Wpierw
małe wprowadzenie. Z tym środowiskiem spotkałem się przez przypadek.
Przeszukiwałem Internet w poszukiwaniu stron, które umieściły link na
moją stronę. Ku mojemu zdziwieniu wśród wyników wyszukiwarki pojawiło
się jakieś dziwne forum. Wszedłem i zacząłem czytać. Jakiś pan (Wiedhold)
podzielił się kilkoma przemyśleniami na temat pewnej licytacji na
allegro. Licytowany był Ceremoniał parafialny abpa Nowowiejskiego. Oczywiście
łatwo się domyśleć, że brałem w niej udział (już od jakiegoś czasu
poszukiwałem własnego egzemplarza - no cóż zainteresowanie liturgią).
Oto ta notka (podkreślenia i wycięcia moje). "Obserwowałem ostatnio
aukcję, (...) Podejrzewam, że część z Was także śledziła jej
przebieg. Z pewną dozą litości dostrzegłem, jak jej uczestnicy
bezsensownie podbijali sobie cenę. Od przeszło 5 dni przed zakończeniem
aukcji, co raz ktoś starał się być na szczycie tabelki oferentów. Co
jeden przebił drugiego to ktoś trzeci postanowił przebić
pierwszego. (...) Prym wiódł w tym wszystkim niejaki tmoch, który
sprawiał wrażenie prowokatora zatrudnionego specjalnie w tym celu przez
sprzedającego, zwłaszcza że ostatecznie nie kupił książki. (...)."
Zarejestrowałem się wiec na tym forum, aby wyjaśnić panu, że nie jestem
prowokatorem a na allegro się znam :) I tak się zaczęło.
Wywołany do
tablicy zacząłem przyglądać się temu środowisku, śledzić poruszane
tematy. Im więcej czytałem, tym moja chęć ewentualnego
"nauczenia" się odprawiania mszy trydenckiej malała (choć mam instruktarz
odprawiania Mszy na DVD, mam mszał, w parafii znalazłem tablice ołtarzowe,
portatyl, dawne ornaty - niestety ani jednego manipularza [widocznie nie były
w powszechnym użyciu, skoro nie ma ani jednego]). Co razi mnie na tym
"katolickim" forum: krytyka papieża Jana Pawła II (Pawła VI)
oraz biskupów (ci przyjaźni - ci nie), powszechnie odprawianej
Mszy (drażniący skrót NOM), księży innych niż miłośnicy "tradycji",
niechęć do Soboru Watykańskiego II (szczególnie deklaracji o wolności
religijnej i dekretu o ekumenizmie), awersja do ruchów katolickich
(powszechnie pojawia się słowo heretyk i sekciarz), brak jednoznaczności (nie wiem komu
bliższe jest FSSPX a komu FSSP lub IBP) i ten język ironii, pomówienia,
czasem szyderstwa lub kpiny, ...
Dlaczego
jeszcze trudno mi przekonać się do neotradycji
katolickiej. Sprawa stała
się dla mnie oczywista jak na stronie "Kronika Novus Ordo" pojawiła
się notka na temat Przystanku Jezus z 2007 i 2006 r. Byłem tam, więc te kłamstwa
i pomówienia szczególnie mnie umotywowały. Autor notki (Wiedhold
- chyba ten sam co z mojej aukcji) nie mógł powstrzymać się od złośliwości
i przekłamań. Wycytuję tylko kilka (podkreślenia moje). np "W
tworzonej ustawicznie na nowo antytradycji Kościoła Posoborowego
zrodził się swego czasu zwyczaj mycia i całowania nóżek młodym panienkom
na wakacyjnych mszach. Na zdjęciach poniżej bp Edward Dajczak z Diecezji
Zielonogórsko-Gorzowskiej wciela w życie ciekawą nowinkę".
