyła całe swoje serce w opiękę nad nami w tym ciężkim czasie. Była i jest wspaniałym lekarzem, który nigdy mi nie proponował zakończenia ciąży. Zawsze próbowała przekazywać nam możliwie najdelikatniej kolejne informacje nt. naszego dziecka i doprowadzić do zakończenia ciąży w terminie, w bezpiecznym miejscu, wśród ludzi, którzy zaopiekują się nami. Za to jestem Jej dozgonnie wdzięczna.

//Zofia, w notce na fb były zdjęcia badań i córki, ale bez zgody na stronę nie kopiuję

 

***

 

Pytacie mnie o to co myślę o wczorajszej sytuacji...
Dzisiejszej nocy do 4.30 nie zmrużyłam oka. Stefan ma katar, idą mu zęby, nie chciał spać. Mówiąc szczerze to była naprawdę trudna noc... Dziś miałam całą szóstkę w domu, bo placówka zamknięta z powodu covidu. Do wtorku. Dowiedziałam się również, że najstarszy znów będzie miał lekcje online i nie wiem czy możemy się z kimkolwiek spotykać (bo nasza rodzina sama w sobie liczy więcej osób niż 5)....
Pytacie więc w niełatwym dla mnie momencie. Dlatego z góry wybaczcie jeśli będzie niejasno. I proszę, by czytać do końca Jestem za życiem. To chyba widać po moich życiowych wyborach. Uważam, że każde dziecko ma prawo do życia. Niezależnie czy jest zdrowe czy chore. Wiem jak trudno trafić na dobrą opiekę lekarską spodziewając się chorego dziecka. Mam znajomych którzy mają dzieci z trisomią 21, mam takich których dziecko urodziło się ze strzępkami mózgu (i nad wyraz funkcjonuje jak na ten stan zadziwiając współczesną medycynę). Znam przypadki dzieci które miały być chore, a urodziły się zdrowe. Znam również takie, które miały być zdrowe, a powikłania porodowe zaważyły na dziecięcym porażeniu mózgowym. Znam też osoby które rodząc się z lekkim porażeniem zdobywają dosłownie świat, zadziwiają mnie swoją siłą i odwagą. Uważam, że one wszystkie powinny mieć wsparcie i opiekę.  Że nasz kraj powinien się troszczyć zarówno o chore dzieci jak i niepełnosprawnych dorosłych. Że rodzice powinni mieć wsparcie... I zamiast dyskutować nad decyzją TK (a czytałam , że ona jedynie zobligowuje rząd do pochylenia się nad tą ustawą, a do zmian jakichkolwiek jeszcze długa droga...) chciałabym Wam napisać o kilku miejscach.
O znanej wielu osobom fundacji Fundacja Gajusz , która otacza opieką chore kruszyny oraz ich rodziców. Działa tak wiele dobra, bardzo polecam poczytać posty na ich profilu... O mniej znanym, ale bliżej mojego miejsca zamieszkania hospicjum perinatalnym „Formuła Dobra" Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska i jego pracownikach którzy dają wiele serca rodzinom i małym pacjentom. (Jedną panią doktor znam i to jest kobieta chodzące dobro )
O Fundacja Przyjazny Dom im. Stanisława Jabłonki, która jest bliska mojemu sercu, prowadzona przez Tatę naszego przyjaciela. A w której mieszkają dorosłe osoby niepełnosprawne. Mają tam Swój Dom, przyjaciół, opiekę, zajęcia. Wiem, bo byłam. (W latach nastoletnich nawet bywałam częściej ) i oczywiście o Arce, która również ma pod opieką niepełnosprawnych. I również troszczy się o nich kompleksowo (a wytwory plastyczne podopiecznych uwielbiam i kupuję gdy tylko jest możliwość ).
Tak, uważam, że każdy ma prawo do życia i do godnej śmierci. W ramionach rodzica lub innej osoby, która chce dać trochę ciepła i miłości. Nie wiem czy to jest dobry moment na ten temat, epidemia, kolejne ograniczenia. Mam poczucie, że to trochę zasłona dymna dla różnych politycznych spraw. Skupiłabym się na pomocy tym którzy jej potrzebują. Na wsparciu tych, którzy wspierają. Na MIŁOŚCI po prostu.