Jako szczyt
uznaję aluzję, że Przystanek jest dziełem szatana ("Znana jest
prawda, głosząca która z istot zdolna jest jedynie do prymitywnego
przedrzeźniania, małpowania i parodiowania. Nawet jeśli czyni to bez
pozornie jasno odkrytych celów, jej obecność poznać można zawsze po
niezdolności do żadnego tworzenia, po przekrzywianiu i karykaturze tego co
istnieje. Im świętszych rzeczy to dotyczy, tym wyraźniejszy jej w tym
udział".) Na poparcie swojej tezy pan wybrał kilka zdjęć (nie
wiedząc co na nich jest, bo nie był) i w sposób twórczy dopowiedział z
czego drwią uczestnicy PJ (szczególnie rozbawiło mnie ostatnie
porównanie - przepraszam pana Wiedhold-a bo pewnie wiele
wysiłku twórczego włożył w budowanie tej opowieści (nie każdy potrafi
domyśleć się że dziewczyna na zdjęciu to karykatura zmartwychwstania -
chylę czoła nad głębią abstrakcyjnego myślenia) , z drugiej strony dziękuję,
bo dawno tak długo się nie śmiałem). Tak
więc mszał będzie musiał poczekać na lepsze czasy ...
Aha,
i jeszcze cytacik na temat oazy w wątku dotyczącym homoseksualizmu (chyba
pan Miles_Christi) nie czytał nigdy, co o Ruchu Światło-Życie pisał
Jan Paweł II i Benedykt XVI, a o samym Ruchu wie niewiele (i to Światło-Woda-Gaz:
nieśmiertelna ironia wykładowcy filozofii z naszego seminarium).
"Co do pobożnych kobiet z oaz - pani Szmulka dobrze kiedyś podsumowała atmosfere tam panującą - stroje a la hipisi, gitarry i podkochiwanie się w kapłanach. W ogóle uważam Ruch
Światło-Woda-Gaz za co najmniej tak szkodliwy jak neoństwo. Może i nawet
szkodliwszy, bo nie tworzy kościoła równoległego, tylko wsiąka w Kościół
jedyny. (...) O Bogu, jak to u modernistów ani słowa. Symbole - krzyż przypominający foremkę do ciasta z jakimiś kulfonami, bez postaci
Zbawiciela oczywiście. Rybka w kółku - byleby tylko nie przypominać o Ofierze. To ma tyle wspólnego z chrześcijaństwem co krasnal z reklam coca-coli ze św. Mikołajem.
Miłość, miłość, miłość, miłość, odmieniana przez wszystkie przypadki. Do "ludzkiej godności". Sama nazwa "oaza". "Swiatło-Życie". To jest chrześcijański Bóg, czy jakiś bezosobowy demiurg, Wielki Architekt (miłości) czczony przez masonów? Jakieś "światło", jakieś "życie", jakaś "oaza" w której można napić się wody po to żeby to człowiekowi było fajnie, a nie by być miłym Bogu. Typ oazowej pobożności to "Jezus cię kocha". Zaśpiewajmy Jezusowi jak fajnie że nas kocha, po to żeby się nam zrobiło miło. Jakby to Bóg był dla nas, jako narzędzie do robienia sobie dobrze, a nie my dla Niego. Jednocześnie profanując świątynię
gitarowym brzdąkaniem i wyciem. Czysty protestantyzm. Następnym krokiem jest odkrycie że bez Boga też może być fajnie (temu w końcu służy zastępowanie Boga-Ojca który kocha, ale wymaga, bezosobowym "światłem"). Potem jest już tylko ateizm. Dlatego
skutkiem formacji oazowej jest niezdolność do walki ze złem, tylko kochać, kochać, kochać, byle tylko nie Boga, a człowieka. No ale jak tu wiedzieć co jest dobre a co złe, skoro nie ma osobowego Boga który jest Prawdą, jedną i jedyną Prawdą, tylko jest jakieś nie-wiadomo-jakie oazowe "źródełko"? Właśnie dlatego leczenie pedałów modernizmem to leczenie
dżumy cholerą."