 

 

***

 

 Dokonałam aborcji - świadectwo Asi... Nie wiem czy dziecko byłoby zdrowe czy niepełnosprawne. Gdy dokona się aborcji, nie ma to znaczenia, bo to tak samo niszczy, zabija kobietę. Może stanowi, dla kobiety, jakiś element usprawiedliwienia, ale nie koi bólu i cierpienia. Jest jego początkiem.
Po dokonaniu aborcji miało być po sprawie, lepiej, lżej. Nie było. Tak naprawdę dopiero zaczęło się piekło. Przez pierwsze chyba trzy tygodnie nie umiałam nawet płakać. Czułam się jakbym była poza sobą. Przestałam w środku siebie żyć, oddychać, czuć. Stałam się rozchwiana emocjonalnie, ciągle czułam lęk, gniew, izolowałam się od ludzi. Katowałam samą siebie w myślach, za to co zrobiłam, czułam się samotna i nic nie warta. Nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze, nie mogłam patrzeć na małe dzieci, na matki spacerujące z wózkami. Nie mogłam słuchać opowiadań innych kobiet o ich dzieciach. W głowie miałam tylko jedną myśl, że powinnam umrzeć. Miałam myśli samobójcze. Z czasem pojawiły się dręczące sny, w których widziałam dzieci płonące w ogniu, dzieci które nie miały rączek, nóżek. Ciągle słyszałam brzdęk rzucanych do zlewu narzędzi, którymi lekarz dokonał aborcji. Ciągle w uszach słyszałam moje pytanie „już nie mogę. Czy długo jeszcze? – i odpowiedź lekarza – Jeszcze chwila”. Czułam się jakbym była przytwierdzona do fotela ginekologicznego, nie mogłam nic zrobić, nie mogłam się ruszyć. Każdego dnia, nieustannie  to czułam i słyszałam.
Potem, po tych może trzech tygodniach zaczęłam płakać. Płakałam bezustannie. Płakałam dniami i nocami. Zaczęłam tęsknić za moim dzieckiem. Zastanawiać się jakby wyglądało, kim by chciało być w przyszłości, czy byłoby podobne do mnie. Co jakiś czas liczyłam ile moje dziecko miałoby miesięcy i  co by już potrafiło. W miesiącu, w którym mogłoby się urodzić zanosiłam kwiaty na opuszczony grób dziecka na cmentarz. Tak robię do dziś. Minęło 15 lat. Tyle dziś lat miałaby moja córeczka. Skąd wiem, że to córka, bo pokazał mi to Bóg.
Kiedy nie miałam już siły żyć z brzemieniem dokonanej aborcji rzuciłam się na kolana i błagałam Boga o pomoc. I przyszedł do mnie ze swoim przeogromnym miłosierdziem. Przysłał do mojego życia osoby świeckie i kapłana, którzy pomogli mi się podnieść i  doświadczyć Bożego Miłosierdzia.
Bardzo tęsknię za moją córeczką. Ufam, że jak będę umierała Ona po mnie przyjdzie. Bardzo ją kocham i tak bardzo przepraszam, że nie pozwoliłam jej żyć. Wierzę, że mi wybaczyła.
Dziś mamy trudny czas, wiele kobiet krzyczy o wolności, o wyborze, że poczęte dziecko to nie człowiek. Myślę, że ten krzyk to dla kobiet mechanizm obronny przed żalem, cierpieniem, który się rodzi w środku, gdy się pomyśli co się zrobiło. Dlatego trzeba to zakrzyczeć pozorem wolności, wyboru. Bo prawda, uświadomienie sobie tego czynu rodzi przeogromny, przeszywający ból. Jakby był człowiek w środku rozrywany na kawałki.  Pewnie jest to namiastka bólu, które czuje dziecko podczas aborcji. Gdy odda się ten stan Bogu, ten ból słabnie, bo nie jest się już samemu, nie niesie się tego samemu.
Tym krzykiem kobiety bronią się, by nie czuć winy, tak się bronią, że zaczynają wierzyć, że mają rację. Ja też robiłam wiele różnych rzeczy by zagłuszyć to powracające, przytłaczające poczucie winy. Wystarczyłaby chwila ciszy, chwila powrotu do własnego dziecka, które się poczęło i … serce zaczęłoby bić, tak inaczej, tak bez gniewu a z miłością, do tej małej, bezbronnej córeczki czy synka, które jest człowiekiem od zawsze.
Wiem jaki potrafi być człowiek. I gdyby nadal pozwolono na aborcję dzieci z podejrzeniem niepełnosprawności, to jeszcze chwila, a człowiek domagałby się wolności wyboru eutanazji dla tych dzieci. Niech nikt już nie krzyczy o prawach do wolności, do wyboru czy zabić, czy pozwolić żyć. Rozmawiajmy jak ludzie by ci, którzy nami rządzą stworzyli  system pomocy dla tych rodzin, samotnych kobiet, tam gdzie przychodzi na świat niepełnosprawne  dziecko, bądź występują inne dramatyczne konsekwencje zaburzonej, a może i niechcianej  ciąży.
Jestem za życiem, bo wiem, co z życiem może zrobić zabicie drugiego człowieka, bowiem poczęte dziecko jest człowiekiem