Dopowiadając
:) po oazowemu jest "Bóg kocha CIEBIE" i wydaje mi się, że nie
jest to oazowa pobożność ale taka ogólnobiblijna, no chyba, że pan uważa,
że Bóg nie kocha człowieka. Tylko wtedy kawałek Ewangelii św. Jana,
jego Listy a nawet encyklika "Deus caritas est" lądują w koszu.
Symbol - dla pana to "krzyż przypominający foremkę do ciasta ... bez
postaci Zbawiciela" - a dla mnie starochrześcijański wyraz wiary w
Zbawiciela (o tym, że ten symbol nie jest w 100% oazowy, można się
przekonać znajdując go w katakumbach albo w Jerozolimie [FOTKA])
- a kulfony są po grecku - no wie pan, język oryginalny Ewangelii. Ale
wydaje mi się, że to można leczyć (jakaś chorobliwa zawiść czy co?). Po stopce pana wnioskuję, że jest on bardziej związany z
FSSPX, stad mój
dylemat, czy tradycjonaliści "z uregulowaną sytuacją prawną"
myślą podobnie. Z panem Miles_Christi
znamy się jeszcze z innej wypowiedzi (aktualności z 13.07.2008 [
39
] )
- zresztą dla tego pana Jan Paweł II to "papież modernista",
ech.
Natomiast
pan Bo 2 tak pisze: "Podzielam poglądy tradycjonalistów całym
sercem żeby nie było, nie działam w żadnych z tych dziwnych soborowych
ruchów o niepewnej ortodoksji i ich własnymi guru typu Kiko ;) Boże chroń
mnie od Neo, Odnowy, Oazy i innej tego typu zarazy :)" Zwyczajnie
takie wypowiedzi mnie załamują i zastanawiam się, jak to się ma do bycia
katolikiem. Nie przypominam sobie żeby papież nakłaniał do nieufności i
separacji od ruchów w Kościele - z jego wypowiedzi wynika co innego - tak
więc ... bez komentarza - pozostaje modlić się za "tradsów".
Nie atakuję środowiska,
które szczyci się tym, że tworzą je ludzie bardzo wykształceni, ale chciałbym
przypomnieć, że wśród członków Ruchu Światło-Życie (i ogólnie w Kościele)
również jest ich znaczna ilość. Więc dla mnie nie jest to argument w
dyskusji, bo na jednego wykształconego np. prawnika tradycjonalisty można znaleźć
kilkunastu miłośników obecnej formy ZWYCZAJNEJ rytu rzymskiego. No i oczywiście
przywiązanie do tej formy jest (może to niektórych zaskoczy) wypełnieniem
woli Benedykta XVI (jeśli mówi że coś jest zwyczajne, to nie znaczy że złe).
c.d.m.n.
(ciąg dalszy może nastąpi)
Ps.
:) a tak na marginesie, ciekawe czy moja osoba pojawi się jako wątek na
wspomnianym forum? Bo albo wspomniana studentka pomoże :) albo jakiś
zagubiony miłośnik tradycji się zawieruszy (bo wiecie, moja strona jest
bardzo kameralna max. 20 wejść dziennie). Jedno jest pewne, jeśli się
pojawię, mogę być pewien gorliwej modlitwy w intencji mojego nawrócenia. I
na pewno wyjdzie, że napisałem to bo: 1/ tak mnie wychowano w
seminarium 2/ brak mi wiedzy 3/ mam zaburzenia 4/ jestem osobnikiem a
nie ks. 5/ że ktoś zepsuł mi obraz tradycji 6/ że muszę się nawrócić
7/ że jestem modernistą, blachnicystą, heretykiem (hereticus), sekciarzem,
neonem, biedaczyskiem, relatywistą, ciołkiem, ...
Na
wszelki wypadek służę linkiem: [
Modlitwy do św. Michała Archanioła. ] -
egzorcyzm Leon XII