 

***

 

Miałam się nie urodzić.
Kiedy byłam w łonie matki, pojawił się konflikt serologiczny i odklejenie łożyska, niebezpieczeństwo niedotlenienia mózgu i podejrzenie zespołu Downa. Gdy moja mama umówiła się na aborcję, lekarz puścił jej bicie mojego serca. Urodziłam się w 6 miesiącu ciąży, całkowicie zdrowa, 9pkt. Cud.
Pomimo prób aborcyjnych dokonała decyzji, że mnie urodzi i jestem jej bardzo wdzięczna za moje życie.
Dziewczyna obok mnie na zdjęciu nazywa się Asia i jest moją najlepszą przyjaciółką. Urodziła się bez dłoni. Jej życie jest dla mnie wielkim prezentem i jestem Bogu za nią bardzo wdzięczna. Jej życie jest darem. Każdy ma prawo do tego, by żyć.
Nie chcę tu dzielić się swoją opinią na temat aborcji eugenicznej, moich praw ani praw tych dzieci, ani ich matek. Chciałabym podzielić się z Wami tym, co dziś czuję. Z jednej strony widzę bezbronne dzieci, które chcą żyć i tyle nienarodzonych dzieci zabitych w łonach matek, z drugiej strony kobiety i rodziny, w których sercach toczą się walki.
Z drugiej strony jest mi przykro, gdy widzę co dzieje się teraz w Polsce, jak ludzie walczą przeciwko sobie, jak dużo jest w tym agresji i nienawiści. Osoby, które mówią o tolerancji, ale reagują przemocą i przekleństwami.
Obie strony walczą o dobre wartości. Jedne martwią się życiem dzieci, drugie życiem matek i rodzin. Cele są dobre, formy jak widać bardzo słabe.
Najbardziej w tym wszystkim dostaje się Bogu, który nie jest ani przeciwko dzieciom ani przeciwko kobietom. On zawsze jest za nami.
Chciałabym, żeby w tym czasie odpowiedzią na to wszystko była miłość, a nie bycie przeciwko ludziom.
Jestem pewna, że nie toczy się teraz sprawa aborcji eugenicznej, ale są to inne powody polityczne. Modlę się, żebyśmy nie byli marionetkami. Żebyśmy byli po stronie Boga.
Miłość jest wymagająca.
Dzisiaj pozostaje dla mnie tylko modlitwa.

// w notce na fb były zdjęcia i nazwisko, ale bez zgody na stronę nie kopiuję

 

***

 

 

 

 

Tak dla ŻYCIA

#zaŻyciem #prolife #StopAborcji

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

Rok 2021 został ogłoszony w Polsce Rokiem Prymasa Stefana Wyszyńskiego. W tym roku przypada 120. rocznica urodzin i 40. rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia.

Pray for peace!

 

Kromka Słowa!

 Zintegrowana baza tekstów papieskich:

* [Jan Paweł II: Przemówienia i orędzia]

Pontifex_pl


Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl.
U mnie dział: papieska inspiracja.

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013)


Pan mój i Bóg mój

Biblia


Rok Rodziny Amoris Laetitia
2021-2022

Rok Św. Jakuba

 
Parafia św. Mikołaja w Grójcu


- materiały dodatkowe

Odwiedza nas 79 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
8339481
     

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :)  Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. 

     
   
    Copyright © 2021 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r.